Flagi Fortuny

Zjednoczone Emiraty Arabskie….
Najbogatsze państwo w Azji Zachodniej. Ulice miast wyłożone są tutaj marmurami lecz jednocześnie: „System karny opiera się na islamie i jest podobny jak w innych krajach arabskich. Kary są tu bardzo surowe. W raporcie Freedom House kraj jest uznawany jako bez wolności. Swobody obywatelskie i prawa człowieka są tu łamane. Np. ujawnienie stosunku homoseksualnego grozi karą śmierci. Prawa kobiet, tak jak w większości krajów arabskich są bardzo małe. Kobiety nie posiadają prawa głosu na wyborach – Wikipedia”.

Art.5 Karty Praw Człowieka ONZ
Nie wolno nikogo torturować ani karać lub traktować  w sposób okrutny lub poniżający.

Kamieniowanie codziennością

Dół wypełniony odpadkami
Fetor się niesie za szczurami
Oparem unosi się zgnilizna
Kobieta prawdę w dole wyzna
Po pas w tym gnoju zanurzona
Karę niewierna dziś ma  żona….

Głowa i ręce płótnem spętane
Żeby nie widzieć swego kata
Oczy pod płótnem łzami wezbrane
Przed wzrokiem ukryte całego świata
Opaskę na oczach nosi Temida
Na scenie dramat się rozgrywa

W obliczu prawa, w majestacie
Ręka reguł kreślonych szariatu
Kobiety! Dnia swego nie znacie
Nie macie  do rządu mandatu
Prawo dla was wieku  średniego
Prawo kamienia… łupanego.

Kamiennej kary znane rozmiary
Głaz rzucony nie bywa wielki
Nie można szybko zabić ofiary
Na powolną skazana jest mękę
Wspólnota dobrze zna to prawo
Rzuty do celu męską są sprawą

Gdy wiarołomna jest niewiasta
Choć gwałtem bezwolnie wzięta
Ciemnotą przestrzeń ma za ciasną
Odejść nie daje mąż zawzięty
Kamienne szejk nosi oblicze
Kamieniem wyrok swój zapisze

Dance macabre nadal w modzie
Żona mniej liczy się niż zwierzę
W tańcu obłędnym po porodzie
W parze z kamiennym jest pręgierzem
Karta Praw jej nie dotyczy
Nie jest człowiekiem i się nie liczy

„Dla islamskich ekstremistów ta sprawa nie pozostawia cienia wątpliwości: ukamienowanie to słuszna kara za pozamałżeński seks, czemu przyklaskuje Koran i sam Mahomet. Błąd – odpowiadają bezstronni badacze muzułmańskich pism. W świętej księdze islamu o kamienowaniu nie znajdziecie ani słowa. A jednak czternaście wieków po objawieniach Mahometa około dziesięciu krajów (wśród nich Arabia Saudyjska, Iran i Afganistan) w imię islamu stosuje tę karę wobec osób uważanych przez tę religię za rozpustników: kobiet i mężczyzn stanu wolnego uprawiających seks oraz małżonków decydujących się na skok w bok. Przede wszystkim wobec kobiet. Prawo międzynarodowe potępia tę karę jako niehumanitarną” – Isabel Ramos Rioja Źródła: La Vanguardia, tekst i zdjęcie: Onet, 19 października 2010

Osobiście nie odczułam w ZEA przygnębiającego prawa, prześladującego kobiety. Kraj jest otwarty dla turystów, którzy na sukach (bazarach) dokonują korzystnych cenowo zakupów, znajdujących przebicie cenowe w naszym kraju. Swego czasu turystyka do Emiratów bazowała głównie na handlarzach wszystkiego i można ją było nazwać masową. Miałam przyjemność uczestniczyć w tak zwanych study tour’ach, organizowanych przez touroperatorów, czyli biura podróży, jako ekspert do spraw hotelowych, oceniający bazę hotelową dla potrzeb biura podróży a dokładniej dla potrzeb turystów obsługiwanych przez dane biuro. Były to krótkie, dosyć intensywne programowo wyjazdy, które w pigułce pozwalały przeżyć na własnej skórze i ocenić produkt oferowany turystom. W swoich prywatnych, wakacyjnych wyprawach, ceniłam sobie ponad wszystko, po obowiązkowym zaliczeniu atrakcji turystycznych, które narzucał przewodnik, wynajdywanie atrakcji, o których przewodnik nie wspominał. W tym celu rozpytywałam co bardziej bywawszych w świecie znajomych, tubylców na miejscu lub po prostu przez przypadek trafiałam na miejsce,w którym, moim zdaniem, warto było być.

Po raz pierwszy wylądowałam w Dubaju na study tour.  Ekspertów hotelowych na tej wycieczce było dwóch, czyli ja i Kuba. Specjalnie nie dzieliliśmy się naszymi fachowymi opiniami, znając biznes hotelowy od podszewki był to dla nas chleb powszedni, nie wzbudzający specjalnych emocji. Staraliśmy się uchwycić natomiast i podzielić między siebie wszystkie inne wrażenia związane z pobytem. Udaliśmy się też wspólnie, obowiązkowo, na zakupy, które zaowocowały różnymi wynalazkami. Nie pamiętam już jakich zakupów dokonał Kuba, ponieważ sama obarczyłam siebie wielkim gabarytowo ciężarem key boarda dla syna i roweru na swoje, turystyczne potrzeby. Udało mi się jakimś cudem zapakować ten podręczny bagaż do samolotu i przemycić przez granicę poza czujnym wzrokiem celników. Pamiętam za to, jak dziś, naszą wspólną wizytę u jubilera. Zaciągnął mnie tam Kuba z myślą o swojej żonie. Ich mieszkanie przeżyło chwilę przedtem tornado w postaci rabunku, na skutek którego ucierpiał wspólny majątek i biżuteria Ewy. Sam sklep jest godzien wzmianki, gdyż wykorzystał chwyt marketingowy, którego nigdzie więcej nie widziałam. Pogrążony był w ciemnościach, w których szlachetnie kamienie migotały wokół jak gwiazdy, podświetlone od spodu dyskretnym światłem, którego źródła nie byłam w stanie zlokalizować. Udaliśmy się w stronę drobiazgów pozostających w zasięgu kieszeni Kuby. Pomagałam w wyborze i to mnie zgubiło. Mój wzrok przybił drobny krążek wysadzany diamentowym pyłem. Żaden kamień nie migotał do mnie z takim wdziękiem jak te, prawie niewidoczne gołym okiem okruszki. Po prostu musiał być mój. I został. Od wielu lat jest to jedyna biżuteria, która ozdabia moją dłoń a dokładnie jeden palec. Ten na prawym ręku, na którym nosi się ślubną obrączkę. Ta prawdziwa, ślubna, gdzieś wyparowała, chociaż tornada w moim domu nie było. W ten oto sposób zaobrączkowałam sama siebie. Jestem jej wierna.
Dubaj jest dla mnie wspaniałą metropolią. Widok od strony Zatoki Perskiej na miasto przypominał mi Nowy York z jego unikatową architekturą. Rejs cieśniną – Bosfor, tylko zamiast kościołów i pałaców podziwiałam strzeliste, białe meczety oraz drapacze chmur.
Ponownie pojechałam do Sharjah prywatnie. Dzięki dobrej znajomości z dyrektorem hotelu w Sharjah  korzystałam z bezpłatnego zakwaterowania. Wybrałam się napędem na cztery koła na pustynię. Miła odmiana po tłuczeniu tyłka na złośliwej wielbłądzicy na Saharze, która co chwila, znienacka, kładła się na piach. Można powiedzieć, że zaliczyłam wtedy rodeo na wielbłądzie.

Na pustyni w pobliżu Sharjah podziwiałam Camel Trophy w wykonaniu mistrzów terenowych Toyot. Zjazdy z wydm i piruety. Po środku pustyni, w dali, majaczył Pałac Szejka niczym na filmie z Rudolfem Valentino. Olbrzymi i majestatyczny. Piękny. Wieczorem miało miejsce pustynne barbecue przy arabskiej muzyce i popisem bellydance w tańcu brzucha.

To tam, w ZEA,  widziałam Flags of Fortune. – Flagi Fortuny. Zwracam uwagę na takie szczegóły. Ten mnie wprawił w zdumienie. Fortuna..ma swoją flagę..pomimo, że kołem się toczy. Warta jest narodowego symbolu. I to gdzie! W kraju, w którym kobiety sprowadzone są od wieków do roli podmiotu.

” Arabowie – jak wszystkie ludy Bliskiego Wschodu są kulturą patriarchalną. Gościnność i odwaga są w tej kulturze dwiema największymi zaletami człowieka – Wikipedia.” Coś bym zacytowała, może Poli Negri ale Szejk Valentino mnie po prostu przerasta. Jedynym rozwiązaniem dla patriarchatu wydaje mi się Szeherezada, która swoimi opowieściami z 1001 i jednej nocy po prostu przechytrzyła sułtana i uratowała swoje życie.

Orient Express

Szynami , co dwa końce Europy spinają
Do granic, gdzie blisko dwa kontynenty
Bosforem odcięte spotkania czekają
Mknie Orient w sypialnych wagonach zamknięty

Niegdyś dumny Titanic wzburzone pruł fale
Luksusu, przepychu obietnic wspaniałych
Dziś na fali mknie pociąg  dalej i dalej
Kontynentów mariażu  tajemnicą owiany

Zaplanował podróż ktoś dla nas od dawna
Nakazał spotkać się  w jednym wagonie
Chciał by się stała ciekawa, zabawna
By w egzotycznym upłynęła nastroju

Kuchnia Orientu jakże bogata w przyprawy
I mistrzów francuskich sztuka receptur
Kulinarnej przysparzać nam miała zabawy
Menu chciał wspólnych stworzyć nam lektur

Osobne nam przypadły przedziały sypialne
Świece przy kolacji płoną o różnych porach
Nie  sprawdza się romansu zamysł banalny
Choć razem jedziemy po tych samych torach

Gdy zasnąć próbuję, bez myśli udziału
Stukot kół zamiast uśpić mój budzi niepokój
Myśl więc posyłam do Twojego przedziału
Sen  nie nadciąga kół zrażony stukotem

Wymyślam historie, baśnie Ci opowiadam
Czuwam przy Tobie, dłoń myśl czasem muśnie
Sułtana czujność zwiodła ongiś Szeherezada
Może Ciebie ten  motyw zwiedzie i uśniesz

Kontynenty oddalone historii Bosforu podziałem
Most kiedyś połączył międzykontynentalny
Nasza podróż nie zamknie się cieśniny rozdziałem
Jeszcze jeden rozdział przed nami – ten pożegnalny

Tak. Fortuna kołem się toczy. O tym mówi Marek (opowiadanie Inspirujące spotkania). Ciekawe, na ile w tym powiedzeniu mieści się szansa wielkiej wygranej na loterii lub w teleturnieju. Mój syn był zakochany w pierwszej edycji Milionerów. Zorganizował w szkole średniej teleturniej na wzór programu prowadzonego przez Huberta Urbańskiego. Wszystkie klasy wraz z ciałem pedagogicznym zebrały się tego dnia na sali gimnastycznej. Oglądałam szkolny spektakl na wideo. Tydzień poprzedzający zabawę zajęta byłam układaniem pytań, o co poprosił mnie syn. Miałam więc istotny wkład w przedsięwzięcie. Nie obyło się bez emocji. Telefon do przyjaciela wykonany został do Pani od przyrody z okazji pytania dotyczącego kaparów. Padł też milion na skalę szkoły. Hubert Urbański zaproszony został później do szkoły, co stało się dla niej historycznym wydarzeniem. Jego dedykacja dla mojego dziecka wisi do dzisiaj na naczelnym miejscu w pokoju, czyli tablicy korkowej z notatkami.

„Plemiona arabskie rozwinęły skomplikowaną, sformalizowaną poezję, w której z reguły opisywano trzy tematy: pustynię, kobietę i wielbłąda. Istniało 16 gatunków poetyckich, znanych jako bihar (dosłownie ‘morza’; rytm wiersza porównywano do pływów morskich). Najbardziej cenionym gatunkiem była kasyda i rubajjat. Szczytowym osiągnięciem pogańskiej kultury arabskiej są niewątpliwie muallaki – poematy – Wikipedia.”

Mamy XXI wiek. Kobieta opiewana w arabskich poematach nadal stanowi przedmiot przemocy. Ale ponoć Fortuna kołem się toczy.

Zdjęcie: ZEA – Flagi fortuny 1997 i  1999,  Rodeo na wielbłądzie, Sahara, 1997 – J.Bartuszek, statkiem po Bosforze, Archiwum Jarzębiny; Venice Simplon-Orient-Express, plakat, 1930

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Pamiątki z podróży i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free