Chwila…

Ażeby ktoś nie pomyślał, że moja brazylijska  cioteczka, po traumatycznych przeżyciach między innymi w obozie w Ravensbruck  nie powróciła do normalnego życia przytoczę poniżej jedną z jej męsko-damskich opowieści…..które bawią mnie i wzruszają niezmiennie ilekroć trafię na fragment o mężczyznach z jej życia.

Curitiba, 12 kwietnia 1981

Pewnego dnia wybrałam się aby odszukać kabocla z osiołkiem, który sprzedaje ziemię – nie osiołek lecz kaboclo. Spytałam jakiegoś gościa przed barem, czy to daleko. Zaofiarował się, że mnie podwiezie. Boże! To było na końcu świata! Gdybym miała wrócić pieszo chyba bym się wlokła trzy godziny. Na domiar zaczęło padać. Gość mnie przywiózł aż do domu! Miał tak ze 37 lat, rozmawialiśmy dużo o polityce – wyobraź sobie, że chciał się ze mną umówić. Na drugi dzień przyjechał, zastał mnie w szortach i podkoszulce, pełnej plam z cementu, wapna i farby. Nie mogłam wprost uwierzyć. Powiedziałam mu, że nie mogę go poprosić do środka, bo sąsiad z naprzeciwka, zaaklimatyzowany Indianin czyha, by się zemścić, potem, że zawołam policję, potem, że gdyby powiedział coś o tym mojemu mężowi, to ten obetnie mi pensję natychmiast i na zawsze, co zresztą jest święta prawdą. Zrezygnował ze spotkania dopiero gdy mu powiedziałam, że mam przyjaciela.

Mam podobne doświadczenia, jak moja cioteczka. Ilekroć wpadłam jakiemuś panu mocno w oko i stawał się  natarczywy, żadne argumenty do niego nie trafiały. Nie przeszkadzała  mu obrączka na moim palcu, nie zrażał się odmową w postaci braku zainteresowania jego osobą, sądząc zapewne, że potrafi to zmienić, bezpośrednie stwierdzenia z mojej strony w stylu ”nie życzę sobie” czy też „nie rób sobie żadnych nadziei” również nie dawały rezultatu. Dopiero informacja, że jestem już zaangażowana uczuciowo sprawiała, że adorator się wycofywał.
Jeden raz postąpiłam też zupełnie na odwrót. Mężczyzna był żonaty a w żaden sposób nie chciał mi odpuścić. Powiedziałam mu więc, że się w nim zakochałam. Przewidując prawdopodobnie duże problemy wycofał się natychmiast.

Pod koniec miesiąca pojadę tam z Giomar – ja jej przekazuję moich wielbicieli plażowych, są dla mnie zawsze za młodzi i zbyt przystojni. Ona owszem, próbuje a potem mi opowiada jak było…..tylko, że ona potrzebuje kogoś, kto by jej pomógł materialnie a o to nikt się nie kwapi. A ja nigdy nie spotkałam sympatycznego, inteligentnego starszego pana o niebieskich oczach i szpakowatych włosach. Zawsze latali za mną tacy turkowaci – chłop duży, z dużym nosem, grubymi wargami, wąsikiem, oczy i włosy czarne, sfalowane..brrrr…..Acha, wszyscy oni mają spore brzuchy. To naprawdę pech. Typ europejski ogląda się za mulatkami. A jeśli już nie „Turek” to dużo młodszy ode mnie. Kiedy miałam lat tyle co Ty, śliczny lekarz, Polak, czarnowłosy, latał za mną……nawet mnie zabrał kilka razy do motelu. Bardzo późno w moim życiu ktoś nauczył mnie, że seks bez miłości niekoniecznie jest czymś złym. Był wesoły, nigdy się tyle nie uśmiałam, co w jego towarzystwie. Znaleźliśmy jego kolegę dla Giomar i raz pojechaliśmy razem. Kiedy zjawiałam się w jego konsultorium, zamykał drzwi na klucz i natychmiast rozpinał mi sukienkę. Ten człowiek żył w stałym podnieceniu, nie wiem czy kiedykolwiek mu opadał….Gdy zauważyłam, że zaczynam myśleć o nim dniem i nocą, zniknęłam z jego życia. Absurd – zawracać sobie głowę kimś młodszym o 20 lat. I tak się to skończyło…aż pewnego dnia znaleźli go martwego w jego sekretnym apartamencie w centrum (miał dom w mojej dzielnicy). Mówi się, że serce ale nikt w to nie wierzy. Pewnie jakiś zazdrosny mąż. Jego żona, śliczna Japonka, odziedziczyła jego klinikę i jest szczęśliwa a żyli źle ze sobą. Sama widziałam jak zaczepiała panów w centrum.

Czy rzeczywiście kobiecie jest tak trudno znaleźć kogoś, kto by jej odpowiadał pod każdym względem. Bez jakiś wielkich wymagań. W końcu ciotka pisze o wieku, kolorze skóry i sylwetce. No i o seksie oraz poczuciu humoru też. Na portalach randkowych panie i panowie podają swój profil według określonego schematu…zaznaczają ptaszkiem pozycje z listy wyboru. Zdjęcia z reguły brak a na własną inwencję niewiele jest miejsca o ile się tę inwencję ma. Często pada po prostu „nie potrafię pisać o sobie” albo „jak mnie poznasz, to się przekonasz”. Smutne. A przecież czasami tak niewiele wystarczy.

List gończy
Poszukiwany, poszukiwana
Od  wieczora do rana
Nieznajomy, nieznana
Ukochany, kochana
Ciągle ktoś szuka
Do drzwi wszystkich puka
Czy widział ktoś
Tak wygląda ten gość
Tak wygląda kobieta
Na którą wciąż czekam
To jej szukam a ona
Mnie szuka wciąż
Chcę powiedzieć – ma żona
Ona rzeknie –  mój mąż.

Nie do końca jest prawdą, że nie spotkałam nikogo. Pracowaliśmy razem z o wiele starszym ode mnie redaktorem. Pomagałam mu przy opracowywaniu czasopisma – widzieliśmy się kilka razy zaledwie pod pretekstem pracy. Co to był za człowiek! Umysł jak szampan – zobaczysz, gdy przeczytasz jego opowieści, które Ci zaznaczę atramentem, bo pisał pod pseudonimem. Ten człowiek szalał za mną a ja za nim. Uwielbiał mnie, widział we mnie wszystkie zalety tego świata – nasze listy się mijały codziennie i cud, że poczta się od nich nie zapaliła. Nie był przystojny ale to nie miało żadnego znaczenia – tak się rozumieć, tak się uwielbiać, to tylko w powieściach. A nam się to zdarzyło. I nagle, gdy miał przyjechać do S. Paulo by złożyć nowy numer zachorował na raka i nigdy więcej go nie ujrzałam. Kupiłam ciemne okulary by nikt nie widział jak płaczę. Płakałam na ulicy, w autobusie, nad rondlami…aż pewien przemiły polski Żyd, oczywiście młodszy ode mnie, któremu opowiedziałam moją tragedię, zrobił co możliwe, by mnie pocieszyć….
Córka redaktora zaprosiła mnie do siebie po jego śmierci. Spałam na jego łóżku, w jego domu. Żona, Bogu dzięki, była chora i nie musiałam się jej przedstawiać, bo umierając szeptał moje imię…”

Niedawno poznałam Leszka. Leszek kolekcjonuje cytaty. Nie wiem ile ich już ma ale z całą pewnością ma zawsze jakiś odpowiedni cytat na każdą okoliczność. Ostatnio przysłał mi ten:

„Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro?
Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw”
— Phil Bosmans
Tylko dlaczego jedyny raz w życiu, kiedy spotkałam tego jedynego dla mnie człowieka – więcej musiało być oczekiwania niż spotkań? Napisałam mu ten wiersz, który Ci wysłałam „Spojrzenie” …Pisałam w pośpiechu, było trudno, dzieci nie dawały mi spokoju, mąż był niemożliwy. Lekarz przepisał mi pigułki uspokajające, pod ich wpływem mogłam pisać z łatwością, chociaż niewiele warte rzeczy. Przestałam je brać, gdy odkryłam, że przechodzę jezdnię na czerwonym sygnale. Coś okropnego, jak trąbią te auta – komentowałam, dopóki nie odkryłam, że trąbią na mnie. Ale w nawet największym szaleństwie nie traciłam głowy zupełnie. Gdy prosił mnie, bym rzuciła wszystko, zabrała dzieci i przeniosła się do S.Paulo – wynająłby nam pokój – nie miałam odwagi. Jego wiek, liczna rodzina. Nie mogłam ryzykować przyszłości dzieci, gdyby nagle umarł. Miał wysokie ciśnienie. Zostałabym na bruku. I rzeczywiście tak by się stało.”

Chwila….

Wspomnienie  mi tylko po Tobie zostało
O kilku spotkaniach i tych listów kilka
Wspomnień za dużo, spotkań za mało
Jedno i drugie to… chwilka….chwilka
Cudowna chwila ukradkiem skradziona
I kartki pożółkłe, w nich życia zawiłość
Nieznane dla innych dziś nasze imiona
Nieznana dla innych dziś nasza miłość.

Zdjęcie: Janka Pilchówna, archiwum rodzinne Jarzębina

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Chwila…

  1. leszek pisze:

    Albert Camus

    Mężczyźni wiedzą, że miłość wydana jest śmierci, więc pracują nad jej wspomnieniem, póki nią żyją.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free