Mój zamek z piasku ma formę niepowtarzalną
Koronkowym arcydziełem utkanym z marzeń
Warownia w donżony strojna i wieżę bramną
Dumnie spogląda ze wzgórza
Na losy moje – pasmo miliona zdarzeń
W nich się pamięć głęboko jak w fosie zanurza.
Pierścienie murów zwieńczone basztami
Barbakan się wije, obcym dostępu broni
Niespokojna sylwetka zamku za murami
I most zwodzony przęsłem wnętrza chroni
By się doń wróg nie zakradł ukradkiem czasami
Nie zaburzył spokoju, w komnaty nie wkroczył
Gdzie dziewica za rycerzem smutne wypatruje oczy
Niedostępna – pod bramą smok ogniem wciąż zieje
Tutaj czas zaklęty, czasu wielkość i trwałość
Zbudzone dawno temu i pogrzebane nadzieje.
Mój zamek z piasku z tytanu szuka oparcia
Na twardym gruncie chciałby kiedyś stanąć
Pewnie odpierać nieprzyjaciół natarcia
Gdy twierdzę otoczą zwartym pierścieniem
Ja im w oczy spojrzę, na blanki wyjdę śmiało
I pokonam wrogów jednym tylko spojrzeniem.
Lecz póki co po kruchym stąpam lodzie
W marzeniach zwieńczenia koronkowe buduję
Przeszłość z jutrem tu i tam łączę w zgodzie
Niepewnie w powietrzu dryfuję, dryfuję…
Niech nic się z życia za życia nie zmarnuje
Niech inni smak piasku w moim zamku poczują.
Niezłomna forteca na samotnym falochronie
Na koniu spienionym groźne fale wstrzymuje
Z dziewiątą falą rumak padnie, zatonie
Chyba, że w oddali dojrzę chyboczące pióro
Gościa ono oznajmi – od lat go wyczekuję
Most zwodzony opuszczę…i komnatę ponurą.

Facebook
Zwierzolubni