Ołowiane niebo

Szaroszary ekran za oknem
Niebo z ołowiu odlane
Drzewa jak kury zmokłe
Ulice deszczem pijane
Zalane.
Ciężarem nade mną zawisło
Smutkiem przygniotło
Pociskiem rozprysło
Nadzieję wymiotło
W nieznane.

Jak ołów kute, ciągnione
Niebo walcowane
Niegdyś upragnione
Dzisiaj przypomniane
Wyciskane
Czcionką, zecerskim złomem
Wodociągiem zatrutym
Toksycznym domem
Życiem poprutym
Zakutym

Mozolnie barwne szkło spajam
W ramki ołowiowe
Serce uspokajam
Uspokajam głowę
Słowem
Może kiedyś na to niebo sine
Spojrzę przez witraże
Szaroszary zginie
Gdy zamarzę
Czas pokaże.

Witraż Tiffany – Krajobraz z wodospadem, 1920

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korale jarzębiny…, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free