Z Piotrem nawiązałam korespondencję cztery lata temu, spotkaliśmy się kilkakrotnie w
realu, od czasu do czasu wymieniamy poglądy przez telefon i umawiamy się na kolejne spotkania, do których dochodzi albo nie. Obydwoje jesteśmy otwarci na świat i ludzi, więc rozmawia nam się dobrze, nie potrzeba nam zbyt wielu słów aby się zrozumieć i szybko wymienić myśli. Kasia nazywa Piotra filozofem, prawdopodobnie z powodu licznych przemyśleń, które Piotr zawarł miedzy innymi w swojej korespondencji. Dla mnie Piotr jest wesołym przyjacielem, który ma wiele do powiedzenia, gdyż wiele przeżył i widział a do tego przemyślał. Wyplątuje się od lat, tak jak ja, z zawikłanego formalnie i uczuciowo życiorysu. Dla mnie pouczającym jest, w jaki sposób to robi. Z zawodu jest inżynierem i prowadzi równie cygańskie życie jak ja przemieszczając się co jakiś czas po Polsce z kontraktu na kontrakt.
Pierwsza wymiana myśli miała miejsce w czerwcu 2006 roku. Oto ona.
NIEWĄTPLIWIE PIĘKNA IWONO !
Dlaczego z twego tekstu bije tyle pesymizmu i bólu? Ja doskonale wiem, że dla osoby, która znajduje się na tym etapie, w którym tkwisz, dni wolne są najgorsze, bo mamy dużo czas na rozpamiętywanie – w inne dni wygląda to inaczej – praca i inne obowiązki dnia codziennego zabijają zdolności retrospektywy. Dlatego ja też w pewnym okresie życia uciekałem od wspomnień w świat pracy. Tylko jest to droga, która prowadzi do kolejnych frustracji, zawirowań itd.. trzeba znaleźć tę trzecią drogę – tylko gdzie ona jest? Sam mam duże problemy z odpowiedzią na to pytanie – racjonalne wydaje mi się szukanie alternatywy poza miejscem pracy i środowiskiem w którym się obracamy, inaczej to ujmując – odciąć się od korzeni – to boli ale……………….. Alternatywa na wolne dni to ucieczka od miejsca zamieszkania na jakiś wypad nad wodę, do lasu, na plażę, takie dwudniowe ucieczki w inny świat – samotnie nie radzę, bo wspomnień w domu się nie zostawi – lub zajmujące zajęcia oderwane od tematów związanych z pracą.
Z szufladką to posądzenie nie mające racjonalnych podstaw. (Zarzuciłam Piotrowi, że mnie zaszufladkował już na początku znajomości). Nigdy nie staram się dokonywać ocen innych ludzi w sposób autorytatywny, ponieważ sam jestem trudny do zdefiniowania jednoznacznego jak każdy wodnik.
Twoja definicja wodnika jest bliska. Kiedyś mój kolega przeczytał mi opis wodnika z jakieś księgi znanego polskiego………….. brak mi słowa – i ku mojemu zdziwieniu i zaskoczeniu (astrologa, przypomniałem sobie) wypisz wymaluj cały ja ze wszelkimi negatywami i pozytywami np. arogancki, pewny siebie, egocentryk, ale inteligentny , „prywatnie uroczy” i coś tam jeszcze.
SAMOTNOŚĆ to temat, z którym zmagam się całe życie – znamy się krótko i na tym etapie
znajomości mogę się wypowiadać swobodnie. Od wczesnych lat chodziłem własnymi drogami i tylko czasem okoliczności zmuszały mnie do wejścia w tłum, takie są reguły tej gry zwanej życiem, natomiast na własne potrzeby miałem i mam „swój intymny mały świat” gdzie uciekam w ciężkich chwilach. Samotność to choroba naszego wieku i o jej rozmiarach można się przekonać w takim miejscu jak np. portal randkowy. Jest to choroba związana z komercjalizacją życia i tu nie ma lekarstwa , chyba, że znajdzie się dwoje ludzi o podobnych genach osobowości, które wzajemnie się wesprą. Tu widzę kolejny problem: jak znaleźć i uzgodnić te geny osobowości.
U mnie dodatkowo symptomy samotności pogłębia pewna ułomność mojej psychiki. Polega ona na braku możliwości „oddania się bezgranicznie uczuciu” – prościej – pójścia głową do przodu – raz było i klęska, choć to dawno temu to uraz pozostał.
Mój związek tzn. małżeństwo trwało 17 lat i i było w nim :uczucie w normie i bardzo dużo racjonalizmu, który był podstawą .Niestety zaszły okoliczności, w których racjonalizm padł, a uczucie już dawno się skończyło tylko agonia trwała długo i była przewidywalna.
Natomiast z tego, co napisałaś, wynika, że u Ciebie egzekucja odbyła się w trybie przyspieszonym, czy na pewno? Czy też nie chciałaś czegoś widzieć?
Jeżeli uważasz, że te nasze pogawędki wirtualne sprawiają Tobie przyjemność, to jestem do dyspozycji a styl oraz formę ustal TY.
Zostały sprawy biznesowe ale to może później – mam tu pewien pomysł.
Jak będziesz potrzebowała kucharza to weź po uwagę moją osobę – dobrze gotuję, zwłaszcza mięsa i sosy.
Przyjaciel czy kochanek – polecam przyjaciela na początek , kochanków jak …….. i zawsze się znajdzie, o tandemie nie myśl……….. to nie chodzi w parze!!!!!!!!!!!!
A może upilibyśmy się jak ludzie!!!!!!!!!!!!!!!! mam taką potrzebę.
Dobrej nocy, jesteś piękna
Piotr
Piotr rzeczywiście dobrze gotuje. Miałam okazję spożyć z nim kolację, na którą własnoręcznie upiekł mięso z warzywami w znakomitym sosie. Wbrew pozorom, bijącym z powyższego listu, nie jest samotnym smutasem rozpamiętującym swoje życie. Posiada licznych znajomych i znajome oraz…poczucie humoru.
Bal w kurniku
Będzie kogut – kukuryku
Nie zabraknie też kaczora
Już wyruszył z nad jeziora
Gęsi przyjdą wielką zgrają
Indyk znieść obiecał jajo
Z jajka morał się wykluje
Kto ma jaja ten żartuje
A kto jaj jest pozbawiony
Chodzi ciągle przygnębiony
I na balu, choć w kurniku
Gdzie kur masa, jaj bez liku
Smutny kogut nic nie zrobi
Żeby kurkę przysposobić
Na koguta też jest sposób
Ugotować trzeba rosół
Z makaronem dwujajecznym
Zupę spożyć w dzień świąteczny…..
Moją korespondencję Piotr układał starannie do szuflady, czyli zakładki w komputerze, prawdopodobnie, żeby mu się wirtualne znajome nie pomieszały z imienia i treści. Czytam czasami na portalach randkowych zwierzenia zawiedzionych kobiet, które po spotkaniu z zapoznanym dopiero co facetem rozczarowane stwierdzały, że mylił ich imiona, nie pamiętał zwierzeń i tak dalej…a więc facet do niczego się nie nadaje a najprawdopodobniej chciał je oszukać. Skoro facet zaistniał na portalu , to szuka najprawdopodobniej drugiej połówki a tych potencjalnych połówek chodzi po świecie miliony. Jeśli sobie ich nie poukłada analitycznie, nigdy nie znajdzie tej właściwej.
Cześć Piotrze, czemu nie Iwona 3? To nie było ze złością, raczej kiepski żart w postaci stwierdzenia faktu, że sprawnie zarządzasz swoją korespondencją i do tego odnosiła się też szufladka. Jestem zupełnie innej konstrukcji niż Ty i też, jeśli pozwolisz, wypowiem się swobodnie ale dlatego, że zawsze tak robię, bez względu na etap znajomości. Przykro mi, że odczytałeś mój tekst jako pesymistyczny. Nie taki miał być przekaz, bo nie taki jest mój stan ducha. Ale od początku. Uwielbiam swoje dni wolne i z przyjemnością spędzam je w domu na słodkim lenistwie…wiesz, jajeczko na miękko na śniadanie, bez pośpiechu, kawa na tarasie, spacer z psami. Niczego nie rozpamiętuję, nie uciekam przed żadnymi wspomnieniami, nie rozbijam na atomy, ja chyba nawet do tego nie jestem zdolna. Ktoś mi kiedyś powiedział, że ja wcale nie wspominam….i wiesz co.. złapałam się na tym….że to prawda. Ja żyję dniem dzisiejszym. Wypad za miasto, bardzo chętnie, dla odmiany otoczenia, bo mieszkam jak na wsi, psy szczekają, kury gdaczą (sąsiad hoduje) i co najważniejsze – święty spokój! Przynajmniej w ten długi weekend.
Odcięcie od korzeni – to boli. Dlatego napisałam, że Cię podziwiam. Ja się nie odetnę, gdyby mi to nawet przyszło do głowy, bo sama jedna utrzymuję dom, dwóch dorosłych facetów, dwa psy, dwa samochody, dwa……..itd. Pół roku temu straciłam pracę, po trzydziestu latach w jednej firmie pękła bezpieczna doniczka, z której wyrosłam zawodowo, paliło upokorzenie, którego doznałam. Najpierw przeszłam przez piekło mobbingu, potem przez koszmarny strach o jutro, do dziś ten strach mnie paraliżuje. Należę do tych silnych kobiet, które niepowodzenia życiowe umacniają, w myśl „co Cię nie zabije to Cię wzmocni” ale to było dla mnie, wierz mi, jak ścięcie, po którym nie potrafię się odnaleźć.
Samotność – nie wiem co to jest, chociaż jest moim świadomym wyborem na przyszłość.
Może właśnie dlatego, że jej nie doświadczyłam. Nie uciekam też do swojego wnętrza, jak Ty, jestem ekstrawertyczką. „Okoliczności zmuszały mnie do wejścia w tłum, takie są reguły tej gry zwanej życiem” – to nie były nigdy moje reguły, zawsze w tym tłumie znakomicie funkcjonowałam.
Mój związek – formalnie trwa do dziś, chociaż skończył się, tak na dobre jakieś sześć lat temu. To ja go zakończyłam po 17 latach (patrz, też 17cie) i obiecałam sobie, że żadnych więcej mężczyzn w moim życiu, żadnych, tak wielki był mój zawód. Nie udało mi się uporządkować moich spraw osobistych do dziś, nie było woli obu stron, a dziś gdy już wola jest okoliczności nie sprzyjają.
Geny osobowości – doprecyzuj, proszę. Dla mnie to na dzień dobry ten sam system wartości i to samo poczucie humoru.
Dobrze, posłucham się Ciebie i postawię na przyjaciela, takiego co dobrze przyrządza mięsa, bo jestem zdecydowanie mięsożerna. Podaj swój telefon, obiecuję, że zadzwonię i pójdziemy, o ile jeszcze wtedy będziesz chciał ale to potrwa, przepraszam ale to chwile jeszcze potrwa
Iwona
Fakt. W stanie psychicznym byłam koszmarnym w owym czasie i absolutnie nie nadawałam się na towarzysza relaksujących wypadów weekendowych za miasto.
Różnie to bywa…Piotrowi
Różnie to bywa. Raz lepiej, raz gorzej
Pod górę wóz się wspina i kamień toczy
Śliskim zboczem
Pot oczy zalewa, krzyk z piersi wyrywa
W głuche przestworza
By potem znów słońce zajrzało Ci w oczy
Promieniem ukłuło źrenicę spragnioną
Ciepła i blasku
Pobiegniesz po łące ścieżką wymarzoną
Szczęście Cię przyzywa
O brzasku.



Facebook
Zwierzolubni