Kominek już dogasa, popiół tylko się tli
Nie grzeje i nie sparzy, zimno, zimno mi
Ramiona otuliłam w wełniany stary szal
Lecz ciepła co umyka tak bardzo jest żal
Chciałabym zatrzymać choć na kilka dni
Żar, który ucieka, który przyniosłeś mi
Przytulić zimne ręce do płonących drew
Znowu krążącą w dłoniach poczuć krew
Smutna jestem wciąż, popiół tylko się tli
Spowita w czarny szal, zimno, zimno mi
Powoli płynie czas, żar się powoli dopala
Nie dzieje się nic, nic ogrzać nie pozwala
Prysnął ognia czar, zziębnięty wokół świat
W wazonie usycha dawno zwiędły kwiat
Zegar północ bije, noc ciemna, pora spać
Czekam na ciepło. Nie chcesz mi go dać.
Facebook
Zwierzolubni