Osiem jest łóżek, osiem jest nas
W klepsydrze, niemym świadku
Przelewa się piasek, płynie czas
Niedostatku
Pierwsze posłanie ani drgnie
Rażone udaru skutkiem
Myślą na przemian klnie
Łka cichutko
Drugie posłanie spokojnie śpi
Spokój widoczny na skroni
Czy wkrótce wyjdzie- wyjdzie gdy
Się wybroni.
Trzecie się rzuca, miota w pościeli
Śni mu się burza na morzu
Spija z pościeli bieli
Truciznę Dożów
Czwarte jest moje. Oczy otwarte
Czuwam nad śpiącym zastępem.
Czuj, czuj, czuwaj. Harcerska warta
Flaga rozpięta
Piąte umiera. To już kres drogi.
Z rana wyniosą nogami
Biorę dłoń w dłonie. Nieważne nogi
Bóg nad nami
Szóste się śmieje. Śmieje szyderczo
We śnie się Życie przyśniło
Upiorne życie. Zjawy go męczą
Tego co było
Siódme jest głuche. Głuche i nieme
Wylew do mózgu się zdarzył
Oczy błagają – upleć mi wieniec
Do twarzy
Ósme. Ostatnie? Pierwsze? Kto woli?
Jest puste bowiem przed chwilą
Śmierć bezlitośnie zebrała z roli
Należne żniwo
W książce wilczyca*. W pamięci matka
W sercu żal wielki. No cóż.
Znowu mnie zwiodła uroda gładka
Anioł Stróż
Facebook
Zwierzolubni