A kiedy w noc ciemną
Runęło niebo nade mną
Koło horyzont zatoczył
Przebudziłam się nagle
Pies zaszczekał zajadle
Sen mi się wyśnił proroczy
Ujrzałam w nim Ciebie
Obłoków statki na niebie
Armadą płynęły bez celu
Obłokiem być chciałam
Lecz siły nie miałam
Wznieść się, przyjacielu.
Wtem nagle o brzasku
Los uwolnił z potrzasku
Umysł smutkiem spętany
Jeden z białych okrętów
Wśród armady zamętu
Do mnie spłynął, kochany.
Lekką suknię przywdziałam
Szczęściem do dna pijana
Sunęłam obłokiem w przestworza
Pies zaskomlał z miłością
Świat popatrzył z zazdrością
Na rejs przez niebieskie morza….
Facebook
Zwierzolubni