Internet od pewnego czasu, od kilku dobrych lat, postrzegany zaczął być nareszcie jako
środowisko społeczne w istotny sposób oddziaływujące na nasze życie, a konkretnie na życie tych, którzy z internetu korzystają. Trzeba bowiem wziąć pod uwagę, że jeszcze bardzo duża część ludzkiej populacji poza tym środowiskiem lepiej lub gorzej funkcjonuje i również, niestety wziąć pod uwagę, że niektórym internet po prostu zdominował życie, zarówno to zawodowe jak i prywatne. Pojawiły się uzależnienia związane z internetem jako takim lub inne, do źródeł których nastąpiła łatwość dostępu dzięki internetowi (np. nałogowa gra na giełdzie). Środowiskiem tym i zachowaniami w jego obrębie zaczęły się interesować takie dziedziny nauki jak socjologia, psychologia, antropologia i wszystkie inne, które śledzą procesy komunikacji oraz zachowań ludzkich z tą komunikacją związanych. Jednym z najbardziej intrygujących zjawisk, które zaistniały wraz z internetem a jednocześnie tematów, który pojawia się co i rusz na jego łamach jest miłość w internecie czyli próba odpowiedzi na pytanie – czy można się zakochać przez internet. Niektórzy twierdzą, że jest to fakt niezaprzeczalny i mnożą na poparcie tejże tezy niezliczone przykłady do zawarcia szczęśliwych związków małżeńskich włącznie. Innym przykładem są „związki” , które przez długi okres czasu funkcjonują tylko i wyłącznie wirtualnie, aby nie burzyć wzajemnej fascynacji spotkaniem w realu a przy okazji, być może nie burzyć rodzinnego status quo osób w te związki zaangażowanych (patrz: opowiadanie „Samotna w sieci”).
Wirtualne rusałki
W toń jeziora włosy wplecione
Unoszą się lekko na fali
W oczach zielonych nieznajomej
Tarcza księżyca się pali
Pełnia rozświetla taflę jeziora
Srebrną mu daje poświatę
W głębinie ciemnej, niezmierzonej
Nimfy życie bogate…..
Nagle zamęt pośród szuwarów
Rusałka naga przemknęła
Pełna noc ta dziwów i czarów
Wabieniem się rozpoczęła
Choć tu, choć tu, nimfa zawoła
A chłopiec ma zawrót głowy
Naga nimfa przywabić zdoła
A chłopiec pobiec gotowy
Wpierw na czole mu pocałunek
Złoży bladymi wargami
Na nic się zda krzyk – na ratunek
Chłopiec już jest pod falami
Czas Romantyzmu dzikie stawy
Nagimi pannami zaludnił
Dziś nagie nimfy są do zabawy
Powiadają chłopcy obłudni
Nudystki na tym Bożym świecie
Na plażach smażą swe ciała
Gołe wdzięki tu i tam w internecie
Trafiają się wszędzie bez mała
Na chłopców pełni nadeszła pora
Wabią nimfy z obrazka
Z głębin sieci niczym z jeziora
Niewinna wabi igraszka
Splatają boginki wirtualne sieci
Krążą wokół jak ważka
Niejeden z portfela grosz uleci
Niejedna chłopców porażka
Czasem na dobre wpada w sidła
Weźmie za żonę nim zginie
Rzuci rodzinę dla gołego mamidła
Takie mamy dzisiaj boginie.
Wierszyk zainspirowany Rusałką Michała Lermontowa
Dla mnie osobiście nie ulega wątpliwości, że zakochując się w sieci, mężczyzna lub kobieta zakochuje się przede wszystkim w wyobrażeniu na temat partnera a nie w partnerze jako takim. Przesłanki na temat interlokutora pozbawione są przecież interakcji tupu oko-w oko czy twarzą w twarz jak kto woli a nasza wyobraźnia po prostu nie ma granic. Jak pisze Patricia Wallace w Psychologii internetu mechanizmy tworzenia wrażenia w sieci są zupełnie odmienne od tych w życiu prawdziwym i w efekcie interakcji pomiędzy partnerami dochodzi do wypracowania specyficznej spójności i więzi, która w realu nie byłaby możliwa.Dorzucić do powyższego należy jeszcze odwagę i bezpośredniość wypowiedzi w sieci.Jak tłumaczy w książce Miłość w sieci Aaron Ben Ze’ew: „Cyberprzestrzeń skłania do większej szczerości i otwartości i sprawia, że ludzie zachowują się inaczej, niż mówią stereotypy. A zatem kobiety częściej wyrażają swoją seksualność niż w związkach offline, a mężczyźni bywają bardziej wrażliwi emocjonalnie”.
Porzucę na chwilę miłość w internecie aby przyjrzeć się zdefiniowanemu pojęciu miłości w realu. Bogdan Wojciszke, profesor i psycholog społeczny wyróżnia trzy podstawowe składniki miłości: intymność, namiętność, zaangażowanie.
Intymność rozumie jako pragnienie dobra partnera, szacunek do niego, wzajemne zrozumienie, dzielenie się przeżyciami i dobrami materialnymi i duchowymi, dawanie emocjonalnego wsparcia, wymianę intymnych informacji i tak dalej. Główną rolę w intymności przypisuje umiejętności wzajemnej komunikacji partnerów. Komunikacja jaka
jest za pośrednictwem internetu, każdy wie. Wspomaganie dla emocji wyrażanych tylko i wyłącznie na piśmie mają dawać wielce niedoskonałe „emotionki” , przesłana muzyka, dedykowana poezja, prezenty, kwiaty i co tam jeszcze komu przyjdzie do głowy na odległość.
Dynamika intymności jest łagodna, rozwija się powoli wraz z poznawaniem się partnerów w miarę postępu komunikacji w czasie. W internecie wszystko na etapie intymności jest możliwe oprócz tego, co dla mnie ma niesłychane znaczenie, czyli spojrzenia w oczy, dotknięcia, przytulenia i innych, tym podobnych, intymnych zbliżeń. Ale może ja jestem jakaś nienormalna.
Następnie pojawia się namiętność, czyli konstelacja niesłychanie silnych emocji od zachwytu i tkliwości zaczynając a na zazdrości i bólu kończąc. Motywacja do połączenia się z partnerem nabiera niezwykłej siły, potrzeba fizycznej bliskości, przede wszystkim erotycznej, staje się przemożna a jej dynamika wprost dramatyczna. Jak twierdzi Wojciszke, namiętność jest uczuciem raczej nierealistycznym, gdyż wymaga absolutnego uwielbienia partnera.
Załóżmy, że internetowi partnerzy na tym etapie uprawiają seks w sieci, jak główna bohaterka Samotności w sieci Wiśniewskiego. Teoretycznie a i pewnie praktycznie rzecz do zrobienia.
Namiętność porównywana jest do uzależnienia podobnego do nałogu alkoholowego czy zażywania narkotyków, wymaga ciągłego zwiększania dawki. Z tym może już być problem. Natomiast absolutne uwielbienie pływać sobie może dalej w cyberprzestrzeni. Realia życia codziennego nie zakłócają w żaden sposób wyobrażeń o partnerze. Namiętność nierozłącznie związana jest z uczuciem zaborczości i zachłanności, wyłączając, poprzez skupienie się tylko i wyłącznie na partnerze, inne rodzaje aktywności życiowej. A więc cóż pozostaje? Dzień i noc spędzana przy kompie. Izolacja od świata zewnętrznego. Powtórzę się. A gdzie bliskość fizyczna, głębokie patrzenie sobie w oczy, promienny uśmiech i te kilka łez na policzku. Ale może ja jestem nienormalna.
Przez zaangażowanie rozumieć należy decyzje, myśli, uczucia i działania zmierzające do nawiązania i utrwalenia stałego związku pomimo przeszkód. Nareszcie pojawia się coś stabilnego i co by nie mówić, również wyrozumowanego. Załóżmy, że taki stały związek
w internecie może funkcjonować i to pewnie zupełnie nie najgorzej. Zależy, co rozumiemy przez stały związek. Postrzegałabym pewne możliwości zarobkowania w formalizowaniu stałych związków wirtualnych. W końcu co poniektórym samo złożenie przysięgi małżeńskiej wydaje się wystarczające aby uznać istnienie związku za prawomocne. Już bez powtarzania się powiem tylko: może ja jestem nienormalna.
Kolejność pojawiania się intymności i namiętności może być różna ale nie będę drążyć tematu pod tytułem zakochanie. Najbardziej erogennym miejscem w ciele człowieka jest mózg i dzięki internetowi można trafić tam szybciej. Tak więc do końca nie przekreślam tezy, że można wpaść jak śliwka w kompot czyli zakochać się po uszy w wirtualnym kochanku. Od zakochania do miłości jednak jeszcze daleka droga. Tak przynajmniej twierdzi psycholog społeczny. Być może będzie musiał zweryfikować swoje stanowisko wobec ciągłego postępu nowoczesnych technologii.
Jednemu zjawisku, które czyha w sieci, nie mogę jednak zaprzeczyć, znając je z własnego doświadczenia. Rodzą się w niej czasami prawdziwe więzi i mogą one być naprawdę głębokie i trwałe. Sieć daje szansę na lepsze wzajemne poznanie. Anonimowość sprzyja swobodnemu wyrażaniu swoich poglądów, upodobań, postaw życiowych, swojej wrażliwości. Niektórzy twierdzą, że fizyczność schodzi wtedy na drugi plan. Ja do nich nie należę więc chyba jednak jestem nienormalna.
Wirtualna miłość…..
Przychodzi znienacka słów pieszczotą
Wierszem przytula i czułym słowem
Ujmuje zrozumienia i miłości prostotą
Wystarczy kliknąć..no, proszę..gotowe!
Rozwija się powoli na compa ekranie
Muzyczki zachwyca wielką tęsknotą
Rymuje skleconym wierszem przesłanie
Podnieca potężną do kochania ochotą
A kiedy już miłość w sieci rozkwitnie
Wirtualny eros nie ma sobie równego
Podtrzymuje uczucie dalej ambitnie
Do czego zmierza? Kto wie…do czego
Szekspir swą Julię dziś nie na balkonie
Dziewczynę przed ekranem by posadził
Romeo do myszy przytuliłby dłonie
Piosenką z You Tube czule pogładził
Wierzę, że jeszcze są Julie na świecie
Im miłość w sieci nie daje spełnienia
Kochać się warto w realnej kobiecie
Miłości w sieci rzec…do zobaczenia!![]()
Facebook
Zwierzolubni