Czy aby całkowicie zmienić swoje życie i zacząć je od nowa, trzeba najpierw umrzeć….i
narodzić się na nowo? W moim przypadku chyba tak. Nie wierzę w reinkarnację ale już tylko ona chyba mi pozostała. W przyszłym życiu chciałabym być kotem…chociaż tak do końca nie wiem. Kleszcze wpijają się we wszystko co żywe, w miękkie kocie futerko robią to pewnie ze szczególną przyjemnością. Ja na pozbycie się swojego kleszcza w dotychczasowym życiu nie mam raczej żadnych szans. Ten rodzaj kleszcza po prostu nie potrafi egzystować bez mojej krwi…
Sezon na kleszcza
Przyczajony na spodzie liścia
Przed wzrokiem ofiary ucieka
Czeka aż się ziści
Marzenie kleszcza – człowieka.
Ach, przyssać się, wbić zębami
W żywiciela skórę jedwabną
Czeka na to latami
Kobietkę by trafić – powabną.
Kiedy ciut cieplej się zrobi
Turystki widać na szlaku
Z radości zaciera nogi
I rusza do ataku!
Zachwyca się skryty morderca
Mleczna pierś kusi kobieca
Ta lewa kusi, od serca.
Myśl światła podnieca kleszcza
Żarłoczne to męskie roztocze
Gdy już marzenie swe ziszczę
Pasożyta życie potoczę
Patogen ze śliną pomiesza
Powoli z krwią wtłoczy do głowy
Nic tak go nie ucieszy
Jak komplet opon – mózgowych.
Uważajcie więc wszystkie panie
Zażywając świeżego powietrza
W lesie czy na polanie
Rozpoczął się sezon – na kleszcza.
Tak więc z wielkim zainteresowaniem czytam poradniki z NLP (Neurolingwistyczne Programowanie), w których jest napisane ni mniej ni więcej, że wystarczy zmienić swój sposób myślenia aby mieć wspaniałe życie a sekret naszej zdolności do przemiany tkwi tylko i wyłącznie w dobrych chęciach. Jakby tylko przeprogramowanie świadomości wystarczyło aby spełnić swoje marzenia. Dodatkowo należy jeszcze zerwać wszystkie więzy z przeszłością aby nic co nas z nią łączy nie ciągnęło się w tym całkowicie nowym, zmienionym życiu, w którym będziemy się mogli wreszcie zrealizować.
Maciej Biennewicz w poradniku Coaching, czyli restauracja osobowości podpowiada jak modelować w tym zakresie samego siebie podając za przykład balastu teorię sprzężenia zwrotnego do przeszłości Stevena Andreasa. Teoria ta powiada, że ludzie mają zwyczaj koncentrować się na sytuacjach minionych w oczekiwaniu, że to co było miłe w życiu powtórzy się raz jeszcze. Ja nie mam żadnych złudzeń w tym zakresie, pomijając już fakt, że przez ostatnie dziesięciolecia nic szczególnie miłego mnie nie spotkało z powodu skutecznego i wielce osłabiającego upływu krwi. Wyrzuciłam z siebie poczucie winy, poczucia krzywdy w sobie nie nosiłam,(zastąpiłam je poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku) a zachowawcze trwanie w strefie komfortu, stanowiące ponoć największe obciążenie, jest mi obce, chyba, że mówimy o strefie wielkiego dyskomfortu. Tak więc nic nie powinno stać na przeszkodzie abym śmiało patrzyła do przodu, koncentrując się na sprzężeniu zwrotnym do przyszłości. A jednak. Jednego, zasadniczego powiązania z przeszłością pozbyć się nie mogę, bo wpił się tak mocno pod skórę, że nic i nikt nie daje mu rady. Niestety nie znalazłam w żadnym poradniku skutecznego sposobu na taki właśnie przypadek. Jeśli jakimś cudem uda mi się wyswobodzić a jednocześnie pozostać przy życiu, pewnie sama go napiszę.
Patrzysz przed siebie..
Patrzysz przed siebie w niebieską dal
Co mówi wzrok Twój, kto to wie
Na drugim brzegu, za mostem z fal
Nieznany ląd obietnicę swą śle….
Do przebycia przed Tobą lazur wód
Podnieść się mogą na nim bałwany
Czy zadasz sobie, czy zadasz trud
Żeby popłynąć na ląd nieznany….
Czy odwagi i wiary wystarczy Ci
Czy dosyć w sobie nosisz gniewu
Czy też po chwili zamkniesz drzwi
Na bezpiecznym zostając brzegu..
Nikt nie zgadnie kim jesteś i jaki los
Przypadł dzisiaj Tobie w udziale
Czy Cię przywoła marzenia głos
Twe marzenie losem się stanie..
Czy też zatęsknisz by potem znów
Otwarte okno zamknąć setny raz
Wrócić do niespełnionych snów
Nie wysłuchanych nigdy fraz…
Do tego aby diametralnie zmienić swoje życie potrzebna jest przede wszystkim odwaga.Człowiek pragnie zmiany, lecz jej nie dokonuje. Boi się jej. Boi się tego, czego pragnie.
Ja się nie boję zmian. Powiem nawet, że je lubię. Lubię życie dynamiczne, pozbawione rutyny. Lubię swoją pracę hotelarza, w której zawsze się coś dzieje nowego. Moje hobby zmieniały się przez lata, to samo zajęcie wykonywane zbyt długo po prostu mnie nużyło.
Lubię ruch i aktywny wypoczynek. Nie boje się ryzyka, chociaż go wyważam. Staram się rozwijać a nie kurczowo trzymać jednego wyboru. Spontaniczność jest mi bliska, prowadzę raczej twórcze życie w miejsce tylko reagowania na to co mi się przydarza. Poznaję ciągle nowych ludzi, szukam przyjaciół, którzy dają mi nowe spojrzenie na rzeczy i przyjemność z budowania nowych relacji. Ten aspekt w życiu uważam za bardzo ważny. Ludzie lubią spędzać czas ciągle z tymi samymi ludźmi, gdyż jest to dla nich znajome. Poufałość ma różne zastosowanie, ale jeżeli wpada się w niej w rutynę, może zrobić więcej, by kogoś zatrzymać, niż pozwolić mu się rozwijać. Odwagę i otwarcie na zmiany posiadam. Czego więc mi brakuje, żeby diametralnie zmienić swoje życie a pragnę tego ponad wszystko?
Determinacji? Z cała pewnością nie. Od lat żyję w tak wielkim zagrożeniu, że chyba większej determinacji aby z tym wreszcie skończyć nie potrzeba. Cierpliwości? Zmiana powinna być procesem aby dokonała się w miarę bezboleśnie i została zaakceptowana ale proces ten powinien przebiegać sprawnie i szybko, w przeciwnym wypadku stres okresu przejściowego może wyrządzić niepowetowane szkody. W moim przypadku zasadniczą rolę odgrywa wiek. Przy dzisiejszej niewydolności sądownictwa obawiam się, że….Kleszcze natomiast mają zupełnie inne zdanie w powyższym temacie z wiadomych względów, tak więc zrobią wszystko aby zmiana się nie dokonała.
Pozostaje wreszcie wiara, że zmiana jest możliwa. Przyznaję, że z wiarą jest różnie.Poszczególne organy administracji osłabiają mnie co i rusz plątaniną bezsensownych przepisów. Znajomi również, biorąc pod uwagę swoje doświadczenia, nie rokują mi powodzenia. Tak się złożyło, że mam trzy bardzo dobre koleżanki, które nic nie mogą zmienić w swoim życiu od lat zablokowane skutecznie. Skąd więc czerpać tą wiarę? Z poradników NLP?
Powrócę więc do coachingu Macieja Biennewicza.
„Mózg potrzebuje konkretu. W badaniach z użyciem tomografii pozytronowej stwierdzono, że kiedy ktoś patrzy na jakiś obiekt, rozświetlają się pewne obszary mózgu…dla mózgu nie ma różnicy pomiędzy wyobrażeniem a odbiorem rzeczywistym przez nerw wzrokowy. Marzenie jest tak samo realne jak obserwowany fakt.”
Inaczej mówiąc, trzeba sobie wyobrazić swoją wymarzoną przyszłość a dla mózgu stanie się ona faktem. Może dla mnie jest to jedyne, dostępne rozwiązanie. Lepsze takie niż żadne.
Agnus Dei, circa 1635-40; Franisco de Zurbaran; Kobieta w oknie – Salvador Dali
Danka
Rozśmieszyłaś mnie, dowcipny wierszyk. Uwaga na kleszcze, są pod tak wieloma postaciami.
Co do odmiany, przemiany to wierzę, że można to osiągnąć. Nie jest to łatwe, czasem popycha nas do tego jakieś wydarzenie w naszym życiu, czasem jest to sprawa dojrzałości do decyzji, bo to jak żyjemy nas nie zadowala.
Ty próbujesz odmienić swe życie, także poprzez wyrażanie siebie wierszem, czy prozą. Sądząc po wykonywanej pracy, zawsze byłaś otwarta na ludzi, a teraz otwierasz się jeszcze bardziej, intymnie i wcale nie chodzi tu o rozbieranie się, tylko coś bardziej wartościowego.
Gratuluję.
Danka
dodano dnia 14.08.2009, 20:22
Facebook
Zwierzolubni