Górskim potokiem swój bieg rozpoczyna
Wąska doliną w podłoże się wcina
Z hukiem donośnym spływa po głazach
Kaskadą spienioną szumnie opada
Srebrzystym pstrągiem migocze czasem
Spacerem podąża sosnowym lasem
Bóbr swe żeremia tu stawia jak mosty
Na brzegach Puszczy Augustowskiej
Z Hańczy wypływa, na Wigrach odpocznie
W meandrach zanim do cna przemoknie
I kraj ojczysty na zawsze pożegna
Swe wody wiodąc wytrwale do Niemna.
Kategorie
- Jasnowidzaca z Wisły (27)
- MOJE OPOWIADANIA (414)
- MOJE WIERSZE (530)
- Dedykuję Tobie… (80)
- I tak przemijamy (97)
- Korale jarzębiny… (83)
- Miłość patykiem pisana (84)
- Moi goście.. (47)
- Wielka menażeria (74)
- Wiersze - Janka Pilchówna (59)
-
Ostatnio dodane…
Zaprzyjaźnieni...
Facebook
Zwierzolubni