Zasnuły się góry dymem z kominów
I w mgle wieczornej nabrały błękitu
Gdy noc nadejdzie w czerni do świtu
Niebieskie piękno przepadnie, zaginie
Ja tak bym chciała patrzeć bez końca
Na góry dobrze mi znane od dziecka
Kiedy opończa je zasnuwa niebieska
Mnie także otula wspomnień opończa
Na Kamiennym buki wiekiem opasłe
Młoda jodła między starce się wciska
Czarna plama, ślad górskiego ogniska
Które inna pożoga zagasiła na zawsze
Los mojej rodziny się tutaj przeplata
Dom nadal stoi, nie jest mym domem
Skurczył się jakby pod gór ogromem
I nie taka wielka wśród gór Jarzębata
Łukiem łagodnym szczyt wita niebo
W Kamiennym lesie spokój i cisza
Poznał mnie las, rzadkiego przybysza
Dawno nie byłam, nie wiem dlaczego
Zasnuły się góry dymem z kominów
Przeszłość moją inny dym przesłonił
Gdyby nie ciepło pomocnej mi dłoni
Nie byłoby tych gór niebieskich zimą
Zdjęcie: Archiwum Jarzębiny 2011
wiesia
Kiedyś znajomy Rosjanin Lew pokazał mi, że góry są niebieskie. Przepędził mnie przez wszystkie sale w muzeum wtedy w Leningradzie, żebym zobaczyła obrazy gór w kolorze niebieskim. Po wielu, wielu latach widziałam taki obraz, to była prawda. A co do wiersza, to wracamy do dziecinnych, młodzieńczych stron. Też mam obrazy w pamięci z dzieciństwa, bo były takie beztroskie?
dodano dnia 03.01.2010, 22:56
Facebook
Zwierzolubni