Pytasz gdzie jestem – jestem w Warszawie, ścisk tutaj wielki i zgiełk – jest nie do zniesienia. Ulice tego miasta nie mogą przyjąć już więcej automobilów, a policmajstrów mało. Wczoraj wróciłem z Sopot nawet nie tak bardzo utrudzony; Helenka zrobiła pyszne ciasto i całkiem byłbym był kontent, alem nie znalazł listu od Ciebie. Zlitujże się, nie proszę o wiele, i napisz słów choć kilka, tyle co się w dziecinnej garstce pomieści jarzębiny …Krzysztof
Ścisk i zgiełk nie do zniesienia
Spalinami miasto dyszy
Chciałoby się aż z wrażenia
Uciec do spokojnej ciszy
Policmajster tuż za rogiem
Piwo sączy wprost z butelki
Niech go diabli, myślę sobie
Mam bez niego kłopot wielki
Automobil przemknął obok
Błotem zbryzgał mi garnitur
Zatęskniłem dziś za Tobą
A Warszawka jest do kitu!
Całe szczęście, że bezpiecznie
Zbytnio się już nie frasując
Do dom trafił żem nareszcie
U Helenki się meldując
Odpocząłem przy jej cieście
Wieści z Sopot jej doniosłem
A od Ciebie żadnych wieści!
Ledwo co fakt tenże zniosłem
Miejże litość nad biedakiem
Nie skąp słówek, ma jedyna
Chcę nacieszyć się słów smakiem
Co ma dla mnie Jarzębina….
(Jarzębina)
Plakat przedwojennego filmu polskiego
Piotr
Jestem pragmatykiem, trzeźwo widze świat. Romantyzmu u mnie i na naparstek nie wystarczy… Ale jest coś w tym wierszu, nieuchwytnego, niepokojacego, nie wiem…
Sięgasz do głębin duszy, Jarzębino, tylko po co, po co??
dodano dnia 07.07.2009, 16:30
Facebook
Zwierzolubni