Iść przez życie

Gdzie Czarna Wisełka wartkim potokiem
Strumieniem bystrym i bystrym okiem
Spogląda z kanionu  i srebrem błyska
Tam Wisła, tam Wisła….

Gdzie góry zuchwale pod niebo strzelają
A ludzie w górach się razem trzymają
Góralska natura od lat niezawisła
Tam Wisła, tam Wisła….

Gdzie dom wyniosły na stromym stoku
Dach gdzieś zaginął pośród obłoków
Pierwsza gwiazda  w oknie zabłysła
Tam Wisła, tam Wisła….

Zmieniła się  „moja” Wisła nieprawdopodobnie.  Ostatni raz byłam tutaj dziesięć lat temu i już wtedy nie podobały mi się wygolone stoki na korzyść wielkich domów wypoczynkowych a dzisiaj przyszło mi jeszcze podziwiać olbrzymi hotel Gołębiewski wywalony po środku miasta. Zupełnie tutaj nie pasuje, przede wszystkim architekturą. Wygląda jak wielki statek pasażerski, który zabłąkany,  nie wiadomo skąd przycumował do podnóża gór.  „Moja” Wisła to architektura międzywojenna, drewniane, cudowne, góralskie wille i chałupy oraz PRLowska dzielnica Oaza, w której funkcjonowały delikatesy. Park w centrum miasta był uroczy a rekreacja skupiała się na miejskim basenie, w którym kąpałam się w lodowatej wodzie, prosto  z górskiej rzeki. Wysoko w górach też zmiany ale tym razem chyba bardziej na korzyść.  W miejsce chałup pojawiły się zupełnie przyzwoite domiszcza, niektóre nawet urodziwe a przed każdym z nich stoi obowiązkowo, zaparkowany, wypasiony land rover z napędem na cztery koła.

Wiślańska sława, czyli Adam Małysz, źle sobie wykombinował ze  swoim domem. Chyba nie sprawdził planu zagospodarowania przestrzennego, który to plan  trochę wystrychnął go na dudka. Domostwo ogrodził wysokim murem ale wokół wyrosło blokowisko z drapaczami chmur  i mieszkańcy drapaczy nie mają żadnego problemu, żeby zaglądać w ramach rozrywki na podwórko naszego skoczka. Ciekawe, czy developer, sprzedając mieszkania, uwzględnił ten atrakcyjny widok w cenie.

Próbowałam podpytać moją ciotkę, która dziś liczy dobrze ponad osiemdziesiąt wiosen, o dawne dzieje. Krzepka jak na swoje lata góralka, a i owszem, opowiadała ale….o mnie, co się wydarzało, kiedy tu bywałam dziecięciem. Chciałam, żeby pamięcią sięgnęła głębiej, gdyż jest z rocznika mojej mamy ale jak to góralka, robiła co chciała a ja na to nie miałam wpływu. Powiedziała, że jestem wykapany ojciec, jeśli chodzi o podobieństwo, to też  niezmiernie się ucieszyłam, kiedy przyszedł jej wnuk i… wypisz, wymaluj…mój syn. Podobieństwo uderzające.

Podstępem wdarłam się też  do byłego domu moich dziadków, żeby podpatrzeć, jakie to też drastyczne zmiany w nim nastąpiły. Komentować nie będę. Mogło być gorzej. Nie pozostało mi więc nic innego, jak sięgnąć do pamiętnika mojej jasnowidzącej  babci i poszukać czegoś, co by mi przypomniało ówczesnego, znanego mi, ducha domostwa. Chwilowo nie znalazłam. Znalazłam za to co innego, z okresu pierwszego małżeństwa Agni P.

„Wtem jakaś niesamowita ciężkość zaczęła mnie ogarniać. Powietrze wydało mi się ciężkie  i blask słońca przygasł jakoś w mieszkaniu ..podeszłam do okna, patrzę w niebo, lecz widzę błękit czysty, jasny, bez chmurki…Nie przymykając nawet oczu siadłam na krześle, wczuwając się w ta niesamowitą, ciężka atmosferę. Żadna myśl w niej nie błysnęła….Koło okna ozwały się kroki męża. Może nigdy nie ucieszyłam się tak jego powrotem do domu, jak tego dnia

- on wyrwie mnie z tego dziwnego stanu odrętwienia – pomyślałam.

- trzeba się będzie koło niego zakrzątnąć, podać mu posiłek i myśli mi się odwrócą na inne tory

Kiedy postawiłam przed nim jedzenie, nie tknął go wcale, patrząc chmurnie przed siebie. Położyłam mu rękę na ramię, pytając, czy może życzyłby sobie innej potrawy, to mu ja zaraz przygotuję. Lecz on wziął nóż i widelec do ręki i patrzył na mnie przez chwilę, jak nieprzytomny. Wreszcie odezwał się:

- ja bym był zadowolony, gdybym tak miał nóż tak długi, żebym nim mógł przebić ciebie i przybić do ściany!

Odeszłam cicho do pokoju, nie zamykając nawet za sobą drzwi, by niczem nie pobudzić go do złości.  Żal, ogromny żal ogarnął moją duszę. Zrobiło mi się niewymownie smutno. Uczułam się jak nigdy dotąd, osamotniona, poczułam tęsknotę za wiernym towarzyszem życia.  Puściłam wodze myślom…..

Miłość małżeńska, miłość piękna, dopełnianie się wzajemne, zupełne zrozumienie się – jeden wspólny cel, jedna idea wiążąca dwoje ludzi…Nic, nic z tego nie ma dla mnie na świecie!
Cierpię przy tym człowieku, cierpię za jakieś dawne grzechy – lecz czyż nic nie mogło go dotychczas przywieść do opamiętania?  Ani trochę zrozumienia….

I słowa jego stanęły przede mną w całej swej zgrozie.  Pomyślałam:

- Ach, jakie to straszne iść przez życie z człowiekiem, który mnie aż tak nienawidzi, że szczęściem dla siebie nazywa możność przybicia mnie do ściany!

Uczułam się nagle niezmiernie nieszczęśliwą i tak dotkliwie jak nigdy, odczuwałam brak wiernego towarzysza na ziemi, któremu mogłabym skłonić głowę na piersi i zwierzać się ze swoich wędrówek w zaświecie, ze wszystkiego, z czego dusza ma się raduje, ku czemu duch lgnie……Chciałabym uciec, uciec gdzieś daleko i zapomnieć na chwilę, że żyję i to takim życiem! Wypłakać się, wykrzyczeć, wykrzyczeć strasznie!”

Ciemna dziś noc, dlaczego tak ciemno
Dlaczego ta łuna już zgasła nade mną
Światełko gdzieś w dali ledwo się tli
Coraz ciemniej mi, ciemniej mi..

Zgubiłam się w mroku gasnącego dnia
W nadziei, że światło – jasna pochodnia
Będzie się zawsze dla mnie tlić i tlić
Pozwoli mi żyć, pozwoli żyć…

Światełko też zgasło, skonało w oddali
Już tylko ciemności, już nic się nie pali
Nadzieja w sercu przestała się tlić
A ja dalej chcę żyć, chcę żyć…

Zadziwiające. Moja babka była idealistką i idealizm pewnie mam po niej.  Nic nadzwyczajnego. Większość cech dziedziczy się w drugim pokoleniu. Ale, że jej losy były tak podobne do moich, to w głowie się po prostu nie mieści. Im więcej czytam, tym mniej mi się mieści w mojej biednej głowie.

Zdjęcie: Agnieszka i Jan Pilch, Wisła, 1939 archiwum rodzinne Jarzębiny; Basen miejski w centrum Wisły, 1957 rok, Archiwum rodzinne Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii Jasnowidzaca z Wisły i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free