Bokser

Wczoraj, to jest 8 września, ukazał się na Onecie wywiad z Arkadiuszem Onyszko, piłkarzem duńskiego klubu FC Midtjylland, w którym to wywiadzie piłkarz opowiedział „Magazynowi Futbol” o najtrudniejszych chwilach w swoim życiu i… wielu innych gorących scenach ze swojej barwnej kariery. Kariera piłkarska pana Onyszko mnie nie interesuje, zainteresowała mnie natomiast jego kariera bokserska. Interesujące w ilu jeszcze dziedzinach sportu odnosi sukcesy. Może w pięcioboju? Duński sąd skazał piłkarza na na 30 dni więzienia za pobicie żony. Oskarżony liczy, że go jednak nie zapuszkują tylko założą obrożę na nogę. Jakby jednak zapuszkowali, to nie pęka, ponieważ duńskie więzienie do najgorszych nie należy i jest do przeżycia. Obawiam się, że gdyby w grę wchodziło rosyjskie więziennictwo, to pan Arek jednak by pękł. Może dziękować losowi, że rzucił go SMSem w cywilizowany kraj (oferta gry w klubie przyszła SMS-em), chociaż pewnie w Rosji pobicie żony nie jest uważane za przestępstwo a raczej jest czymś na porządku dziennym, podobnie jak w Polsce – cytując tego pana:
- Tyle, że powiem ci wprost: gdyby w Polsce karano za takie coś więzieniem, to pół kraju by siedziało

Rozumiem, że polski budżet pęka w szwach a najbliższy, zaplanowany przez rząd deficyt może nie wytrzymać próby odsiadki na wikcie państwowym męskiej połowy kraju ale…w ostateczności obroża na nodze też jest jakimś rozwiązaniem, chociaż nie blokuje, niestety, bokserskich rąk. Osobiście wytatuowałabym dodatkowo coś takiemu panu w widocznym miejscu, na czole na przykład, na podobieństwo warszawskich gawroszy, którzy tatuowali sobie palce w odpowiednich miejscach, dla rozpoznania ich statusu przez wtajemniczonych.
Mój znajomy, któremu kiedyś udało się posunąć do rękoczynów w stosunku do własnej żony, twierdzi, że zrobił to tylko raz w życiu i ten jeden raz nie może o nim świadczyć jako o człowieku.

- Nie jestem tak zły, jak niektórzy chcieliby to widzieć

powiedział Onyszko i znalazł w tym stwierdzeniu wielkie poparcie u mojego znajomego. Nie wiem, co się tak naprawdę wydarzyło. Na moje pytanie: dlaczego? Dostałam odpowiedź: bo krzyczała a ja już tego nie mogłem wytrzymać. Na moje kolejne pytanie: a skąd się wziął krzyk? Nie dostałam już odpowiedzi. Czyli po prostu. Co było pierwsze? Kura czy jajo?

„Gdy ofiara (przemocy) reaguje (na prowokację) i podnosząc głos (krzyczy) wpada w pułapkę prowokacji, wówczas to ona sprawia wrażenie agresywnej a agresor stawia się w pozycji ofiary. Agresor wykorzystuje słabości drugiej osoby – skłonności depresyjne, histeryczne, impulsywność – by pchnąć ją do niezwyczajnych dla niej, gwałtownych reakcji, a więc do tego aby sama się zdyskredytowała. Popychanie kogoś do błędu pozwala go krytykować czy poniżać ale przede wszystkim odsyła mu negatywny obraz jego własnej osoby, wzmacniając w nim poczucie winy. Osoba, która reaguje na prowokację, uchodzi za odpowiedzialną za kryzys. W oczach postronnych obserwatorów wydaje się agresorem. Jest ona podwójnie spętana i cokolwiek by robiła, nie może się z tego wyswobodzić. Jeśli reaguje, generuje konflikt, jeśli nie, pozwala na szerzenie się zabójczej destrukcji”…..- Marie France Hiridroyen.

Pan Onyszko przyznaje, że się wstydzi. Nie jest dumny z tego, co się wydarzyło ale co się wydarzyło opowiadać nie będzie, żeby publicznie domowych brudów nie prać.  No to nie dowiemy się, co było pierwsze, kura czy jajo u pana Arka. Nie zmienia to postaci rzeczy, że uderzył kobietę. Mój przyjaciel kiedyś powiedział:

- moja żona mogłaby mi dać po pysku i nawet bym się nie obraził ale ja jej nigdy bym w ten sposób nie potraktował

i dlatego między innymi jest moim przyjacielem a znajomy, o którym powyżej, nigdy nim nie zostanie. Duńska prasa opisała incydent ustami pobitej żony w postaci bicia pięściami, kopania, zaciągnięcia do piwnicy i grożenia śmiercią. Aż takiej brutalności pan Arek zaprzecza tym niemniej chwała żonie, że prać brudów publicznie się nie bała a pana Arka nie skazaliby przecież za niewinność.
Może warto byłoby w tym miejscu przytoczyć setki artykułów o bitych i maltretowanych kobietach, które milczą niczym kamieniowane, arabskie kobiety. Arabskie kobiety milczą, gdyż nie mają prawa się skarżyć. Prawo islamu stoi po męskiej stronie. Co z tego, że Art.5 Karty Praw Człowieka ONZ mówi: nie wolno nikogo torturować ani karać lub traktować w sposób okrutny lub poniżający. Lokalne prawo stoi ponad prawem międzynarodowym. Przynajmniej w islamie. Inne ofiary przemocy milczą z najróżniejszych powodów. Chociażby dlatego, żeby nie prać brudów domowych publicznie. Również dlatego, że są spętane uczuciem do oprawcy, dają się zwieść niekończącym się obietnicom poprawy, że wizerunek awantur domowych może zagrozić ich pozycji społecznej a w skrajnych wypadkach, gdy chcą chronić swoje dzieci przed agresywnym, zdolnym do przemocy fizycznej i nie tylko, bezwzględnym ojcem.

- Żałuję tego, co się stało, ale w naszych relacjach nagromadziło się już tyle negatywnych emocji, że w końcu musiało to wybuchnąć

- A jak kontakty z żoną? – pyta dziennikarz

- Nie chcę jej znać! Owszem, źle się wobec niej zachowałem, ale mówiłem już, że ona też nie jest bez winy. Przed sądem nie musiała mówić wszystkiego, nie musiała mnie pogrążać, ale to zrobiła. Zrobiła wszystko, abym poszedł do więzienia. Trudno po czymś takim utrzymywać kontakty.

No cóż. Rozczarowanie pana Arka co do żony jest wielkie. Pogrążyła go i zniszczyła mu reputację. Według niego powinna milczeć jak arabska kobieta a on dalej bezkarnie mógłby uprawiać damski boks. Skoro pół Polski go uprawia, to cóż w tym nienormalnego? Czuje się usprawiedliwiony, gdyż żona sama sobie jest winna i należało jej się, jak twierdzi wielu polskich macho – „ z niektórymi inaczej się nie da”.  Ponoć żona w trakcie bójki nie pozostała swojemu mężowi dłużna.
-  Ale co, miałem iść na policję i zgłosić, że baba mnie uderzyła? No jak ja bym wyglądał?

Jak dureń. Pewnie dała mu po twarzy za obelgi, zadrapała paznokciem i potraktowała kopniakiem nie trafiając, gdzie trzeba. Zaliczyłam kurs samoobrony dawno temu. Niestety, nie ćwiczyłam przez lata a szkoda. Dobrze pamiętam dwa uderzenia. Palcami w gałki oczne i kolanem, gdzie trzeba. Można zrobić krzywdę do końca życia takimi ciosami. Ileż kobiet odsiaduje wyroki za zamordowanie swoich mężów, tyranów. Z reguły posłużyły się narzędziem będącym pod ręką. Fakt, że były ofiarami przemocy nie zmienia faktu, że zabiły. U Duńczyków ponoć jest inaczej. Cisza i spokój i wielka kultura. Dlatego awantura w domu pana Arka zyskała rozgłos na miarę światowej afery.
Co kraj to obyczaj. Albo co kraj to prawo i skuteczność tego prawa. W Polsce spotkałam się ze stwierdzeniem, że niska intensywność przemocy usprawiedliwia umorzenie postępowania karnego w sprawie przemocy fizycznej i psychicznej. Czy jeden raz pana Arka usprawiedliwia jego czyn z powodu niskiej intensywności? Według prawa duńskiego – nie.
Światowe media aż huczały od plotek w sprawie pobicia Rihanny przez jej chłopaka Chrisa Browna. Zdjęcie Rihanny po pobiciu wywołało światowy szok. Brown został skazany na pięć lat nadzoru kuratorskiego, zakaz zbliżania się do Rihanny na odległość co najmniej 100 jardów (ok. 90 metrów) przez okres pięciu lat, rok uczęszczania na terapię kontrolowania przemocy, a także sześć miesięcy prac fizycznych w jego rodzinnym stanie Wirginia.

Pan Arek uczęszczał na spotkania z psychologiem i twierdzi, że mu pomogło:

-  jak wyrzucisz z siebie negatywne emocje, to człowiekowi naprawdę robi się lżej. Nie można tego wszystkiego dusić w sobie w nieskończoność, bo potem kończy się to tak, jak w moim przypadku.

A może warto postarać się wyrzucić te emocje przed dokonaniem aktu przemocy albo po prostu jak najszybciej odizolować się od przyczyny tychże emocji. Zależy, co leży u ich podłoża i jaka jest indywidualna sytuacja ofiar i agresorów. Powiązania prawne, majątkowe, emocjonalne i tak dalej trzymają czasami na bardzo krótkiej smyczy. Niektóre są aż tak absurdalne, że wyzwolić się z nich to wielka sztuka. Weźmy pierwszy artykuł z brzegu w internecie:

Eksmisja, a ustawa o ochronie lokatorów
24 kwiecień 2007

Pani Barbara H. jest ofiarą przemocy w rodzinie. Zgłosiła na policji doniesienie o popełnienie przez jej męża przestępstwa z art. 207 kodeksu karnego. Nie uchroniło jej to jednak w żaden sposób od agresji jej męża. Dalsze przebywanie z nim pod jednym dachem zagrażało jej życiu. Mąż: nie pracujący, zarejestrowany jako bezrobotny, niepełnosprawny, regularnie urządzał libacje alkoholowe, które niemal zawsze kończyły się dla Pani Barbary tragicznie. Po dość długim czasie, w trakcie toczącego się postępowania przygotowawczego w sprawie karnej, zdecydowała się założyć sprawę o eksmisję swojego (wtedy już) byłego męża. Dość szybko uzyskała wyrok eksmisji, okazało się jednak, że mężowi jako bezrobotnemu przysługuje prawo do lokalu socjalnego. Oznacza to, że zanim gmina nie zaproponuje byłemu mężowi Barbary H. najmu lokalu, eksmisja nie jest możliwa.
Byłoby inaczej, gdyby był już prawomocnie skazany za znęcanie się, jednak tak nie było. W efekcie Pani Barbara została zmuszona do nocowania poza domem – u przyjaciół – i jednocześnie ponoszenia wszystkich kosztów związanych z utrzymaniem mieszkania, w którym spokojnie mieszkał sprawca przestępstwa z art. 207. I tak do czasu, aż gmina przyzna mu lokal socjalny.

http://www.rodzina.gov.pl/?2,15,252,

Gmina oczywiście lokali socjalnych nie ma albo posiada ich ograniczoną ilość, na którą czeka w kolejce tysiące pacjentów po wyroku kilka albo kilkanaście lat. W ten sposób prawo chroni agresora a nie ofiarę.

- Przepraszam za to, co zrobiłem, jednak mam prośbę: nie potępiajcie mnie do końca. Nie jestem tak zły, jak niektórzy chcieliby to widzieć. Popełniłem błąd, który już nigdy się nie powtórzy.

Za błędy trzeba płacić. Historia lubi się jednak powtarzać. Nie wierzę aby ktoś, kto raz się zdobył na przemoc w postaci pobicia kobiety nie powstrzymał się następnym razem. Są mężczyźni, którzy są zdolni do tego i są mężczyźni, którzy się nigdy na to nie zdobędą, bo straciliby szacunek do samych siebie.  Życzę panu Onyszko wytrwałości w jego postanowieniu. Deklarację złożył publicznie na piśmie. Być może to go powstrzyma i zmotywuje. Wszystkim kobietom zaś życzę aby miały tyle odwagi i siły, co jego była małżonka, bez względu na to, w jakim kraju mieszkają. Niech powtarzają sobie jak mantrę:

„Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.”
Litania przeciwko strachowi z obrządku Bene Gesserit – Frank Herbert – Diuna

A jeśli już bokser, to tylko pies!

The bolt – Zamaszyste uderzenie – Jean Honore Fragonard, 1778
Zdjęcie: J.Bartuszek, Arif, 1983

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Własne zdanie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free