Zapach trójkąta

Dzisiaj w Wysokich obcasach felieton Szczepkowskiej, którą bardzo lubię. Nazywa się Zapach trójkąta. Nie sposób przepisywać całego felietonu ale najfajniejszym fragmentom się po prostu nie oprę.

„Czy istnieje jeszcze seksualne tabu? Oczywiście, że tak”. Teraz następuje opowieść o Panu Włodku, który przyszedł do cudownej kobiety po przejściach w określonym celu..i zobaczył jej psa tarzającego się na materacu. „W tej sytuacji pan Włodek nie zdecydował się nawet na całowanie. Wyszedł i cierpi. Nigdy w życiu nie miał psa. Pana cierpienie, Panie Włodku, jest poważne i nikt tego nie podważa. Dramat pierwszego zbliżenia kochanków, z których jedno jest właścicielem łóżka i psa, jest dramatem na miarę Szekspira. Podejmę  się próby uświadomienia pana w tej seksualnie drażliwej sprawie. Najważniejsze, żeby Pan nie miał złudzeń. Przy pierwszym zbliżeniu pies się dołączy. Będzie albo skakał na plecy, albo po całym łóżku, albo zacznie się  tarzać obok was, wycierając grzbiet o poduszkę, co jest u psa wyrazem największego szczęścia. Tak będzie, jeśli oczywiście pies pana zaakceptuje……są Panie Włodku,  różne psy. Niektóre bronią właścicielki. Pies kładzie się obronnie obok pani, warczy i szczerzy kły. Wtedy wyjściem na ogół jest drugie łóżko i  rezygnacja z pożycia…..są różne techniki seksualne. Niektóre małżeństwa próbują to robić tak, żeby nie zbudzić psa, a więc prawie bez ruchu. Nawiasem mówiąc seks bez ruchu jest bardzo wysoko notowany jako gatunek sztuki.….moja rada jest taka: niech pan się nie waha. Niech pan do nich dołączy, znajdzie się Pan w uroczej mniejszości, która jak każda mniejszość ma wielką siłę….Ci, których seks gwałtownie zszedł na psy, nigdy nie zostawią cię samego”.

Wobec powyższego opowiem, co w tymże kontekście mój schroniskowy pies  Korek wyprawiał pierwszej nocy naszego pobytu u kolegi Piotra. Piotr mieszkał przejściowo w Rzeszowie, gdzie wynajmował dwupoziomowe mieszkanie. Schody dla Korka nie stanowiły problemu, chociaż bezpośrednio po wyjściu ze schroniska musiałam go wnosić na rękach nawet na krawężnik. Miał uraz z przeszłości związany ze schodami.
Przyjechaliśmy późnym wieczorem. Tylko co się wymościłam na przeznaczonej dla nas górze mieszkania….a Korek zaczął  biegać po schodach z góry na dół i z dołu na górę. Jak szalony tam i z powrotem. Jakby chciał sobie odbić w jeden wieczór moje noszenie na rękach. Piotr spał na dole przy otwartych drzwiach. Nie lubi zamkniętych pomieszczeń.Pies wpadał do jego sypialni, wskakiwał do łóżka i zaczynał Piotrowi chodzić po głowie.Z tym chodzeniem po głowie to nie żart. Korek chodzi po głowie z zapamiętaniem a polega to na tym, że wpierw obwąchuje włosy, potem trąca mordą głowę a na końcu dobiera się do ucha. Z uchem nastaje prawdziwe szaleństwo. Miłość do tej części ciała mojego psa jest wielka. Często mnie budzi w ten sposób a ja najpierw się złoszczę a potem mu wybaczam.
Zeszłam więc na dół, przeprosiłam Piotra i zamknęłam drzwi od jego sypialni. Zgodził się na zamknięcie. Dla Korka była to pierwszorzędna potwarz. Biegał dalej, tylko, że w wersji na dole po prostu ujadał pod zamkniętymi drzwiami. Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Miałam się Piotrowi do łóżka wpakować, żeby pies się uspokoił? Wzięłam pościel i ułożyłam się na kanapie w salonie obmyślając następny, desperacki krok, czyli to wpakowanie się do łóżka. Czego się nie robi dla własnego psa! Na szczęście moja obecność na tym samym poziomie co naszego gospodarza poskutkowała. Pies ułożył się na podłodze przy kanapie, ponieważ na samej kanapie nie było miejsca dla nas dwojga. Nie mogłam zasnąć myśląc ze zgrozą, co też się wydarzy następnej nocy. Nie wiedzieć dlaczego Korek się na szczęście uspokoił i dalej już spędzał noce na pięterku, skulony w moich nogach.
Noc na kanapie miałam, jak to się mówi „w plecy”. Krótka była i niewygodna. Noc i kanapa. Za najlepsze na świecie uważam amerykańskie łóżka. Szerokie, na ramie umożliwiającej łatwe zachowanie czystości, z materacem odpowiedniej twardości lub miękkości, jak kto woli.  Takie łożko posiadam w domu i mój pies bardzo je sobie chwali.  Kiedyś znajomy zapytał mnie czy mój pies śpi ze mną. Właściciele psów dzielą się na tych co śpią ze swoimi pupilami i na tych co się do tego nie przyznają.  Kiedy już sie o tym dowiedział następne pytanie brzmiało: w nogach czy wyżej?  Najwyraźniej tenże znajomy chciał się upewnić co też go czeka gdyby mu seks zszedł na psy.

Przybiegłam stęskniona do Ciebie tej nocy

Przybiegłam stęskniona do Ciebie tej nocy
Przybiegłam zdyszana, biegłam pod wiatr
Łzy deszczem wiatr wyciskał z oczu
Zimnym powiewem do serca się wkradł

Spałeś smacznie, spokojnie jak dziecko
Miarowe chrapanie wdzierało się w noc
Tylko Twój oddech wisiał w powietrzu
Wiatr ucichł i w ciszy tylko Twój głos…

Przybiegłam spragniona bliskiego spotkania
Czwartego wymiaru dotknąć wraz z Tobą
Dosyć już miałam wiecznego czekania
Dosyć deszczowej, wietrznej pogody…..

Spałeś smacznie w ciepłą kołdrę wtulony
Dla mnie zabrakło nawet jej skrawka
Trzeba Ci było powrócić do żony
Dla żony pewnie nie lada to gratka….

Przybiegłam spragniona Twych słów i ciała
Spełnienia obietnic rzucanych na wiatr
Dobrana para może z nas – doskonała
Tylko ten wiatr co do serca się wkradł

Spałeś tak smacznie odwrócony plecami
Ja noc przetrwałam na zimnej kanapie
Co miało być już jest za nami
Tak czasem bywa, kiedy ktoś chrapie….

Zdjęcie:  J.Bartuszek, psie wakacje, Korek 2011 -  Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Pieski świat i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free