O dziwo napotkałam w książeczce Biznesowy savoir vivre bardzo
rozsądny rozdział. Co prawda znajduje się w części pt. jak polepszyć swoje perspektywy zawodowe ale sadzę, że może być przydatny na co dzień, nie tylko w pracy. Dotyczy sposobu przyjmowania krytyki. Zaraz po nim następuje rozdział pt. Jak prosić o podwyżkę ale to chyba niezamierzony zbieg okoliczności. Przykazań jest siedem a pierwsze z nich brzmi: jeśli prosisz o udzielenie Ci informacji zwrotnej, bądź przygotowany na słowa krytyki.
Niezmiennie, od lat proszę o informację zwrotną z wielu powodów a główne z nich to rozwój własny poprzez poznawanie opinii innych oraz obawa przed narobieniem głupstw. Przenosząc powyższe na grunt biznesowy podam przykład firmy, w której pracowałam a w której obieg dokumentów, zanim trafił na biurko prezesa do podpisu, polegał na zbieraniu opinii specjalistów, kierujących poszczególnymi zagadnieniami, istotnymi dla sprawy (np. księgowość, finanse, informatyka, biuro prawne, członkowie zarządu). To zbieranie miało formę pisemną, każdy mógł sobie poczytać, co inni myślą o moich wynalazkach a wynalazki te czasami były, mówiąc skromnie, „nowatorskie”. Do bezpośredniej krytyki moich poczynań, czasami bez owijania w bawełnę, przyzwyczaił mnie mój szef od pierwszego dnia pracy zawodowej i niestety muszę z ubolewaniem przyznać, że pomylił się tylko dwa razy. Autorka pisze, że krytykę należy przyjąć z wdziękiem i humorem. Za pierwszym, niesprawiedliwym razem napisałam wypowiedzenie z pracy, za drugim było już z wdziękiem i humorem.
Przy konstrukcji niniejszej stronki www przewidziałam możliwość komentarza pod wszystkim, co piszę. Niestety, choć czytających jest wielu, komentujących jak na lekarstwo. Nie powiem, że zazdroszczę Isabel, której blog cieszy się niesłabnącym powodzeniem, gdyż nikt nie zostawia na autorce suchej nitki i chyba wszystkie psy już zostały na niej powieszone. Moja wymiana zdań ze znajomym na ten temat wyglądała następująco:
- jakie są komentarze do Twojej twórczości?
- bardzo pozytywne ale niestety nie na stronce…..piszą bezpośrednio do mnie
- CZARNA DZIURA ,SZKODA ŻE TYLKO DO CIEBIE
- nie wiem dlaczego tak jest…..Ty też tylko do mnie piszesz a na stronce ani mru mru
- nie mam odwagi cywilnej a zresztą nie jestem polonistą , znasz mój styl wysławiania , nie będę przynosił Tobie i sobie obciachu
- jak napiszesz to nie przyniesiesz, sam wiesz, że ludzie przeróżne rzeczy wypisują
- zbyt wysoko cenię Twoją osobę i twórczość / nie namówisz mnie
Co dalej? Nie przyjmuj postawy obronnej, nie odpowiadaj cięta ripostą. Wysłuchaj i oddychaj w tym czasie głęboko. Powyższe muszę połączyć z przykazaniem: zastanów się, kto Cię krytykuje. Negatywna informacja zwrotna może pochodzić od osoby, którą kierują pobudki osobiste, niechęć do Ciebie może być następstwem urażonej ambicji własnej lub wynikać z chęci pogrążenia Twojej osoby w celu uzyskania własnych korzyści.
Z racji zajmowanego przez lata, kierowniczego stanowiska, w szczególności związanego z zarządzaniem kadrami, spotykałam się nie tylko z krytyką ale również z epitetami, od których niektórym pewnie by uszy zwiędły. W jednym z hoteli recepcjonistka, nudząc się na nocnych dyżurach, korespondowała na GG ze swoją koleżanką, która wcześniej odeszła z pracy z tejże recepcji. Dostało się wszystkim a w szczególności mnie w tej „pasjonującej” korespondencji. Psy szczekają a karawana idzie dalej. Czyż nie jesteśmy na co dzień świadkami wszechobecnej krytyki w mediach? Nasi politycy zbierają czasami cięgi na miarę Isabel. I nic z tego nie wynika.
Nie reaguj łzami. To nieprofesjonalne. Może i nie ale emocjonalne na pewno. Ta sama recepcjonistka, o której powyżej, po każdorazowym zwróceniu jej uwagi przez przełożonego na nieprawidłowości uderzała w szloch, znikając na zapleczu do końca dyżuru. Przełożony w ten sposób za każdym razem miał dylemat, czy przymykać oczy na błędy, samemu je poprawiać czy też odbębniać pracę recepcjonisty, w zastępstwie. O wiele bardziej odpowiadała mi osobiście postawa szefa kuchni w tymże hotelu, który za każdym razem, gdy mu wrzucono kamyk do ogródka, miotał się jakby go wrzątkiem polewali ale przynajmniej robił swoje i to nieźle. W tym miejscu dołożyć należy kolejne przykazanie: bądź otwarty na krytykę. Krytyka krytyce nierówna. Zależy kto krytykuje, w jaki sposób to robi i kiedy to robi. Byłam kiedyś na randce, podczas której poddana zostałam totalnej krytyce na wszystkich możliwych płaszczyznach. Zastanawiam się, po co w ogóle na randkę zostałam zaproszona. Specjalnie mnie ten fakt nie zmartwił. Raczej wprawił w wielkie zdumienie oraz wywołał reakcję zwrotną w postaci chęci pokazania facetowi, że nie wypadłam psu spod ogona. Tym samym można uznać, że była to konstruktywna krytyka a taką lubię najbardziej, tylko, że nie na randkach.
Ostatnie przykazania mówią: poproś o podanie konkretnych przykładów i bądź gotowy na wprowadzenie zmian. Pierwszy wierszyk w życiu napisałam rok temu, na Jarzębince zawisłam w czerwcu tego roku a wkrótce potem poprosiłam profesjonalnego krytyka o opinię. Brzmiała ona następująco:
(29.08.2009)
Iwono, wyczuwam, że Twoje wiersze płyną prosto z Ciebie. To autentyczność bolesna, ale i zbawienna. Poezja rymowana jest jednak twardym kawałkiem chleba. Zmierzyłaś się z nim i efekt oceniałbym, powiedzmy, pół na pół. Czasami rym przychodzi Ci w sposób naturalny i wtedy widać, że wiersz stanowi dosyć spójną całość. I to jest godne podziwu. Innym razem rym okazuje się jednak niskiego sortu, zwłaszcza kiedy sięgasz po podobieństwo gramatyczne słów, a to – grzech główny poety. Te wiersze są ładne. Choć mogłyby być jeszcze ładniejsze. Może brakuje mi jakiegoś drugiego dna? Może oczekiwałbym więcej po tekście zatytułowanym „Strumień”, skoro jeden z najznakomitszych wierszy Bolesława Leśmiana ma właśnie taki tytuł? Chwilami dajesz się też ponieść fali zupełnie patetycznej. Unikaj, proszę, patosu. Bo patos w poezji jest raczej szkodliwy – przesłania właściwą wartość słów, zwodzi. Mam nadzieję, że będziesz rozwijała swój talent. Powodzenia!
Pozdrawiam, Marcin Orliński.
A już myślałam, że wyrośnie ze mnie drugi Majakowski albo Broniewski a może i nawet Szymborska-bis, która o Stalinie pisała wiersze z niebywałym wprost patosem. Leśmiana uwielbiam a jego Dwoje ludzieńków to jeden z moich ulubionych wierszy….Teksty Wojciecha Młynarskiego też bardzo lubię:
Za oknami noc, w górach śniegu moc okrywa wszystko
czort jedyny wie, co rzuciło mnie w to uzdrowisko.
Na parkiecie tłum, wczasowiczów tłum spleciony gęsto,
siedzę tutaj sam, a przed sobą mam orkiestrę męską.
Typ, co szarpie bas wie, że nadszedł czas, gdy w kimś na bańce
czuła struna drgnie i rozpoczną się góralskie tańce.
Jest górala wart taniec, gdy masz fart, gdy dziewczę kwili.
Z basem typ to wie, więc uśmiecha się i już po chwili: ….
i nie przeszkadza mi podobieństwo gramatyczne słów. Krytykę krytyka przyjęłam z pokorą i mam nadzieję, że skutecznie uciekłam od patosu. Leśmian zaczął pisać we wczesnej młodości, otarł się o geniusz poetycki oraz przestrzegał surowych zasad konstrukcji sylabotonicznej. A ja sobie po prostu piszę i już…
Podsumowując rozdział, który mi się spodobał, powiem truizm, że najłatwiej jest krytykować. Wszyscy znamy powszechne w pracy i nie tylko wypadki, kiedy ktoś przychodzi na gotowe po czym pokazuje palcem, co mu odpowiada a co nie. Branie odpowiedzialności, za to co się robi, mówi i pisze już nie jest takie powszechne. Odpowiedzialność to straszna rzecz!
Przepraszam też wszystkie psy, które udało mi się wymienić w tym opowiadanku, te powieszone i te szczekające. Wszystkim pieskom wynagrodzić nie jestem w stanie ale mój Korki z pewnością dostanie coś ekstra na kolację..


Facebook
Zwierzolubni