Odrąbane skrzydło sokolika

Skrzydło odrąbane, smutne oczy w żółtej obwódce
W załomku muru, szczelinie skalnej gniazdo uwite
Na wzlot do domu jednym cięciem nadzieje zabite
Nielotem ptak zostanie i na ulicach zginie wkrótce

Gwar wielkiego miasta od dawna domem sokolika
Zraniony, chodnikiem podąża, przecina jezdni płat
Uśpić trzeba. Kaleki metropolii nie dla ptaka świat
Nie dla ptaka bez skrzydła wielkomiejska muzyka

Wartości i uczucia w ciągłym pędzie tu zapomniane
Bezbronna ptaszyna szybko łatwym łupem się staje
Dobre serca w wielkie miasto wtopione, zaniedbane

Wolą życia, uparcie, ziemi się trzyma, nie poddaje
Wszystko jeszcze możliwe. Nowe skrzydło i azyl
Miłość jeszcze możliwa a rekonstrukcja się zdarzy

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wielka menażeria i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free