Ubezpieczenie na życie…

Gadu-Gadu jest z socjologicznego punktu widzenia niesłychanie interesującym komunikatorem. Rozbiór tego zjawiska na czynniki pierwsze zostawiam socjologom sobie pozostawiając w archiwum kilka interesujących rozmów. A o nie trudno. Mam znajomego, który nie lubi i nie chce rozmawiać przez telefon a na GG prowadzi niesłychanie ożywione życie towarzyskie z kilkoma paniami, włączając w to mnie.  Co jakiś czas pojawiają się też na ekranie przypadkowe osoby, które chcą sobie, o tak, niezobowiązująco pogadać. Niektórzy używają GG, żeby uprawiać wirtualny  seks a inni, żeby zareklamować siebie lub swój…hm..produkt.

Wiesiek  lubił spędzać czas wieczorami na GG. To była krótka i dosyć zabawna znajomość, jak zwykle wirtualnie niezobowiązująca, w ramach zabicia lub urozmaicenia czasu jego i mojego. Ja czekałam na wyjazd do pracy i nudziłam się, on w tym samym czasie łapał się różnych, dziwnych zajęć. Z wykształcenia był socjologiem. Lubię socjologię, interesuję się tą dziedziną nauki, stąd też, to co mówił, było mi bliskie. Nie zdradzę kim jest, gdzie mieszka i jak wygląda. Powiem tylko, że jest człowiekiem wykształconym i obytym, żonatym, zajmował eksponowane stanowisko a kiedy je stracił przyszło mu żyć z oszczędności „złotego parasola”. Nasze rozmowy dotykały wielu interesujących obszarów, których tutaj dotykać nie będę. Zahaczyły też o sprawy damsko-męskie, które po prostu… na mnie wymusił. Nasz dialog w tym temacie rozbawił mnie..i myślę, że może rozbawi też czytających niniejsze opowiadanie. Tytułem wprowadzenia dodam, że poznaliśmy się na portalu randkowym ale natychmiast przeszliśmy na bardziej dogodną i bezpośrednią formę kontaktu w postaci GG.

Wiesiek: jak już masz kontakt z facetem – choćby ze mną – to wiesz to… i czego wtedy oczekujesz?

Ja : Rozprężenia, odreagowania, zrozumienia, zapomnienia, wsparcia, pomocy, otuchy, zdrowego rozsądku, innego spojrzenia…

Wiesiek : może pewnej ekscytacji?

Ja : Nie, ekscytacji brak, sorry, jeśli Cię rozczarowałam

Wiesiek : bo wyczuwam w tych naszych rozmowach, że masz ochotę na… no właśnie na to, co napisałaś przed chwilą

Ja : napisałam dużo

Wiesiek : nie, nie upieram się przy ekscytacji – trudno o precyzję tak na gorąco

Ja : to dobrze, że się nie upierasz i trochę szkoda, że jej brak

Wiesiek : ale szukasz tego wszystkiego w kontakcie z facetem, a nie np. z przyjaciółką…

Wiesiek : że brak ekscytacji?

Wiesiek : no widzisz… a jednak

Ja : nie, nie, nie…jak już z facetem się nie da myśleć o przyszłości to przynajmniej tyle, że sobie z przyjemnym i inteligentnym człowiekiem pogadam…przyjaciółek to ja mam w bród

Wiesiek: eee, nie wierzę, że gdzieś tam na dnie nie ma czegoś jeszcze… nie sama przyjemność i inteligencja się liczy…

Ja : znowu Cię rozczaruję, nie ma drugiego dna…

Wiesiek: w końcu to Ty chciałaś np. pogadać o namiętności do kobiety

Wiesiek : no to dlaczego w ogóle pojawił się temat seksu?

Wiesiek : skąd się wziął?

Ja : nie, ja chciałam pogadać o namiętności w ogóle…czy teza postawiona w tym filmie, że namiętność może być celem życia, jest wg Ciebie słuszna

Wiesiek : celem może nie, ale kryterium oceny jakości życia – na pewno

Ja : temat seksu pojawił się jak wiele innych tematów……pewnie z moim profilem i tym, że prowokuję, pisząc, że mi go brak

Wiesiek : nie uważam, że prowokujesz… raczej informujesz

Wiesiek : inna sprawa, jak to może być odbierane

Ja : wyrzucę to z profilu i będzie święty spokój…z seksem

Wiesiek : myślisz, że będzie? to wyrzuć…

Wiesiek : a z siebie… też wyrzucisz?

Ja : nie przeszkadza mi, nie wyrzucę

Ja : a swoją drogą przydałby się, dla zdrowia - chociażby

Wiesiek : a długo jesteś bez niego?

Ja : jak długo jestem w separacji, to już tak z siedem lat

Wiesiek : to długo…

Ja : no widzisz, i można żyć

Wiesiek : no tak, ale jakie to życie…

Wiesiek : niepełne

Wiesiek : a powiedz mi…

Ja : ?

Wiesiek: sprawiał Ci przyjemność seks?

Ja : wielką

Wiesiek : no to tym bardziej szkoda tych siedmiu lat…

Ja : nic nie poradzę

W ten oto sposób wypowiedziałam się publicznie na temat swojej seksualności. Jak sobie z nią radziłam lub nie radziłam, to już inna sprawa. Temat był dla mnie zdecydowanie intymny do czasu, gdy z zachwytem obejrzałam serię reportaży, bodajże na Planete, o samotnych kobietach, które na wizji, a nie na jakimś tam GG w cztery oczy, otwarcie opowiadały o udawanych orgazmach w wieloletnich związkach i o innych przypadłościach związanych z, nazwijmy to, nieudolnością lub egocentryzmem swoich partnerów.

Wiesiek : to znaczy myślę, że możesz to tak odczuwać

Wiesiek : no tak, tego czasu nic nie wróci

Ja : nie mam zwyczaju żałować albo płakać nad rozlanym mlekiem..po prostu o tym nie myślę

Wiesiek : pewnie…

Ja : sama wybrałam taką drogę

Ja : nie szukałam okazji

Ja : i nie szukam

Wiesiek : a miewałaś je bez szukania?

Ja : tak

Wiesiek : i co… dlaczego nie korzystałaś?

Ja : było paru chętnych ale bez perspektyw…tak dla sportu mnie nie bawiło

Wiesiek : perspektywy… dla sportu… chyba nie rozumiem

Ja : bez perspektywy na dłuższą, owocną znajomość

Ja : wszystko żonaci faceci – ot co

Wiesiek : aha, czyli były to okazje do jakichś przygodnych kontaktów, jednorazowych…

Wiesiek : tak?

Ja : albo na kochankę przy żonie

Wiesiek : rozumiem

Ja : samotnych facetów brak, znam jednego tylko ale jest homoseksualistą

Wiesiek : fakt, samotnych brak

Ja : ale nie poddaję się, może znajdę jeszcze jakąś perełkę

Wiesiek : ale to nie znaczy, że kobieta jest bez szans – mężczyźni po prostu szybciej przestają być samotni

Wiesiek : w końcu rozwodzą się zawsze dwie osoby

Ja : nic na siłę, o tym też staram się nie myśleć, czekam co przyniesie los i trochę szukam sama

Wiesiek : pomagasz losowi

Ja : trochę, nic na siłę

Ja : mam nadzieję..tylko wiary we własne siły mi brak, to już wiesz

Ja :jesteś?

Wiesiek : wiesz, przyszło mi coś do głowy, ale obawiam się, że możesz to odebrać jako jakąś propozycję…

Ja : powiem Ci jak odebrałam

Wiesiek : ale to nie jest propozycja, tylko może skierowanie uwagi w nieco innym kierunku

Wiesiek : mówisz, że brak Ci wiary we własne siły…

Ja : tak, brak mi wiary we własne siły, mam niską samoocenę

Wiesiek : ale skąd niby miałabyś tę wiarę czerpać po siedmiu latach abstynencji?

Ja : wiarę można czerpać na przykład… z sukcesów

Wiesiek : czy nie uważasz, że powinnaś uwieść jakiegoś faceta? tak dla własnego podbudowania się…

Wiesiek : nie, ja myślę o wierze w swoją kobiecość, atrakcyjność seksualną i czymś takim

Ja : może masz rację…ale za bardzo chyba mnie przygniatają obecne problemy związane z pracą, żebym się mogła skupić na czymś innym

Ja : to determinuje moje myśli i postępowanie

Wiesiek : ale przecież nie na 24 godziny! teraz np. wyłączyliśmy te sprawy z rozmowy…

Ja : na tym jestem skupiona i tylko na tym a cała reszta dzieje się przy okazji, podstawa bytu mojej rodziny została zagrożona i ta myśl mnie obsesyjnie nawiedza, przepraszam ale moja atrakcyjność czy seks nie mają dla mnie znaczenia wobec walki o byt

Wiesiek : jestem głęboko przekonany, że bardzo szybko uporasz się z tym problemem

Ja : a mnie właśnie wiary brak, zobaczymy i wtedy może porozmawiamy, co bym tu jeszcze mogła porobić, żeby podnieść własne ego…to co z tą propozycją?

Wiesiek : nie, no właśnie nie chciałem, żebyś zobaczyła w tym jakąś propozycję z mojej strony, ale, jeśli pytasz, to…

Wiesiek : może chcesz, żebym zaproponował Ci coś na ten moment?

Wiesiek : tzn na czas tej rozmowy…

Ja : czuję się zmęczona. Co by to mogło być ?

Wiesiek : jak czujesz zmęczenie, to raczej byłoby trudno, ale już piszę, co to mogłoby być

Wiesiek : miałem Ci opowiedzieć o jakimś swoim namiętnym związku z kobietą i już wczoraj powiedziałem, że chętnie to zrobię, bo dla mnie to jakby okazja do ponownego przeżycia…

Ja : chętnie ale nie dziś

Wiesiek : pomyślałem sobie, że mogłaby to być okazja także dla Ciebie…

Wiesiek : już się godzisz, a jeszcze nie wiesz na co! ;)

Ja : nie dałam Ci dokończyć, przepraszam

Wiesiek : ważną częścią tej opowieści będzie sam akt…

Wiesiek : gdybyś chciała, to mogę go opowiedzieć w taki sposób, jakby był on z… Tobą

Wiesiek : miałabyś okazję doświadczyć jakichś emocji, które od siebie odsuwasz

Wiesiek : i co ty na to teraz?

Ja : wiesz, chyba nie chcę, przeżyłam wielką namiętność raz w życiu i po tym akcie…..nic mi już nie smakuje

Wiesiek : ok, nie było propozycji…

Wiesiek : na pewno nie dałoby Ci to posmaku wielkiej namiętności

Ja : z pewnością dało jakieś oderwanie, skierowało gdzie indziej myśli, w tym masz rację ale nie, nie gniewaj się , nawet jeśli to Ty tego potrzebujesz

Ja : jest już późno jak na mnie, wybacz ale pożegnam Cię i pójdę spać

Wiesiek : myślę, że mogłoby to Ci dać coś więcej… ale to przecież Ty decydujesz

Wiesiek : no to życzę dobrej nocy!

Ja : zawsze dokonywałam złych wyborów…dobranoc

Tak. Moje wybory nie tylko, że nie były trafione to kończyły się dla mnie tragicznie. Pełne dialogi lub wyjątki  dialogów na GG krążą w internecie, dostarczając rozrywki internautom. Przytoczę kilka z nich z nadzieją, że nie narażę się powielaniem na proces o prawa autorskie.

- Mogę do ciebie przyjść wieczorem. Możemy się wykąpać

- Nie bardzo. Karp pływa w wannie.

- Jaki karp?

-  No wielkanoc się zbliża, nie? Ale karpia się na gwiazdkę je No to w wannie, kurwa, zając biega. Odwal się! kurwa, jak pomyślę że mam wstawać w niedzielę o 6 rano to chuj mnie strzela normalnie

- a Po co tak rano?

- do roboty kurwa

- a gdzie pracujesz?

- księdzem jestem a może zrobimy to u mnie? dobra zróbmy to w końcu, Bo już MI się klikanie znudziło… tylko ubierz coś sexownego…. to gdzie mam przyjechać?

- na Rydygiera wiesz gdzie to? …mieszkam na Rydygiera zaraz u Ciebie będę miśku tylko podaj MI dokładny adres czekaj powiem córce, żeby pojechała do babci…zostaniemy sami ok za chwile wracam, stary coś chce ode mnie ej…sorry, ale ojciec powiedział MI przed chwilą, że babcia zrobiła konfitury I mam Po nie jechać:/

- yyyyy a jak masz na imię w ogóle?

- Agnieszka (NO SIGNAL)

Naszą z Wiesiem rozmowę o seksie, wobec powyższych dialogów, uważam za szalenie kulturalną i na poziomie, dlatego też pozwalam sobie ją przytoczyć. Nie mam nic przeciwko temu, żeby zaistniała w internecie i bawiła nie tylko mnie. Co Wiesiek na to – nie wiem. Nawet się go nie zapytam, bo jego numer GG gdzieś mi się rozpłynął w przeszłości razem z wieloma innymi, bardziej lub mniej zabawnymi tekstami, które wyparowały z mojego osobistego, nie zabezpieczonego hasłem PC. Wiesław swoją karierę zawodową rozpoczął od agenta ubezpieczeniowego.

Ja : opowiesz o tym swoim doświadczeniu bycia agentem

Wiesiek : opowiem jedną historię…

Ja : zamieniam się w słuch – głupio brzmi w kontekście

Wiesiek : z samotną klientką… bo o nią pytasz, tak?

Ja : tak, może jakiś morał dla mnie, w końcu też jestem samotna

Wiesiek : miałem klientkę, do której chodziłem częściej, niż trzeba było dla załatwienia jej spraw ubezpieczeniowych…

Ja : podobała Ci się

Wiesiek : czy ja wiem, czy będzie jakiś morał dla Ciebie? ale zobaczymy…

Wiesiek : podobała mi się, choć była sporo starsza ode mnie…

Ja : bardzo młody wtedy byleś ?

Wiesiek : wpadałem do niej na papierosa, na kawę, a ona właściwie zachęcała mnie do tych wizyt…

Wiesiek : miałem trzydzieści parę lat… ona ze czterdzieści parę

Ja : aaaaa – to oboje piękni i młodzi

Wiesiek : ja wtedy zauważałem ten jej zaawansowany – z mojego punktu widzenia – wiek… ale jak powiedziałem podobała mi się

Wiesiek : pociągała mnie

Wiesiek : i ona zdawała sobie z tego sprawę…

Ja : kobiety z reguły zdają sobie z takich spraw…sprawę

Wiesiek : za każdym razem siadała tak, abym widział jak najwięcej z jej nóg…

Wiesiek : nawet podciągała spódnicę, widząc, że właśnie na nią patrzę…

Ja : prowokowała Cię, chcesz powiedzieć

Wiesiek : zwykle uśmiechała się przy tym i powiedziałbym nawet, że był to uśmiech prowokujący, gdyby nie…

Wiesiek : gdyby nie to, że miała meble rozstawione tak, że zawsze patrzyłem na nią ze sporej odległości…

Wiesiek : trudno byłoby w takiej przestrzeni ulec jakiejś prowokacji

Ja : uśmiech był więc prowokujący, meble nie maja tu nic do tego chyba, że jest to..łóżko

Wiesiek : Nie, nie, meble tu są ważne, lecz odległość między nimi… a łózko jeszcze się pojawi… poczekaj

Ja : Oj, czekam ja czekam

Wiesiek : raz wyjeżdżała na urlop i powiedziała mi kiedy wróci… oczywiście więc postanowiłem do niej pójść zaraz po nim

Ja : liczyłeś na coś..dlatego tak do niej biegałeś?

Wiesiek : ale gdy zbliżał się termin powrotu, to zostawiłem jej kartkę z zapowiedzią wizyty

Ja : w drzwiach?

Wiesiek : nie tyle liczyłem, co chciałem… chyba

Wiesiek : w skrzynce na listy – dało się wsunąć

Wiesiek : jak myślisz – co dalej?

Ja : no i nadszedł ten dzień

Ja : poszedłeś zgodnie z zapowiedzią

Wiesiek : tak, nadszedł i poszedłem i co dalej?

Ja : Mam zgadywać?

Wiesiek : tak

Wiesiek : ciekawe, czy zgadniesz…

Ja : pojęcia nie mam…rzuciła się na Ciebie wytęskniona po urlopie

Wiesiek : noo, ciepło ;)

Ja : a Ty uciekłeś wystraszony jej gwałtownym zachowaniem

Ja : samotne kobiety bywają niebezpieczne

Wiesiek : zaraz, zaraz – zgaduj, co ona zrobiła, nie ja

Ja : aha, jeszcze łóżko, pewnie się załamało pod ciężarem

Wiesiek :  :)

Ja : przyjęła Cię w dessous, nogi było widać od stóp do….głów

Wiesiek : Nie, łóżko odegrało pewną rolę, ale… nie taką

Wiesiek : bingo!

Wiesiek : zadzwoniłem… drzwi się otworzyły…

Wiesiek : i stała w nich ona w szlafroku całkowicie rozpiętym…

Wiesiek : zaprosiła mnie do środka… przeszliśmy przez przedpokój…

Ja : nie czułeś się skrępowany albo coś w tym stylu

Wiesiek :w pokoju zatrzymała się, obróciła do mnie przodem i podała rękę na powitanie

Wiesiek : zachowywała się najnaturalniej w świecie – jakby była w kompletnym stroju

Ja : rutyna?

Wiesiek : pod szlafrokiem była w białej bieliźnie

Wiesiek : nie, nie rutyna – była zwykłą urzędniczką

Wiesiek : wiesz, co ja zrobiłem?

Ja :znowu mam zgadywać…jeszcze to łóżko

Wiesiek : noo dobrze, nie zgaduj – już mówię

Wiesiek : zrobiłem rzecz, której do dziś nie mogę sobie darować…

Wiesiek : zapytałem ją, czy przeczytała kartkę z zapowiedzią wizyty…

Wiesiek : co można było na takie pytanie odpowiedzieć?

Wiesiek : co byś powiedziała?

Ja : że tak, oczywiście albo, że jestem kompletnie zaskoczona.. odpowiedź nie ma znaczenia

Wiesiek : nie ma „albo” – masz tylko jedną odpowiedź… więc jaka ona by była?

Ja : że tak, czekałam na Ciebie, Pana obojętnie

Wiesiek : to żałuję, że to nie Ty byłaś…

Wiesiek : ona była zdziwiona… nic nie wiedziała o żadnej kartce…

Ja : mówiłam, że odpowiedź nie ma znaczenia

Wiesiek : później… za godzinę czy półtorej zajrzałem do skrzynki na listy i mojej kartki nie było…

Wiesiek : dla mnie ta odpowiedź miała znaczenie… niestety

Wiesiek : młody byłem i niedoświadczony…

Ja : to co robiłeś tam jeszcze przez godzinę, półtorej?

Wiesiek : trzeba było o nic ją nie pytać…

Wiesiek : mogłem ją np. pogłaskać… pocałować na powitanie… cokolwiek…

Wiesiek : i zobaczyłbym reakcję…

Ja : a co TY, powiedziałeś: a to przepraszam i wyszedłeś ?

Wiesiek: dalej jak zwykle – papieros, kawa, rozmowa… zgrabne nogi

Wiesiek : ale przedtem ona jeszcze powiedziała, że złoży łóżko „żeby było sympatyczniej”… i zabrała się do tego tak, abym widział jej nogi w całości…

Ja : Oj, pamiętasz te nogi, pamiętasz

Wiesiek : też nie podszedłem do niej… a mogłem np. spróbować pomóc jej słać to cholerne łóżko…

Wiesiek : pamiętam te nogi, pamiętam… bo ładne miała

Ja : no to sobie przynajmniej………….popatrzyłeś….bo chyba nic więcej się nie wydarzy

Wiesiek : no i w końcu posłała to łóżko, przeprosiła mnie na chwilę i poszła do drugiego pokoju ubrać się

Wiesiek : wróciła w stroju kompletnym i… dalej już wiesz, co było – jak zwykle, a więc nic takiego…

Wiesiek : no i co Ty na to?

Wiesiek : co byś zrobiła, gdyby do Ciebie przyszedł taki agent? skądinąd zaprzyjaźniony…

Ja : no i do dziś nie możesz sobie darować………..ja nic na to, nie mam zamiaru się ubezpieczać, więc żaden agent mi ..nie grozi

Ja : Nie wiem, to zależy, gdyby mi się bardzo podobał

Wiesiek :myślisz, że byłem dla niej… groźny? że ona widziała mnie jako groźnego?

Wiesiek : noo no… podobałem się jej…

Ja : Nie, myślę, że nie rozumiała dlaczego..nie chcesz

Wiesiek : ale ja chciałem! tylko nie dałem żadnego znaku!

Wiesiek : więc co – też byś posłała to łóżko?

Ja : No to jakbyś nie chciał…sam pisałeś o wysyłanych sygnałach

Ja : Nie wiem co bym zrobiła….pewnie podeszła do Ciebie i…

Wiesiek : i…

Ja : może pocałowała, pogłaskała..nie wiem..

Wiesiek : pokazałabyś jeszcze wyraźniej, że… chcesz, tak?

Ja :no pewnie, zawsze byłam aktywna

Wiesiek : kurczę, czemu to nie Ty byłaś…

Ja : ja nie mam takich zgrabnych nóg

Wiesiek : tak, ja żałuję tego do dziś… to już ze 20 lat…

Wiesiek : a 20 lat temu… jakie miałaś?

Ja : takie same jak dziś, nogi się nie zmieniają z wiekiem..ale mam inne atuty ale to nieważne. Teraz Cię pożegnam i pójdę spać

Wiesiek : dla Ciebie już bardzo późna pora…

Wiesiek : dziękuję za rozmowę

Ja : niestety tak a muszę rano wstać, też dziękuję i do miłego dobranoc

Wiesiek : dobranoc – miłych snów!

Dziewczyna ze skrzyżowanymi nogami, Egon Schiele, 1911; Zdjęcia: Archiwum Jarzębiny 2011

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biegnąca z wilkami, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free