Jesienny las

I pusty dom i pusty sad
Dzikiej jabłoni spadły liść
Dokąd  to, dokąd iść
Ostatni owoc spadł

Nad wodą smutny wiatr
Rozwiewa jesień tylko
Szum sitowia się wkradł
W jesienną zadymkę

W dali las ogniem płonie
Woła, chodź, do mnie chodź
Tu czeka na Ciebie ktoś
Tu nie umierają jabłonie

Pójdę wołaniem zwabiona
Gdzie jeszcze złota blask
Gdzie słońca złota korona
Jesienią w barwy ubiera las

Wiatr nie hula odważnie
Pomiędzy drzew gęstwiną
Pobiegnę leśną ścieżyną
Zanim ostatni liść spadnie

W tej czerwieni ognistej
W żółci jesiennych słońc
W rzece kolorem bystrej
On swoją wyciągnie dłoń

Zdjęcie; Archiwum Jarzębiny 2011

Ten wpis został opublikowany w kategorii I tak przemijamy, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free