Mój Europejski – cz.1

Mam duży sentyment do Hotelu Europejskiego w Warszawie. Wynika on z faktu, że pracowałam w nim kilkadziesiąt lat. Ten dziewiętnastowieczny budynek posiadał znakomity klimat a nawet mogę śmiało powiedzieć, że posiadał duszę. Pięknie i dumnie położony przy Krakowskim Przedmieściu, szczycił się architekturą autorstwa Marconich, odegrał istotną rolę w historii stolicy, mieszkali w nim  znani i nieznani z  całego świata. Zabytkowy obiekt, nie tylko hotelowy, wymaga szczególnej troski. Nie tylko zobowiązuje ale i  przysłowiowego gwoździa wbić nie można bez zgody architekta. A co dopiero w hotelu, który przez ponad sto lat był legendą Warszawy. W 1878 roku, roku otwarcia,  hotel dysponował 240 pokojami i salonami. Główne wejście znajdowało się od Krakowskiego Przedmieścia, na pierwszym piętrze podziwiać można było piękną Salę Pompejańską a w apartamentach meble w stylu Ludwika XV ze złoconymi i Ludwika XVI z biało-błękitnymi meblami Watteau.

Pracę w hotelu podjęłam w 1976 roku. Wejście do hotelu już nie było takie reprezentacyjne, gdyż na skutek wielu powojennych przeróbek budynku przeniesione zostało do bocznej ulicy Tokarzewskiego, odchodzącej od Krakowskiego Przedmieścia. Dzięki temu jednak hotel zyskał dogodny podjazd i duży parking przed wejściem. Sala Pompejańska straciła wiele ze swojej świetności, zniknęły zdobiące ściany malowidła ale apartamenty z meblami, o których mowa powyżej nadal stanowiły tło dla scenografii kręconych w hotelu filmów z epoki.  W hotelu mieszkali przeważnie cudzoziemcy, rozróżniani lub jak kto woli, dyskryminowani pod względem ceny za pokój, wyższej dla obywateli zza żelaznej kurtyny, na średnim poziomie dla obywateli krajów demokracji ludowej i wreszcie do przyjęcia dla naszych obywateli. Warszawiaków obowiązywał zakaz wynajmowania pokoi, co odbijali sobie licznie wizytując kawiarnię, cukiernię a przede wszystkim kultowy lokal nocny ze streapteasem „Kamieniołomy”.  Kelnerzy  w „Kamieniołomach” pracowali we frakach, do tańca przygrywały najlepsze zespoły rozrywkowe, w tym również chałturzyli przedstawiciele ówczesnego big-beatu i rodzącego się popu.

Podobnie jak prawie wszystkie warszawskie hotele, w których zatrzymywali się cudzoziemcy, hotel Europejski również stanowił plątaninę kabli podsłuchowych a przypisani do hotelu agenci inwigilowali, co się da i kogo się da, żeby się wykazać. Pracowników obowiązywał zakaz prywatnych kontaktów z gośćmi poza pracą a jeśli któryś się na to decydował ryzykował wiele. Stałym elementem wystroju hotelu byli też cinkciarze zawsze chętni do wymiany zielonych poza oficjalnym kursem.  Egzotyka hotelu w tamtych czasach była co najmniej równie interesująca jak dzisiaj wyprawa do dżungli amazońskiej i niewiele miała wspólnego z codziennym, robotniczym etosem. A już tradycyjnie od lat w hotelu organizowane bale od tegoż etosu zdecydowanie odbiegały.  Kuchnia restauracji hotelowej niezmiennie trzymała wysoki poziom i smak, słynny w całej Warszawie a do baru Przy Ossolińskich wpadano na przekąskę pod wódeczkę.” Zwrócę pani uwagę na zraziki siekane, napełnione farszem zrobionym z duszonych na maśle pieczarek, z drobno posiekaną cebulką” – pisała w „Przekroju” Maria Iwaszkiewicz w reportażu ze świeżo otwartego hotelu. „A jak z pijakami?” – pisała – „i zaraz widzi, że palnęła głupstwo. Przede wszystkim nie podaje się więcej niż 50 gram do potrawy…”.  Walka z alkoholizmem w tamtych czasach co poniektórym dawała się we znaki. O ile pamiętam, naród wcale nie był bardziej trzeźwy niż dzisiaj. Dobrze pamiętam za to odwrotną sytuację, kiedy to alkoholu w lokalu nie można było zakupić bez zagrychy. Wszędzie królowały jajka w majonezie i śledzik z cebulką nieapetycznie wyeksponowane w przeszklonych ladach chłodniczych.  Przy Ossolińskich podawano zraziki, pierożki i golonkę. A w cukierni ciasta, ciasteczka i desery lodowe. O ile bar mieścił się w narożniku hotelu od ulicy Ossolińskich i trzeba było tean adres znać o tyle cukiernia zajmowała wyeksponowany lokal od Krakowskiego Przedmieścia i dzięki temu miedzy innymi  panował w niej ruch od rana do wieczora. Cukiernia również owiana była legendą, w przeszłości należała bowiem do  Bernarda Samediniego, który kupił firmę cukierniczą założoną przez Laurente’a Loursa w 1791 r. „Wnętrze wypełniały pluszowe meble i lustra. Przed 1914 r. zbierały się tu na giełdę plotek chyba wszystkie osobistości stolicy. Specjalnością cukierni były ciastka półfrancuskie, obwarzanki ósemki, rogaliki z masą migdałową i napoleonki z francuskiego ciasta z grylażem lub konfiturą wiśniową, podawane jako dodatek do białej kawy. Jak pisał Wojciech Herbaczyński, „smakosze wspominają prawie ze łzą w oku bombę hrabską – kule waniliowych lodów powleczonych mrożonym kremem i czekoladą”. (http://www.zw.com.pl/artykul/257088,320473.html
Wzloty i upadki Hotelu Europejskiego, Rafał Jabłoński, Życie Warszawy)

W zeszłym roku zajrzałam do cukierni Loursa na kawę. Dzisiaj tylko cukiernia pracuje, wydzierżawiona przez starego-nowego, przedwojennego właściciela. Podają w niej również krótkie dania. Sam hotel wygląda jak zabytkowy slums. Rodzi się więc pytanie o warszawskie zabytki, do których niewątpliwie hotel Europejski należy. Skoro zarządzający hotelem przez wiele lat w imieniu Państwowego Przedsiębiorstwa „Orbis a później sprywatyzowanego „Orbis” SA mogli się troszczyć w miarę posiadanych funduszy o substancję hotelu, dlaczego nie ma obowiązku aby prywatny, obecny, francuski właściciel hotelu nie robił tego samego? On chyba po prostu nie czuje tradycji i ducha osiemnastowiecznego budynku. Innego wyjaśnienia nie znajduję.

Zdjęcia: J.Bartuszek,  klucznica w hotelu „Orbis” Europejski, budynek hotelu od strony Placu Piłsudskiego, 1998 (wtedy Placu Zwycięstwa); Krzysztof Depko: fragment apartamentu, cukiernia „Conti” dawna Loursa – 2005

Ten wpis został opublikowany w kategorii Barometr hotelowy, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Mój Europejski – cz.1

  1. Thanks for sharing your perspective. Your approach is certainly a positive one…

  2. Troy Houzah pisze:

    Greetings! Quite useful assistance on this article. Good deal for sharing! I’ll be back.

  3. Pat Gayle pisze:

    Saved as being a favourite, I genuinely like your web site!

  4. Hi there! I could have sworn I’ve been to this website prior to but right after searching via a few of the publish I recognized it is new to me. Anyways, I’m surely pleased I discovered it and I’ll be book-marking and checking back again often!

  5. Huey Dekorne pisze:

    I acquired excellent data out of your weblog

  6. Gustavo Pirre pisze:

    Wonderful wordpress website right here.. It is tough to locate high quality creating like yours today. I actually enjoy folks like you! consider treatment

  7. Karl Omersa pisze:

    Everything is really open and quite clear explanation of concerns. was truly data. Your internet site is extremely useful. Many thanks for sharing.

  8. James Negri pisze:

    This weblog is unquestionably relatively helpful given that I’m with the instant producing an online floral web site – despite the fact that I’m only beginning out as a result it is genuinely relatively tiny, absolutely nothing such as this web site. Can website link to some from the posts right here because they are fairly. Many thanks considerably. Zoey Olsen

  9. I really like it when folks arrive with each other and share opinions, wonderful website, maintain it up.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free