Skrzydło odrąbane, smutne oczy w żółtej obwódce 
W załomku muru, szczelinie skalnej gniazdo uwite
Na wzlot do domu jednym cięciem nadzieje zabite
Nielotem ptak zostanie i na ulicach zginie wkrótce
Gwar wielkiego miasta od dawna domem sokolika
Zraniony, chodnikiem podąża, przecina jezdni płat
Uśpić trzeba. Kaleki metropolii nie dla ptaka świat
Nie dla ptaka bez skrzydła wielkomiejska muzyka
Wartości i uczucia w ciągłym pędzie tu zapomniane
Bezbronna ptaszyna szybko łatwym łupem się staje
Dobre serca w wielkie miasto wtopione, zaniedbane
Wolą życia, uparcie, ziemi się trzyma, nie poddaje
Wszystko jeszcze możliwe. Nowe skrzydło i azyl
Miłość jeszcze możliwa a rekonstrukcja się zdarzy
Facebook
Zwierzolubni