Ledwo co skrzydło rozwinął
Blasku i ciepła doświadczył
Ku niebu marzeniem popłynął
Na świat z góry popatrzył
Ledwo co w zieleń się odział
Żył siatka na skroń wystąpiła
W upale świeżość zapodział
Słońce skrzydło brązem pokryło
Zapomniał o niebie i świecie
Fotosyntezą niezwykle zajęty
Materię dźwigał na grzbiecie
Paliwa dostarczał zwierzętom
Jesiennym spłonął rumieńcem
Chciał, żeby ktoś zauważył
Że takim jak on zapaleńcom
W rumieńcu bardzo do twarzy
Gdy opadał nareszcie pofrunął
Nie wzniósł się jednak do nieba
Nie zgrzeszył wielką fortuną
Pracować na życie wciąż trzeba
Do ściółki dołączył pstrych liści
W barwnym utonął pejzażu
Natchnienie przyniósł artyście
Na jesiennym zastygł obrazie.
Facebook
Zwierzolubni