I guess that I miss you,
I guess I forgive you
I’m glad you stood in my way”
Brakuje mi ciebie
Przebaczam od siebie
To dobrze żeś w drogę mi wszedł”
(tłum. Maciej Zembaty)
Powyższy wyjątek pochodzi z piosenki Cohena „Słynny, niebieski prochowiec” (Famous Blue Raincoat ) a cytuję go dlatego, gdyż sama piosenka zdobyła niezwykłą popularność nie za swoją linię melodyczną czy też postać wykonawcy, którego uwielbiam ale za…..filozoficzne przesłanie, które ze sobą niesie. Tekst utworu ma formę listu zdradzonego męża do kochanka żony, w którym to liście niefortunny małżonek przezwycięża nienawiść do rywala oraz niewiernej żony, przekuwając żałosne uczucie nienawiści na litość dla właściciela niebieskiego prochowca…. a w stosunku do żony jego miłość, poddana najwyższej próbie, tylko się wzmacnia.
Gdy tu byłeś ostatnio, wyglądałeś jak starzec:
Podniszczyłeś swój słynny niebieski prochowiec.
Do każdego pociągu wychodziłeś na dworzec-
Bez swej Lili Marlen pojechałeś do domu….
Niespotykany sukces ballady bynajmniej mnie nie dziwi. Takie podejście do ukochanej kobiety zasługuje na najwyższy szacunek i podziw. W życiu dane mi było obserwować bowiem, nagminnie, zupełnie inne postawy, które sprowadzić można tylko i wyłącznie na psy w postaci porównania do „psa ogrodnika”. Dla przypomnienia, „pies ogrodnika” to bydlę z bajki Ezopa, które nie dopuszczało innego bydła do siana, chociaż samo z tego siana nie miało żadnego pożytku. Czyli posługując się innym frazeologizmem lub kolokwializmem, bo tego nie wiem : sam nie zjadł i drugiemu nie dał.
W mojej rodzinie przez całą wieczność funkcjonowało małżeństwo, w którym on po prostu nie mógł z takich czy innych przyczyn ale jako jedyny żywiciel małżonki i dwójki dzieci, trzymał ją na bardzo krótkiej smyczy utrzymania. Kobieta radziła sobie trzymając fakt zaspokajania potrzeb emocjonalnych i fizjologicznych w najgłębszej tajemnicy, w czym wspierana była przez resztę zorientowanej w temacie rodziny. Dla równowagi, funkcjonowało też małżeństwo, w którym podobnie – on miał problemy ale błogosławił stały związek żony z innym partnerem do tego stopnia, że kochanek żony przyjmowany był pod domowym dachem jak członek rodziny. Ta druga postawa zdecydowanie bliższa jest Cohenowi. Oba związki przetrwały, chociaż ze swojego punktu widzenia uważałam je za patologiczne ale czegóż się nie robi dla dzieci, na przykład.
Dałeś mojej kobiecie
Swego życia ledwie strzęp;
Nie jest już moją żoną
I Twoją też nie…
Cohena związek najwyraźniej nie przetrwał. Może nie było w nim dzieci.
Wczoraj zagłębiłam się w bloga na Onecie, o intrygującym tytule „Kto krzyczy w łóżku”. http://wroclawiankajedna.blog.pl/. Lekko i z przymrużeniem oka autorka opisuje uniesienia miłosne osób spod różnych znaków zodiaku, czyli z grubsza mówiąc ludzi o różnych temperamentach. W moim, nieudanym od początku do końca związku flegmatyk spotkał się z cholerykiem a ekstrawertyk z introwertykiem. Baran bywa ponoć wybuchowym cholerykiem, jest energiczny, łatwo traci panowanie nad sobą. Przez życie idzie zachłannie, walczy o zdobycie szczytu jakby stała tam forteca. Czułości barana płci żeńskiej – czyli owcy - potrafią być gwałtowne. Subtelność nie jest u niej w cenie.
Facet rak zalicza się do flegmatyków, jest powolny, zrównoważony. U Raka orgazm zwykle jest nieoficjalny. Sprawa prywatna to i gapiów za kulisy nie wpuszcza. Lubi pozycje odwrotne.
Wypisz, wymaluj. Mój znak to Baran, który, jak każdy znak ma swoje nie najgorsze i najgorsze strony również. Moja ekstrawertyczna natura objawia się między innymi radosną twórczością na stronie Jarzębiny. Wracając do łóżka i przekładając na nasze – ekstrawertyk będzie potrzebował znacznie silniejszej stymulacji by osiągnąć takie samo pobudzenie, co intrawertyk osiągnie o niebo mniejszym nakładem i o wiele szybciej. Inaczej mówiąc: ekstrawertyczkę trzeba dotknąć, a na introwertyczkę wystarczy dmuchnąć.
A może byś tak tutaj wpadł
Do mnie lub do Jane
Pomyśl, Twój wróg sypia twardo
A żona nudzi się….
Aż musiałam sprawdzić, spod jakiego znaku jest Leonard Cohen. 21 września – Panna. Panna jest przygnębionym i apatycznym melancholikiem. Uniesienie najchętniej opisze w tajnym pamiętniku i schowa w bezpiecznym miejscu, w idealnie prostokątnym pudle. W zamkniętym, nierzadko czai się bomba. Najwyraźniej bomba w związku Cohena nie wybuchła. W moim niestety też nie, mało tego, przeszła w klasyczny etap psa ogrodnika, opisany powyżej. Po ponad roku siedzenia w prostokątnym pudle coś musiało się wydarzyć, tym bardziej, że na mojej drodze stanął Strzelec, jak ja wybuchowy choleryk, energiczny, łatwo tracący panowanie nad sobą. Strzelec łatwo się rozbudza, potrzebuje urozmaiceń i humoru. Najbardziej rozpala go partner, który się wciąż wymyka.
Nieszczęście polegało na tym, że nasze dopasowanie ze Strzelcem wydawało się na tyle idealne, że zapadła decyzja o jego sformalizowaniu, przynajmniej na etapie wzajemnego dotarcia, w drodze konkubinatu. Jak czas pokazał, a lat minęło wiele od tej pory, związek ten miał wielkie szanse przetrwania, gdyż oparty był na najmocniejszym ze wszystkich fundamencie, jakim jest przyjaźń.
Podobno budujesz swój własny dom
W głębi pustyni.
Od życia nie chcesz już nic,
Lecz musiałeś zachować wspomnienia…..
Wspominamy czasem do dziś tamte czasy…..chociaż o uniesieniach nie ma już mowy, o wzajemnym wsparciu i zrozumieniu jest. Wtedy, w swojej wielkiej głupocie i naiwności nie przewidziałam, że otwarte i uczciwe postawienie sprawy spowoduje lawinę, spod której do dzisiaj się nie mogę wydostać. Zostałam przymuszona do zakończenia w sposób natychmiastowy rokującego na przyszłość związku, posadzona naprzeciwko syna w celu dokonania spowiedzi…kim jestem…po której to spowiedzi, siłą rzeczy, wylądowałam w szpitalu w stanie kompletnego rozchwiania emocjonalnego. Jakby tego było mało, panowie spotkali się po niedługim czasie aby podzielić skórę na niedźwiedziu, czyli na mnie. W tym miejscu temat zrobił się już nieco bardziej złożony, więc dam mu spokój.
Dzielić skórę na niedźwiedziu…
Działaj zawsze według planów
Konsekwentnie czas odmierzaj
Wybierz ruch i się zastanów
Do jasnego celu zmierzaj…
Modyfikuj, kiedy trzeba
Nagnij, ustąp, skup się dobrze
Oby nikt się nie pogniewał
Będzie dobrze Panie Bobrze..
Piękne futro do podziału
Każdy ciągnie w swoją stronę
Niedźwiedź XXL rozmiarów
Wszyscy liczą na mamonę…
Perspektywa to jest żadna
Wyrwać szybko, co się zdarzy
Brać do siebie, taka prawda
Miękkie futro Wam się marzy
Na niedźwiedziu dzielić skórę
Prosto, łatwo i przyjemnie
Z misia zrobić wdzianko bure
A co ze mnie? A co ze mnie?
Pozostały mi sentymenty i spuścizna w postaci faceta, który nagle, wraz ze mną, zaczął tracić źródło swojego utrzymania. Szkoda, że małżeństwa po prostu się nie da zakończyć jak umowę o pracę.
A Jane do dziś kosmyk włosów ma Twych
Wiem, że gdy dawałeś go jej
Myślałeś o tym by zwiać,
Lecz niełatwo jest zwiać…
Nie koniecznie przystaje ale konsekwentnie chcę wyczerpać Cohena.. Zasłonięcie się dziećmi odegrało w dialogu decydującą rolę po czym wróciłam do ogródka ogrodnika. Lat minęło bez mała dziesięć od tamtej pory a temat jest nadal świeży jak bułeczka. Nieważne, że kobiet od tego czasu przewaliło się sporo, żadna z nich nie gwarantowała jednak opieki na starość. Być może w tym leży problem. Nie wiem.
Więc dziękuję Ci, że
Wypędziłeś jej z oczu ten żal
Ja myślałem, że musi być tak
Nie starałem się więc…..
Starania, po fakcie, przyjęły wręcz niespodziewany obrót w postaci spisania pamiętnika męczarni piekielnych mężczyzny, którego ego ucierpiało w sposób nieprawdopodobny. O miłości, a tym bardziej takiej w stylu Cohena, można zapomnieć, gdyż o tym, że nigdy nie byłam kochana jestem zapewniana codziennie, mało tego, mam to nawet na piśmie. Pamiętnik natomiast stanowi od lat źródło niekończącej się zapowiedzi upublicznienia. Proponuję, aby wzorem Cohena, przybrał formę listu do kochanka żony, może odniesie w ten sposób sukces.
Jest czwarta nad ranem, już kończy się grudzień.
List piszę do Ciebie: Czy dobrze się czujesz?
W New Yorku jest zimno, poza tym w porządku-
Muzyka na Clinton Street gra na okrągło……
Z poważaniem
Leonard Cohen
Jesienne kwiaty, Jehan Georges Vibert, 1840 -1902; Niedźwiedź, Warszawskie Zoo-2011; Leonard Cohen By Roland Godefroy (Own work) [GFDL (www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC-BY-3.0 (www.creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia Commons GNU Free Documentation License
gugi53
Dzieki!Bardzo lubie Cohena,ale nigdy nie zastanawialam sie nad jego osobowoscia.milutko pozdrawiam
dodano dnia 17.07.2009, 19:19

Facebook
Zwierzolubni