I tylko szary kurz, szary kurz
Pył na drodze jedynie pozostał
Nie ma Cię, nie będzie Cię już
Już Cię na drodze tej nie spotkam
Szeregiem topól ciągnie się w dal
Po horyzontu zakurzony kres
Nieutulony smutek, spóźniony żal
Dziś wszystko to we mnie jest
Topolą strzelistą ku obłokom
Prosto do nieba wspiąć się chcę
Jak drzewo smukłe, tam, wysoko
Obłoków białą przebić mgłę
Żeby tak wzlecieć, hen, do góry
Porzucić pył, zostawić kurz
I drogi szarej szlak, na którym
Nie będzie Ciebie nigdy już..
Facebook
Zwierzolubni