Jarzębina:
Dręczy mnie jeszcze coś….nie, nie dręczy….źle ujęłam….. Ci, którzy dali mi już swoja opinię na temat mojej radosnej twórczości zawsze podkreślają, że nie znają się na poezji…..Podoba mi się ale się na tym nie znam. Kto się do cholery zna na poezji???? Kolegium profesorów przydzielających nagrodę Nobla? Etatowi krytycy, ludzie omylni jak każdy. Czy Shakespeare podlegał takiej ocenie? No właśnie? Jak to było? Ciekawe pytanie. Słynni malarze mieli swoich nauczycieli, należeli do różnych szkół, którym byli wierni do końca albo też tworzyli własny styl po jakimś czasie. A ja się biedna motam…..sama ze sobą. Prawdę powiedziawszy, sztuka poezji jest mi zupełnie obca. Andrzej powiedział, że słuchał kiedyś wykładu w temacie zasad tworzenia sztuki, konkretnie literackiej. Czego należy używać a czego unikać, czyli jak podchodzić do zagadnienia pisania wierszem. Pewnie taki wykład bardzo by mi się przydał a może wprost przeciwnie, tylko namieszałby mi w głowie i już żadnego zdania do rymu……a tam do rymu……nawet białym wierszem bym nie napisała. Zgadzam się, że nad warsztatem trzeba pracować ale chyba warsztaty mogą być różne. Czy Nikifor miał jakiś warsztat? Czy Ulisses napisany jednym wielkim zdaniem powstał według schematu i przyjętych ogólnie zasad? Na takie dywagacje mnie naszło. Bez potyczki z Krzysztofem nie odpowiem jednoznacznie na żadne z tych pytań. Trzymam się swojej wersji wydarzeń. Albo się spodoba albo nie. Sztukę pisania wierszy między wiersze włożę
Małgosia:
W sprawie literatury czy sztuki pewnie nie trzeba być szkolonym krytykiem, aby móc oceniać ale głównie na własny lub wąskiego grona użytek. Oceniać wedle własnego oglądu, gustu, wrażliwości. Ale żeby to czynić z pewnością trzeba się o te dziedziny ocierać dość często, porównywać, mieć rozeznanie, wyrabiać się jako odbiorca. Być przygotowanym na rozmaitość form, warsztatów (Nikifor też miał warsztat tyle, że prymitywny). No ale na pewno miał ten twórczy imperatyw, od którego wiele zależy.
Krytycy muszą zarabiać, to zawód, jak każdy inny. Bywa jednak, że film schlastany, a publika wali do kina, że książka uznana za miernotę, a w kilka dni znika z półek. Czy to przewrotność? Chęć skonfrontowania opinii specjalistów z własną? A może niezależna ocena odbiorcy, który nie liczy się z uznanymi krytykami.
Szkoły kształcące malarzy kreowały swoją technikę, swój typ estetyki i w związku z tym były i są rozpoznawalne. Niestety, ta edukacja nie zabezpieczała zbytu obrazów, gdyż ogólnie wiadomo, że większość malarzy za życia klepało wielką biedę. Bieda spychała ich do nizin, żyli byle gdzie i byle jak. Nie mieli pieniędzy na jedzenie, a co dopiero na płótna, czy farby. Mieszkali w nieogrzanych i niedoświetlonych dziurach. To nie sprzyjało tworzeniu. To sprzyjało wydaniu ostatniego grosza na alkohol lub usługi w domu pod czerwoną latarnią.
Chyba, że jako zaplecze mieli możny ród, a ich ułomności fizyczne wykluczały życie birbantów, wtedy tworzyli, bo cóż innego mieli do roboty – jak np. Toulouse Lautrec.
Nic nie poradzę, że abstrakcja do mnie nie przemawia, że w Muzeum Picassa w Madrycie nie znalazłam nic dla siebie. Nawet Guernica, choć z zacnym przesłaniem mnie nie porusza. A wśród innych budzi emocje, czego dowodem jest obudowanie dużego przecież obrazu szybą pancerną. Zachwyca mnie malarstwo realistyczne, wiernie oddane szczegóły i szczególiki. Np. Panoramę Racławicką obejrzałam niezliczoną ilość razy. Zawsze kiedy byłam we Wrocławiu, a w czasach Orbisu zdarzało się to często, odwiedzałam ten obraz i zawsze byłam tak samo zauroczona.
Nie wiem czy Ulisses jest cenny a J.Joyce wielki.
Nie wiem, czy kiedy książkę czyta się przeskakując strony, od tyłu, od środka i z boku, bo taki był zamysł autora, to ja muszę uznawać to za wielkie, nowatorskie. Ja wolę w odwiecznym porządku, strona po stronie, wedle numeracji.
Nie wiem czy pani Masłowska jest wielka, choć Wojnę….. zmęczyłam ale przesłania nie zrozumiałam, a może go nie było. Pani M. wypluła z siebie jeszcze dziełka „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku” i „Paw królowej”. Jestem ich posiadaczką (prezenty od przyjaciół), ale zarówno cudaczny format książek, jak i „komiksowe” ilustracje odstraszają mnie skutecznie.
Myślę, że poezja to forma mało rozpowszechniona, nawet w szkole nie poświęca się jej wiele czasu i miejsca. Przelatuje się po kanonach, nie pozwala na własną interpretację. Sprawdza potem, czy uczeń przyjął jedyny i słuszny punkt widzenia. A kto ustalił, co autor miał na myśli, że teraz wszyscy muszą rozumieć to w ten sam sposób? To pierwszy krok do intelektualnych ograniczeń, do blokady przed własną wizją, a w efekcie do stwierdzeń – ja się nie znam.
Młodzi samodzielnie dotykają poezji w chwilach uniesień. Miłość sprzyja choćby cytowaniu poezji. Cierpienie też. Ale wiadomo, że te stany nie trwają wiecznie i przygoda z poezją kończy się często wraz z nim. A szkoda.
Wiem natomiast, że jak się jakiegoś dziwadła nie rozumie, bo się zrozumieć zwyczajnie nie da, to jest to tzw. trudna sztuka, trudny film. Podobnie rzecz się ma z literaturą. Wówczas jest to tzw. sztuka przez duże S, dla elit, a bezrozumna, nie wyedukowana reszta niech idzie precz.
Odnoszę wrażenie, że w dzisiejszych czasach, aby zaistnieć w świecie szeroko pojętej sztuki należy przede wszystkim swoją twórczością szokować. Smutne.
Nie motaj się więc sama ze sobą, pisz co Ci w duszy gra. Dziel się tym, czym się pragniesz dzielić.
Ja zachwycam się wyłącznie tym, co mnie zachwyca. Mody (dla samej mody) odrzucam. W moim wieku mam prawo nie być trendy. I jeszcze jedno, jak czegoś nie wiem a wiele jest mi nieznane, to nie jest to wynikiem zamieszkiwania na wsi polskiej. W tym kontekście prowincja nie jest uwarunkowana geograficznie. Prowincję ma się w sobie lub nie. Ja nie mam.
No cóż podobno niegustowne jest dyskutowanie o gustach, więc kończę.
A komentarze znajomych będą zawsze miłe i pełne zachwytów………..
Jarzębina:
Podeszłaś do zagadnienia w sposób bliski mojemu rozumowaniu, jakkolwiek nie do końca się z Tobą zgadzam. Głównie w aspektach dotyczących gustu….więc dyskusja wykluczona, ponieważ prowadzi donikąd. Stąd też tylko zamarkuję gustowne sprawy abyśmy się lepiej poznały. Guernica do mnie przemawia, bardzo, chociaż też nie przepadam za abstrakcją. Przemawia, ponieważ widzę w niej ból i krzyk na tle, nazwijmy to, historycznym. Ten sam krzyk w wykonaniu Muncha, uznany za równy Monie Lizie, nie chwyta mnie za serce niczym. Genialny Touoluse Lautrec pewnie nie miał nic innego do roboty, oprócz tworzenia, trudno to ocenić. Tym niemniej tworzył arcydzieła a jakby tego było mało, techniką, która była nowatorska i odbiegała od reszty impresjonistycznego towarzystwa. Na przekór Tobie, uważam, że Panorama Racławicka jest taka sobie i na tym zakończę dyskusję o gustach i guścikach. Niezależna ocena odbiorcy, który nie liczy się z krytykami. Twoje zdanie przypomniało mi niedawną, czyjąś krótką opinię na temat disco-polo. Wzięła się stąd, że ten ktoś próbował mnie przekonać do rapu i hip-hopu, na co stwierdziłam, że już wolę disco polo.Taka prawda. Wolę disco polo, które mi się kojarzy z Mydełkiem Fa w Twoim wykonaniu.
Rozmowa wyglądała dokładnie tak:
On: polski rap mi się podoba
Ja: słabo słucham..nie mam zdania..wole disco polo
On : to był początek tych nurtów
On: muzyka wyklinana i wyszydzana przez znawców
Ja : pewnie masz rację chociaż disco polo jest melodyjne a rap..recytowany
On: a ona trwa a znawców już co niektórych nie ma
On: tak, wiem o czym mówię
Ja : ja też trwam
On: rap tekstowy krótki, cięty jak brzytew
On: a ja przy tobie
Dodam jeszcze, że następnego dnia na Onecie ukazał się artykuł w tym samym duchu o disco polo. Taka dygresja związana z moim jasnowidzeniem.
Do Masłowskiej nawiązałam w kontekście „dresiarstwa” tylko i wyłącznie. Poezji w szkole praktycznie nie pamiętam. Może oprócz wierszyka „Po zimowe okna chodźmy na poddasze”, który mi przyszło recytować po raz pierwszy w życiu. Intelektualne ograniczenia pod tytułem „ja się nie znam” według mnie mają sens. Sama napisałaś na wstępie swojego listu, że żeby coś w miarę potrafić ocenić, trzeba mieć przynajmniej obycie w tej kwestii. Dzieło się podziwia, kiedy wywiera wrażenie. Mam na myśli, że daje przeżycie. Ale podziwia się je też wtedy, kiedy zachwyca techniką wykonania. A na technice wykonania należy się znać, żeby ocenić. Ja osobiście, na przykład, lubię się bawić słowami. Przeplatać je, przepuszczać przez palce jak paciorki. Nie ma to nic wspólnego z całą resztą w postaci przeżycia czy przesłania.
Mówisz : pisz co Ci w duszy gra. O ile gra. Krzysztof stwierdził, że chyba (to „chyba” jest znamienne dla niego) gra. Moja odpowiedź brzmiała, że nie gra tylko rzęzi. Obojętne. Pisać będę. Do Ciebie też. A co do komentarzy znajomych uważam, że najcenniejsze te krytyczne.
Jeden z moich przyjaciół napisał do mnie tak: Ale całość coś ma, jeśli nie łapiącego za serce (chociaż mnie fragment wzruszył), to nie pozwalającego przeczytać obojętnie.
Więc chyba nie do końca jest tak, że trzeba szokować….żeby zaistnieć. Może wystarczy zrobić coś dobrego, coś wzruszającego, coś innego, coś fajnego….
Fragmenty mojej korespondencji z Szyszką![]()
Czerwiec 2009
Jacek Malczewski
„Dyskusja o sztuce”, 1886, olej na płótnie, 48 x 39,5 cm, własność prywatna; Marcelle Lender tańcząca bolero w operetce Chilpéric -Toulouse-Lautrec
Gracja
Drogie Moje,
bardzo się cieszę ,że dostąpiłam zaszczytu czytania Waszej twórczosci. To mi sie nawet podoba taka forma kontaktu. Okazuje się ,że mimo upływu czasu chyba się nadal lubimy i pamiętamy.Wasze rozmowy o sztuce bardzo mi sie podobają.Wiele obrazów widziałam ,ale tak naprawde to dobrze pamiętam tylko kilka ,których tu nie będę wymieniać bo nie o to chodzi.Mam kilku przyjaciół ,które piszę wiersze lub malują .Robią to z zamiłowania i potrzeby duszy.Oczywiście zawodowozajmują się czym innym .Czasami dzielą się z przyjaciołmi.Organizują małe wernisaże czy tzw. wieczory autorske.I o to własnie chodzi.To jest piękne rownież w Was moje kochane dziewczyny .Ja niestety nie mam takich zdolności.A szkoda .Mogłabym podzielić się trochę swoim wnętrzem .To jest naprawdę fajnie mieć wokół siebie wrażliwych ludzi.Pozdrawiam.Gracja
dodano dnia 19.06.2009, 10:27
Gracja
Drogie Moje,
muszę wprowadzić korektę do poprzedniego komentarza.
Winno byc „mam kilku przyjaciół,którzy piszą” zamiast które piszą.
„zawodowo zajmują się”
Pozdrawiam Gracja.
dodano dnia 19.06.2009, 11:19
Facebook
Zwierzolubni