Kasparow i Karpow znów przy szachownicy. Po 25 latach. Ktoś powiedział, że życie jest za
krótkie, żeby grać w szachy ale to wina życia, nie szachów. Ostatni ich wspólny, przerwany mecz trwał ponad 5 miesięcy. Zawsze podziwiałam wybitnych szachistów. Sprawność fizyczna, niezbędna w różnych dyscyplinach sportu budzi moje uznanie ale sportem się nie interesuję natomiast sprawność intelektualna potrzebna przy grze w szachy budzi mój podziw, chociaż też się nie angażuję w świat szachistów. Generalnie można powiedzieć, że szachy to świat mężczyzn. Kobiety stanowią zaledwie 5% zarejestrowanych podczas turniejów graczy a jedynie 1% kobiet to uczestniczki turniejów arcymistrzowskich. Powyższe wynika z uwarunkowań historycznych (np. do 1886 roku kobietom nie pozwalano w USA grać w klubach szachowych) ale i z ograniczeń wynikających z fizjologii, takich jak zdolność postrzegania i zapamiętywania położenia obiektów w przestrzeni w czym dominują panowie. Inteligencja ogólna oraz umiejętność i skłonność do rozwiązywania problemów oraz zagadek, niezbędna w szachach, jest już wspólna na równi dla obu płci. Na pocieszenie paniom zacytuję powiedzenie – nie wiem czyjego autorstwa:
W życiu, jak w szachach: chciałbyś posuwać królową, ale możesz tylko zbić konia.
W tę królewską grę nauczył mnie grać ojciec jeszcze w dzieciństwie. Graliśmy setki razy i tyle razy dostałam od niego łomot. Kilka patów było moim największym osiągnięciem.No cóż. Fischer był tylko jeden. Dla niewtajemniczonych przypomnę, że Robert James Fischer zapoznał się z szachami w wieku pięciu lat a tytuły mistrzowskie i arcymistrzowskie zdobywał już w kilka lat później by w latach 1972-1975 szczycić się tytułem mistrza świata.
Pomimo wspomnianych wyżej porażek miłość do szachów pozostała mi do dziś. Od wielu lat nie oddaję się jej prawie wcale. Wynika to głównie z braku partnera i….atmosfery. Tak. Atmosfery. Lubię ładną szachownicę, kunsztownie wyrzeźbione figury, skupienie towarzyszące grze. Zabawa na Kurniku, tak jak wszystkie inne gry komputerowe obdarte są według mnie z piękna tejże atmosfery, która sprzyja grze trwającej może nie miesiącami ale godzinami na pewno. Jak pisał Stefan Zweig:
„Jest tylko jedna gra, która nie jest ani nauką, ani sztuką. Jest czymś, co jest w zawieszeniu pomiędzy obiema kategoriami… Prastara, jednak ciągle nowa, mechaniczna w swym założeniu, chociaż działająca tylko dzięki wyobraźni. Ograniczona zastygłą geometryczną przestrzenią, a przy tym nieograniczona w liczbie swoich możliwych kombinacji. Architektura bez substancji, co wcale nie umniejsza jej wartości, a jak się okazało jest o wiele trwalsza w swoim nieustannym bycie i jestestwie od wielu ksiąg czy dzieł architektury. Jest jedyną grą, która należy do wszystkich czasów i ludów. Nikt nie wie, który z bogów sprowadził ją na Ziemię… by wyostrzała zmysły i zajmowała duszę”.
O duszy przy komputerze jakoś trudno mi pamiętać. Pewnie jestem starej daty. Raz, jeden raz w życiu zdarzyło mi się grać w szachy pozostając w nieprawdopodobnym skupieniu. Jakby ktoś wyłączył otaczający mnie świat. Nie słyszałam głosów a byłam na przyjęciu. Nie widziałam ludzi a mnie i mojego partnera otoczył wianuszek gapiów. Był tylko on i szachownica.Rzecz rozpoczęła się banalnie. Mój ówczesny narzeczony wprowadzał mnie do swojej rodziny i z tej okazji udaliśmy się na okolicznościowe, rodzinne przyjęcie. Zostałam uprzedzona, że będzie na nim geniusz rodzinny, chłopak w naszym wieku, który zasłynął inteligencją i licznymi talentami już nie pamiętam w jakich dziedzinach. To on przywitał nas w drzwiach i po pierwszych konwenansach zapytał, czy gram w szachy a ja głupia potwierdziłam. Pięć minut później siedzieliśmy przy stoliku szachowym. Chyba ze strachu przed daniem totalnej plamy grałam jak w natchnieniu dając mu mata wieżą w dziesiątym ruchu. Nie mam pojęcia jak to zrobiłam. Grałam jakbym grała o życie.
Szach, mat…
A kiedy starość osłabi mój mózg
Alzheimer stanie u proga
Lub inny w mózgu zagnieździ się guz
Na pojedynek wyzwę Boga.
Siądziemy razem przy szachownicy
Biała w rozgrywce ma rola
Czas nie będzie się dla nas liczył
Pionem wyjdę w dwa pola.
Potem koniowi ciut wbiję ostrogę
I czekać będę cierpliwie
Jaką na konia dostanę odpowiedź
Czas płynął będzie leniwie.
W tej partii ostatniej się nie przeprasza
Nikt nikogo sądzić nie będzie
Czarnego dla siebie wybrałam gracza
Na najwyższym, boskim urzędzie.
Pionki zbijemy szybko, jak w życiu
Laufer śmignie na skos
Po roszadzie król odsapnie w ukryciu
Wieży powierzy swój los.
Do głosu dojdzie, a jakże, królowa
Jej kroki długie i zwinne
Przy białej damie czarna się schowa
Jeden ruch i zniknąć powinna
Tak sobie przesuwać będziemy figury
Strategie własne rozwijać
Aż w końcu schowam długie pazury
Choroba mnie zacznie zbijać
Białymi wtedy wykonam na koniec
Ruch, który w duszy mi dzwoni
W stronę króla podąży wpierw goniec
Królowa będzie go chronić
Dziękuję za wszystko coś dał za życia
Miłości dam Ci mój świat
Na szachownicy pion nie do pobicia
Wieżą zrobię szach mat
Jakiś czas temu rozegrała się w Polsce batalia o wprowadzenie nauki gry w szachy do szkół. Powyższy postulat uzasadniany był szeroko przydatnością umiejętności logicznego myślenia w życiu codziennym. Realizacja zwycięskiej strategii szachowej, wymagającej zarówno działań ofensywnych jaki przemyślanej linii obrony króla porównywana była do strategii życiowej a umiejętność myślenia wariantowego (dostrzegania problemów, analizowania sytuacji) do osiągania korzyści wynikających z podejmowanych, przemyślanych decyzji.
W tym ujęciu życie nie jest za krótkie aby grać w szachy, ponieważ samo w sobie jest jedną wielką rozgrywką i 25 lat Kasparowa i Karpowa już nie robi takiego wrażenia. Odpowiedzią na naukę gry w szachy w szkołach może być Oscar Wilde, który rzekł:
Jeśli chcesz zniszczyć człowieka, naucz go grać w szachy
a na poparcie tej tezy zacytuję Fischera, który zapytany, co lubi w szachach najbardziej odrzekł, że moment, w którym przeciwnik załamuje się psychicznie. Całe szczęście, że to tylko gra…chociaż przypomina rozbrajanie bomby.
…można spotkać świetnego szachistę mającego lat 17 albo 13, który może pokonać mistrza. Ale nie zdarza się spotkać dobrego brydżysty w tym wieku. Brydż jest funkcją charakteru Twojego i Twoich przeciwników. To samo odnosi się do rozbrajania bomb. Dwuosobowy brydż. Ma się do czynienia z wrogiem nie z partnerem. Ludzie sądzą, że bomba jest urządzeniem mechanicznym, mechanicznym wrogiem, ale trzeba pamiętać, że ktoś ją zbudował….Michael Ondaatje, Angielski pacjent
Na szczęście w brydża sobie pograłam w życiu. Towarzysko tylko co prawda ale dobre i to.
Bez atu…
Dobrana z nas para, szkoda gadać
Licytujemy wspólnym językiem
By naszej rozmowy treści zbadać
Trzeba być niezłym analitykiem
Jednym treflem pierwsza otwieram
Wiele znaczeń ma moja odzywka
Dwoma kierami Ty mnie popierasz
Wyboru koloru jest to przygrywka
Niezłe me piki, ręka słaba na kierach
Nie mogę potwierdzić Twego koloru
Starszy kolor do gry więc wybieram
Transfer na piki daję Ci do wyboru
Co Ci zostało? Swój fit zgłosić w kara
Cue-bidu zacząć forsować do szlema
Lub jak przystało w konwencji starej
Gerberem sprawdzić, czy asów nie ma
Być może kiery masz bardzo mocne
Tylko w ten kolor chciałbyś wistować
Lecz by rozmowy nasze były owocne
Zasady do gry końca trzeba zachować
Jeśli masz renons, nie stało koloru
W inne barwy spróbuj się zabawić
Gdy dama króla nie dostała nadzoru
Udany impas może damę wybawić
Liczymy punkty, poznajemy granice
I rąk naszych obu skrywane sekrety
Słuchamy co mówią przeciwnicy
Poznajemy rozdania braki i zalety
Czy mnie zrozumiesz, jeśli nagle
Pokażę kolor niższy niż posiadam?
Jaka konwencją gram – zgadniesz?
Kontrakt silniejsza ręka ustawia….
Kiedy już wreszcie się dogadamy
Szlema w bez atu rozegrać pora
Kontrakt ugrać będzie nam dane?
Jedno z nas dziadkiem leży na stole

Facebook
Zwierzolubni