Czego to ludzie nie zapragną

Na www.wp.pl znalazłam swego czasu notatkę kogoś, kto nazwał sam siebie Szperaczem i wyszperał następującą ciekawostkę pod tytułem: Czego to ludzie nie zapragną. Otóż ów Szperacz pisze, że na czele niezwykłych przedmiotów kradzionych w brytyjskich hotelach figurują zabawki seksualne. Turyści kradli też telewizory i bieliznę pościelową, jak wynika z danych zebranych przez Daily Telegraph a najbardziej zdeterminowany, podpity, niedoszły złodziej usiłował zdjąć ze ściany w sali bilardowej i zabrać ze sobą wypchaną głowę dzika w Hotel de Vin w Birmingham. Na Onecie zaś, w artykule zaś Macieja Stańczyka pt. Lepkie ręce gościa hotelowego przeczytałam, że tak na dobrą sprawę łupem złodziei pada na dobra sprawę wszystko czyli: radia, pościel, zasłony, ręczniki, piloty do telewizorów, wieszaki, szlafroki, suszarki do włosów, a nawet śmietniczki. Giną obrazki ze ścian, wina z restauracyjnej ekspozycji, dywaniki, lampki, armatura, sedesy, telewizory. The Daily Telegraph” szacuje, że blisko czterdzieści procent hotelowych gości w Wielkiej Brytanii zabiera z niego „coś na pamiątkę”.

Każdego roku z paragrafu wkładałam do budżetu hotelowego niebagatelną kwotę na uzupełnianie wyposażenia. Wyposażenie ma to do siebie, że się tłucze, znika w śmietniku hotelowym razem z resztkami jedzenia, przeciera się od częstego prania i dezynfekcji, ulega zniszczeniu na skutek niewłaściwego użytkowania oraz niestety, wyparowuje razem z gośćmi hotelowymi. Osobiście mam w domu kilka ologowanych ręczników hotelowych, które przypominają mi odbyte swego czasu, zagraniczne wojaże. Wielkiego gabarytowo telewizora też mi kiedyś zabrakło w apartamencie hotelowym a olbrzymi, okrągły stół bankietowy to już nie wiem w jaki sposób ktoś wytoczył frontowymi drzwiami, bo innymi by się nie dało. Znam kolekcjonerów, którzy niczym sroki zbierają łyżeczki do herbaty, popielniczki i filiżanki. Narzuta na łóżko też czasami wpasuje się kolorystycznie do czyjegoś domowego wnętrza, aparat telefoniczny w dobie telefonów komórkowych stracił na atrakcyjności ale baterie łazienkowe nadal są na topie. W warszawskim hotelu Forum (obecnie Novotel) zaginął kiedyś z recepcji zegar matka, ustawiający automatycznie czas wszystkich zegarów w hotelu, poza tą funkcją niczemu innemu nie służył. Kołdry, poduszki i wagi łazienkowe znikają w porządku dziennym a o alkoholowych stratach z minibarów to już nie wspomnę. Najcenniejszym, skradzionym przedmiotem, który pamiętam był super nowoczesny mercedes gościa, uprowadzony w stylu niczym z filmu gangsterskiego. Złodziej sterroryzował pracownika garażu rewolwerem przyłożonym do głowy i nie zważając na kolczatkę, szlaban oraz kamery porwał kluczyki z haka i wyjechał na zewnątrz z piskiem opon. Najtańszym zaś były pisanki-wydmuszki wynoszone w reklamówkach przez pracownika stoiska wielkanocnego w hallu hotelowym. Tym razem kamery spełniły swoje zadanie. Zabawek seksualnych nigdy nie miałam na wyposażeniu.  Zdarzyło się jednakże, że któryś albo raczej któraś z gości porzuciła niezbędnik seksualny w części ogólnodostępnej hotelu. Procedury antyterrorystyczne mieliśmy bardzo rygorystyczne z racji częstego podejmowania w hotelu różnych utytułowanych osób. Bramki Biura Ochrony Rządu na wejściu nie były rzadkością a i my sami, czyli personel hotelowy, spotykaliśmy się z utrudnieniami w obsłudze gości, gdyż ochrona nie wpuszczała nawet ostemplowanego z każdej strony i sprawdzonego do trzeciego pokolenia wstecz personelu na konkretne piętra hotelowe. Każdy podejrzany przedmiot natychmiast był zgłaszany jako podejrzany i otaczany banderolą do czasu przyjazdu funkcjonariuszy z psami. Kiedyś taki przedmiot zlokalizowany został w foyer bankietowym przez czujnego kierownika bankietów. Psy nie wykryły niebezpiecznych substancji, funkcjonariusze wykluczyli materiał wybuchowy po czym plastikowa, niewinna reklamówka została rozpakowana na oczach gapiów. Towar znaleziony należy do znalazcy. W ten oto sposób szef bankietów, mężczyzna przystojny, żonaty, ojciec dwóch synów, nie sprawiający wrażenia, że mu czegokolwiek brakuje, został posiadaczem sztucznego penisa. Ażeby nie stracić twarzy odsprzedał go natychmiast z pokaźnym zyskiem jednemu z szefów kuchni, który również nie sprawiał wrażenia, że mu czegokolwiek brakuje. Pozory mylą, to prawda. Czego to ludzie czasami nie zapragną.

Zdjęcie: Taj Exotica Hotel; Holiday Inn Hotel, Goa, 2000; Archiwum Jarzębiny


Ten wpis został opublikowany w kategorii Barometr hotelowy, MOJE OPOWIADANIA i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free