Kocham go, mówcie co chcecie
Te oczy błękitne i smukłe dłonie
Nie ma takiego w całym powiecie
Nie ma takiego na nieboskłonie
Idzie przez wieś z głową zadartą
Ja krowę doję i zerkam zza płota
Co bym rzekła, mówić nie warto
Pomyśli o mnie, jakaś niemota.
Wielkim panem na stanowisku
Szkół tyle ma, jest w internecie
Me całe życie, cóż, na pastwisku
Cóż można dojrzeć w takiej kobiecie?
Koniec roboty, mleko spienione
W bańkach chlupocze, że aż miło
Z daleka spojrzał w moją stronę
Czekaj, czekaj chwilę dziewczyno!
Podbiegł zdyszany, ach, te usta
Które całować tak bym chciała
Rzekły: bańka twa pełna czy pusta,
Kropelka choć dla mnie pozostała?
Ja bym mu krowy z całego świata
Wydoić mogła, byka śmiało za rogi
Chwyciła, tak, by mnie nie rozpłatał
A padł do stóp, tak jest mi drogi.
Dałam mu mleko prosto z wymiona
Grosiwem rzucił i.. wzrok zawiesił
Gdzie niewymowne noszą imiona
Dwie wypukłości pod bluzką kobiety
Kocha mnie, te oczy ciągle wpatrzone
Smukłe dłonie na mych okrągłościach
Wkrótce weźmie mnie za swą żonę
Wielki jest z niego mleka miłośnik…
Facebook
Zwierzolubni