A my właśnie bez końca, bez końca
Trwamy jak opoka, jak skała, jak kamień
Pomimo w serce zadanych zranień
Pomimo zabranego z oczu słońca.
Ból nas osłabił lecz ból nas i wzmocnił
Cierpienie proste plecy skrzywiło
W łuk wygiętym łącząc pomostem
Wszystko co w życiu nam się zdarzyło
Słabi jesteśmy i moc z nami zarazem
Pancerz nosimy z miękkim podbrzuszem
Duszę chronimy – jej wielkich wzruszeń
Nadzieja na lepsze nam drogowskazem.
Kategorie
- Jasnowidzaca z Wisły (27)
- MOJE OPOWIADANIA (414)
- MOJE WIERSZE (530)
- Dedykuję Tobie… (80)
- I tak przemijamy (97)
- Korale jarzębiny… (83)
- Miłość patykiem pisana (84)
- Moi goście.. (47)
- Wielka menażeria (74)
- Wiersze - Janka Pilchówna (59)
-
Ostatnio dodane…
Zaprzyjaźnieni...
Facebook
Zwierzolubni
Jarzębino, wprowadzilaś mnie w stan zadumy nad tym co nas otacza , sprawilaś, iż pomyślałam o tych wszystkich, których kocham i szanuję ..i znowu łzy pojawił y się w moich oczach..
Dziekuje Ci za to Jarzębino:)
I znów sprawiłaś ,że się wzruszyłam. Dzięki za to, bo to piękne doznanie. Dziękuję za tą dedykację.Będę sobie czytac Twój wiersz wspominając naszą wspaniałą wieloletnią przyjaźń.Gracja