Zimno mi…

Kominek już dogasa, popiół tylko się tli
Nie grzeje i nie sparzy, zimno, zimno mi
Ramiona otuliłam w wełniany stary szal
Lecz ciepła co umyka tak bardzo jest żal

Chciałabym zatrzymać choć na kilka dni
Żar, który ucieka, który przyniosłeś mi
Przytulić zimne ręce do płonących drew
Znowu krążącą w dłoniach poczuć krew

Smutna jestem wciąż, popiół tylko się tli
Spowita w czarny szal, zimno, zimno mi
Powoli płynie czas, żar się powoli dopala
Nie dzieje się nic, nic ogrzać nie pozwala

Prysnął ognia czar, zziębnięty wokół świat
W wazonie usycha dawno zwiędły kwiat
Zegar północ bije, noc ciemna, pora spać
Czekam na ciepło. Nie chcesz mi go dać.

Jean-Antoine Houdon, Zima (Zmarznięta dziewczyna), bronz, 1787. Metropolitan Muzeum, Nowy York

Ten wpis został opublikowany w kategorii I tak przemijamy, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free