Moja brazylijska cioteczka

Moja brazylijska cioteczka,  siostra mojej mamy, Janka Pilchówna urodziła się w Wiśle 6 czerwca 1921 roku. Przynajmniej tak wynika ze świadectwa urodzenia wystawionego w 1955 roku przez Ewangelicki Urząd Parafialny w Wiśle, powiat Cieszyn, województwo Stalinogrodzkie. Urodziła się z ojca Johanna Pilcha, nauczyciela w Matzdorf oraz z matki Agnes Wysocki jak z kolei donosi Auszug aus der Geburts=Matritel wystawiony w tejże samej parafii w 1941 roku.

Sprawa opiekuńcza małol. Janiny Wysockiej.
Ewangelicki Urząd Parafialny w Cieszynie wpisał dziecko urodzone 6 czerwca 1921
w Cieszynie przez Agnieszkę z Wysockich Kurlettową imieniem Janina Wysocka,
Jako nieślubne, a to wskutek zapodań matki tegoż dziecka, że jej dziecko jest nieślubne, gdyż jej małżeństwo zostało sądownie separowane………

Szkołę podstawową ukończyła pomyślnie z bardzo dobrym wynikiem a następnie uczęszczała do  szkoły muzycznej w Cieszynie, z  której to szkoły ostatnie świadectwo odnajduję wystawione w  1942 roku.

Berlin den 4. November 1941

Bescheinigung
Fraulein Hosanna Pilch hat bei mir Am Musikunterricht teilgenomen. Es ist in der Zeit die untere Mittelstufe durchgenommen, sowie die Mittelstuffe angefangen Worden…

Szkoła Muzyczna im. Ignacego Paderewskiego w Cieszynie
Wykaz postępów
śpiew pilność bardzo dobra stopień dobry
zasady muzyki bardzo dobra dobry
fortepian bardzo dobra bardzo dobry

Chciałabym obok Ciebie iść…

Chciałabym w wieczór pełen gwiazd
Tak obok ciebie iść,
Jak cień –
Zachwyt jak srebrną rosę pić,
Cisza, milczeniem, pięknem być
W pomroce drzew, w poświacie gwiazd
Choć raz…

Chciałabym w pierwszych brzaskach dnia
Raz obok ciebie stać
Wśród lśnień -
W oczy i serce blaski brać
I słońca czekać, w ciszy trwać
Gdzieś – kiedyś – w pierwszych brzaskach dnia –
Ty – ja –

Moi dziadkowe, rodzice Janki, prowadzili w Wiśle, w wybudowanej przez nich willi Sfinks, wydawnictwo oraz księgarnię. Janka już od najmłodszych lat zajmowała się pomocą przy technicznej stronie redagowania czasopism oraz książek sporządzając również do nich ilustracje oraz pisząc wiersze i opowiadania. Pierwszy wiersz jej autorstwa odnalazłam w „Hejnale” napisany przez Jankę w wieku 14 lat. W Wiśle wszędzie jej było pełno, zostawiła po sobie ślady nie tylko w wydawnictwach moich dziadków ale i w innych publikacjach ewangelickich.

W swoich pamiętnikach mój dziadek pisze: ”Do katastrofy (aresztowania Agni, Janki i mnie) przyczynił się syn Stach. Podczas okupacji przekraczał kilkakrotnie nielegalnie granicę Guberni i Reichu do Wisły. Jeden z jego „leśnych” kolegów został przez gestapo postrzelony i ranny wzięty na spytki. Tam zdradził Stacha , że zatrzymywał się u nas i u Mitręgów na Kamiennym, a tymczasem wsypał nas niepotrzebnie. (…) Następstwem były rewizje. Dnia 27 listopada 1943 roku aresztowano mnie z żoną, a kilka tygodni później ukrywającą się córkę Jankę. Trzymano nas miesiąc w Cieszynie, a  następnie do kwietnia 1944 r w Mysłowicach. Stamtąd żonę wywieziono do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, mnie do obozu Sachsenhausen k. Berlina”.

Janka została poddana przesłuchaniom przez Gestapo. Aresztowano ją, jak mówią dokumenty, za działalność i walkę przeciwko okupantowi na terenie Wisły i okolic.  Z Gestapo w Cieszynie w ciężkim stanie zdrowia przewieziona została do obozu w Mysłowicach a następnie do Ravensbrück, gdzie na krótko spotkała się ze swoją matką a moją babcią. Agnieszka Pilchowa (Agni P.) – Jasnowidząca z Wisły rozstrzelana została w Ravensbrück  w styczniu 1945 roku: „Według relacji więźniarek, przebywających z żoną po powrocie z obozu opowiadały, że po dłuższym spokoju w obozie, w dniu 4 stycznia 1945 roku wywołano 5 więźniarek, między nimi Agnię i od tego czasu zaginął wszelki ślad po niej. Więźniarki opowiadały, że takie wywoływane więźniarki szły na śmierć. Była to tam pono po dłuższym czasie ostatnia egzekucja.”

Bezdomna

Pełnia. Latarnie gasną
I w srebrze stają pałace, tramwaje, domy, szyny.
Srebrne są nawet mosty i hen – na krańcach – góry.
Jest jasno.
Dźwięcząc po lśniących szynach tnę miasto.
Ciepło jak wiosną.
Sylwetki wieżyc płyną, zbliżają się i rosną,
Aż potrącone gwiazdy łzami na ziemię ciekną.
- Może to w moich oczach? Już przecie niedaleko
„die letzte Haltestelle”.
Nie wziąłby ktoś na noc dziewczyny?
Nieznajomej dziewczyny. Bezdomnej.
Nigdy mu nie zapomnę…
Tramwaje puste, plac pusty i tylko za zakrętem
Zwarta gromadka cieni. Wysiąść i podejść śmielej?
Może by się zgodzili? – Greccy bogowie w bieli
Przed Parlamentem.

A tam na krańcach – góry.
Daleko.

Wiedeń, zima 1943

Janka doczekała wyzwolenia w obozie w Dreźnie (KZ Flossenbürg, subcamp Dresden Universelle Maschinenfabrik). Powróciła do Wisły w tym samym czasie, co dziadek, we wrześniu 1945 roku.  Dom był ogołocony ze wszystkiego. Wydawnictwo skonfiskowane zostało przez Gestapo a reszta dobytku rozszabrowana przez zamieszkującą Sfinks Niemkę oraz okolicznych mieszkańców : Jan i Agnieszka Pilchowie mieli dom na Jarzębatej pod numerem 721. W drugiej połowie 1943 roku obydwoje zostali aresztowani i wywiezieni do obozu koncentracyjnego. Budynek wraz z ruchomościami skonfiskowano i przydzielono Niemce przybyłej z Rosji o nazwisku Buch. Była ona artystką malarką, więc poznała się na meblach (antykach), które wraz z budynkiem przejęła. W pierwszych dniach lutego 1945 roku widząc przegraną wojnę wyjechała do Reichu zabierając wszystkie meble. Józef Dzwonek – Wisła w jarzmie hitlerowskim

Poświadczam, że p. Janina Ćwikla (nazwisko po mężu) z powodu nieludzkiego traktowania w obozach koncentracyjnych jest 75% niezdolna do pracy. Cierpi na niewystarczalność serca i systemu cyrkulacyjnego………..podczas transportu z Gestapo w Cieszynie do obozu w Mysłowicach zgniecenie lewej części ciała ze złamaniem żebra…..neurosa wojenna….utrata węchu z powodu pracy przy kwasach…

Po wojnie Janka Pilchówna pracowała jako dziennikarka w Katowicach. 26 września 1948 roku  zawarła związek małżeński per procura z o dziewięć lat od siebie starszym przyjacielem dziadka, agronomem urodzonym w Brazylii (Polonia brazylijska) i na stałe wyjechała do Brazylii, gdzie przebywała aż do śmierci ani razu nie odwiedzając Polski i Wisły, za którą bardzo tęskniła. W Kurytybie pisywała regularnie opowiadania i wiersze do lokalnych wydawnictw. Przez wiele lat prowadziła też korespondencję z moją mamą i z przyjaciółmi w Polsce  i na całym świecie.

Pisanie było jej pasją a wyobraźnię posiadała bez granic. Do mnie skreśliła również kilka krótkich listów i kilkakrotnie rozmawiałyśmy przez telefon. Wielkim marzeniem mojej brazylijskiej cioteczki było, aby  jej twórczość ukazała się w Polsce.  Nieustannie w listach prosiła  moją mamę aby czyniła starania w tym kierunku. Z  wierszami oraz opowiadaniami Janki można się zapoznać na stronie Jarzębiny.

Kwiaty pamięci

Szkoda wielka – ach – jak wielka
Żeśmy się nigdy nie poznały
Nie była dana wspólna radość
I smutek wspólny nie był dany

Poznać Cię mogę tylko z listów
I z kilku rozmów przerywanych
Ze zdjęć spoglądasz, uśmiech miły
I wierszy kilka zrymowanych

Wiersze te kwiatem we mnie rosną
Twą duszę dla mnie otworzyły
Aussweiss uderzył w serce prosto
Memoiren serce to przebiły

Dziękuję bardzo-ach-jak bardzo
Żeś ślad po sobie zostawiła
Kwiaty zasiałaś Twego życia
Ja do wazonu je wstawiłam

Nadzieję dały mi i siłę
Słowa radości i rozpaczy
Korzenie we mnie zapuściły
I wiele dzisiaj dla mnie znaczą

Złączone dłonie dwóch pokoleń…..
Niech piękną duszę świat zobaczy
Bez zbędnych praw i zezwoleń
Niech się tą duszą ze mną raczy…..(Jarzębina…)

Zdjęcie: Portret Janki Pilchówny w młodości; Wieża kościoła ewangelickiego w Wiśle, widok z Jarzębatej; łąka na Jarzębatej – widok na góry 2011;  Sfinks w latach 30-tych ub.wieku; Zabudowania na Jarzębatej – przedwojenna, góralska chata;
-  Archiwum Jarzębiny

Mary
Witam, przede wszystkim: piękna muzyka, piękna polska karta historyczna.
Nie jestem w stanie skomentować Twojej twórczości, to zbyt duża dawka ,nazwałabym to:szoku, więc gdy czas pozwoli postaram się ustosunkować.
Tymczasem serdecznie pozdrawiam od nas obojga, Mary&Maciek

dodano dnia 08.06.2009, 16:50

Gracja
Droga Pani,
to bardzo piekne i wzruszajace.Stale powracająca myśl ile też ludzie byli w stanie przetrwać.pozdrawiam .Grażyna

dodano dnia 08.06.2009, 21:04

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Moja brazylijska cioteczka

  1. iza pisze:

    Iwonko
    Twoje teksty sa równie piękne jak Twojej brazylijskiej cioci,
    Tak losy ludzkie są zagmatwana, a Twoja ciocia tyle wycierpiała a mimo to w Jej poezji jest tyle optymizmu i piękna.Musisz sie postarać wydać tą zapomnianą twórczość.

  2. Człowiek człowiekowi zgotował ten los ! pisze:

    Właśnie maluję bohatera , cichociemnego. Nie zdążył uciec przed oprawcami. Miał 30 lat ,piękną narzeczoną i życie przed sobą .Zycie oddał w imię wolności i niepodległości . Teraz stawiają mu pomniki. Gratuluję dzielnej cioteczki! Pozdrawiam.

  3. fajne pisze:

    Bardzo to wszystko zagmatwane, straszne losy ludzkie! Twoja brazylijska cioteczka naprawde jest postacia nietuzinkowa, niesamowita charyzma jaka posiada ta kobieta jest prawdopodobnie dziedziczna. Jestes Iwona podobna do cioteczki i masz niesamowity talent jaki ona rowniez posiadala.
    M.B.

  4. Halina Skoczek pisze:

    Brak słów Iwonko….:)
    Pozdrawiam, Halina:)

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free