Dzisiaj ktoś mnie zapytał, czy umiem realnie chodzić po ziemi i może najpierw bym
poczytała, co napisałam….Wolę, żeby inni czytali. W końcu nie piszę dla siebie. Odpowiedziałam, że zazdroszczę tego realizmu, bo ja to jestem raczej jakaś nawiedzona. Jak czarownica. Poddana próbie wody w wodzie nie tonę w każdym bądź razie. Może dlatego, że kiedyś skończyłam AWF i musiałam się nauczyć naprawdę dobrze pływać. Poddana próbie łez czasami uronię słoną kropelkę a poddana próbie ognia…..płonę na stosie.
Próba wody nad czarownicami…Jerzy Kaleta, Salzburg….Hejnał, 1930 rok: W średniowieczu panowało ogólne przekonanie, ze czarownice nie toną w wodzie, dlatego stosowano do osób podejrzanych próbę wody. Osobom podejrzanym o czary wiązano ręce i nogi razem i rzucano je do wody. Jeśli szły na dno, uznawano je za niewinne i zwykle uwalniano. Skoro jednak pływały jak korek po powierzchni wody, zostały skazane na śmierć, na ścięcie lub spalenie…. Baltazar Becker w Świecie zaczarowanym donosi o niezwykle ciekawym przypadku. „Starą tę kobietę zawiedziono nad dużą rzekę pod miastem, aby zobaczyć czy utonie w wodzie. Kiedy związano jej obie nogi i puszczono na wodę, usiłowała ona wszelkimi sposobami zagłębić się rekami pod wodę, nie zdołała jednak tego dopiąć, tylko leżąc na grzbiecie, unosiła się na wodzie jak korek….” Powyższą kobietę poddawano jeszcze próbie wody dwukrotnie i aby przekonać świat nie zostawiając miejsca na żadne wątpliwości zwołano takie zbiegowisko ludu ze wsi i z okolic, że nie dało się przeliczyć.
Autor zakończył swoje opowiadanie w następujący sposób: „Atoli znawcy przyrody powiedzą nam, że kobiety maja w sobie więcej z natury korka, niż mężczyźni, a może ta nieszczęsna, stara kobieta miała z tego jeszcze więcej, podobnie jak i z natury nie wszystkie są jednakie”.
Mój pies byłby zachwycony. Wabi się Korek. Historia czarownic na przestrzeni dziejów, szczególnie tych europejskich, jest straszna. Od XIV do XVIII wieku polowania na czarownice w Europie i Ameryce Północnej pochłonęły dziesiątki tysięcy ofiar – w większości kobiet. Podejrzanych i podejrzane poddawano torturom i skazywano na śmierć bez konkretnych dowodów, często tylko na podstawie złej reputacji – donosi Wikipedia. Największe nasilenie procesów o czary miało miejsce pomiędzy XV a XVII wiekiem. Kobiety posądzane o paktowanie z diabłem zabijały dzieci, sprowadzały powodzie i gradobicie, latały na miotłach i brały udział w sabatach. Wyobraźnia zdradzonych mężów lub nieżyczliwych sąsiadów nie miała granic. Ostatni na ziemiach polskich, jak podają źródła historyczne (jednocześnie ostatni w Europie) przypadek spalenia czarownicy na stosie miał miejsce w 1811 roku. Polowaniom jednak dalej nie było końca. Jak zawiadamia Wienerische Zeitung w 1930 roku: „ponieważ niedawno, tu w Szegedynie, różne osoby zostały uwięzione wskutek obwinienia o czarownictwo, poddano je próbie według tutejszego obyczaju. Mianowicie, skoro spłynęły na wodzie, jak drzewo korkowe, kładziono je na wagę, aby je zważyć i co było zadziwiające, że jedna wielka, gruba kobieta ważyła nie więcej niż półtora łuta, maż jej także nie z najmniejszych, 5 kwintek, a pozostali ważyli przeciętnie albo 1 łut, albo 3 kwintki, a nawet mniej….Znajdywano czarownice i czarowników, którzy przy próbie wody raz tonęli, a innym razem pływali na powierzchni wody. W takich wypadkach załatwiano się krótko. Po prostu dane osoby skazywano na śmierć” (Hejnał, 1930 r.).
A dzisiaj? Salem, znane z polowania na czarownice jest obecnie siedzibą Stowarzyszenia Czarownic Amerykańskich. Mam nadzieję, że w dzisiejszych, światłych skądinąd czasach już nic im nie grozi. Przypomnę że Salem zasłynęło z procesu osiemdziesięciu czarownic który spowodował zbiorową psychozę. Na wielu kobietach wykonano wyrok śmierci. A to wszystko działo się w Ameryce w 1692 roku. Gazety i internet obfitują w ogłoszenia wróżbitek, które mają pełne ręce roboty układając karty do tarota, zerkając w szklaną kulę i ….nie mam pojęcia jeszcze z czego można wróżyć, z fusów pewnie też. J.Collin de Plancy w Słowniku wiedzy tajemnej pisze, że wróżyć można ze wszystkiego. Koskinomancja to wróżenie za pomocą sita lub przetaka, kozinomancja to wróżenie z ognia, krystalomancja to wróżenie za pomocą kryształów, kromniomancja wróżenie z cebul i tak dalej. Czarownice mają się więc dobrze i nikt na nie już nie poluje z koszmarnym zamiarem poddania próbie wody, łez czy ognia a co najwyżej w innych, bardziej szlachetnych zamiarach.
Mało tego, wiedźmy a raczej legendy o nich posłużyły Clarissie Pinkoli Estes w jej Biegnącej z wilkami do niebywale wnikliwej analizy kobiecej osobowości. Nawet oswojonej nam przez bajki Babie Jadze autorka nadaje rangę wcielenia naturalnego instynktu w przebraniu czarownicy. Pisze tak: słowo „czarownica” nabrało pejoratywnego znaczenia, mimo że dawno temu określano nim zarówno stare, jak i młode kobiety-znachorki. Angielskie słowo witch (wiedźma, czarownica) wywodzi się od wit (mądrość) a przechodząc już do konkretów pisze też tak: wiele kobiet leczy się z kompleksu ‘nieustannego bycia miłą, który polega na tym, że niezależnie od tego co czują i kto je atakuje, reagują przesadną łagodnością. I choć się uśmiechają uprzejmie cały dzień, nocą jak bestie zgrzytają zębami – to Baba Jaga w ich psychice dochodzi do głosu.
Najwyraźniej wszystkie mamy coś z czarownicy. Ja z całą pewnością mam, nie tylko dlatego, że wspomniana na początku opowiadania osoba tak twierdzi. Prawie wszyscy mężczyźni, których obdarzyłam uczuciem marnie skończyli. Marcin, mój pierwszy chłopak popełnił samobójstwo w wieku 16 lat, Marek, który wprowadził mnie w tajniki alkowy, został dosłownie zadźgany nożem gdzieś w Wielkiej Brytanii a Marian, mój pierwszy mąż poszybował na śmierć z ósmego piętra wieżowca. Rzucam urok. Panom, którzy są przesądni albo wierzą w czarownice radzę więc trzymać się ode mnie z daleka. Albo zanim cokolwiek
…….niech sobie najpierw przepowiedzą przyszłość u wróżki albo cyganki.
Stara wróżko, czarownico, sprytna cyganicho
Czemu na mnie wzrok twój spoczął
Śledzą czarne oczy
Co jest we mnie? Jakie licho?
Czemu usta twe mamroczą
Modlitwę uroczą?
Nie masz kuli, kart nie kładziesz
Czarny kot gdzieś przepadł
Był czy go nie było ?
Moją dłoń swą dłonią gładzisz
Wprowadzasz mnie w letarg
Czarów swoich siłą
Wróżby Twoje szemrzą cicho
Ludzie, miejsca, obce kraje
Wzloty i upadki
Barwną szatą cyganicho
Sukni mojej barw dodajesz
Nie zdobią te szatki
Ciepła ręka, czarne oczy i bruzdy na twarzy:
Przeszłość już za Tobą
Ona Cię uzbroi
Dziś wywróżę jutro, jutro się wydarzy
Pójdziesz prosto swoją drogą
Czas rany ukoi
Wiele jeszcze się nauczysz
Przyjdzie do Cię bury kot
Siądzie na kolana
Szary wygnie grzbiet, zamruczy
Pojmiesz szybko w lot
Miłość jest Ci dana
Ciepłe ciało, miękkie futro – taki los pisany
Kot podąża swoją drogą
Nigdy z niej nie zboczy
Swoje życie wiedzie w Tobie zakochany
Chcesz go mieć – pracuj głową
Gdy Cię zauroczył
Nie chcę kota ani futra – próżna Twoja wróżba
Mam już psa, którego kocham
Z wzajemnością
Dola moja, moja sprawa i może być różna
Jak Kopciuszka zła macocha
Uderzy ze złością.
Wara kocie, znikaj wróżko, daj spokój cyganko
Twoje wróżby w czoła pocie
Na nic mi, na nic
Sama sobie skroję jutra mego wdzianko
Pójdę na targ, gdzie starocie
Miłość dam bez granic.
Facebook
Zwierzolubni