Biały walc – Włodzimierz Wysocki

Jakiż był bal! Pełen barw, dźwięków, nerwów!
Serca na trzy takty grały zamiast taktów dwóch
Panie panów do tańca prosić jęły po przerwie
Biały walc, panowie, w piersiach im brakło tchu

A Tyś sam, chociaż żal w połowie partnerem
Dawno temu chciałeś już z nią walca tańczyć -
Czas mieć dla niej – lecz Tyś oficerem
Na ratunek co spieszy, na wojnie co walczy

I proszę, dziś tak blisko Twe marzenie realnym
Ona, coś zamiar miał ją prosić do tańca
Idzie sama ku tobie, zmierza krokiem powolnym -
A krew w Twoich żyłach stuka w rytm walca

Spokój masz na twarzy pośród balu hałasu,
Lecz cień na ścianie zdradził Cię zawczasu -
Miota się, łamie w świetle świec błyskotliwym
Drży jak osika, w gorączce pogrąża
Mógłbyś go zgasić jednym sztychem noża, -
Nie stój tak, ręce żeś złożył, nieswój, nieżywy!

Był biały walc -  wątpiących zaskoczył oficerów
I zakończył sny młode, zabaw czas, że aż strach -
To panie do tańca proszą dziś kawalerów -
Nie dlatego, nie dlatego, że dziś odwagi im brak

Wyniesionym na balu dam zaproszeniem
Krąży walc w głowach wciąż niespokojnie
Obowiązek ich wzywa, nie damy spojrzenie -
Na ratunek pospieszyć, walczyć na wojnie

Bielszy od śniegu biały walc krąży, krąży
By śniegu płatki spadać nigdy nie ustawały!
Ona przyszła,  ku Tobie prosić do życia podąża, -
A Tyś bielszy od ściany, od walca bardziej biały.

Spokój masz na twarzy pośród balu hałasu,
Lecz cień na ścianie zdradził Cię zawczasu -
Miota się, łamie w świetle świec błyskotliwym
Drży jak osika, w gorączce pogrąża
Mógłbyś go zgasić jednym sztychem noża, -
Nie stój tak, ręce żeś złożył, nieswój, nieżywy!

Gdzie by bal nie był – w liceum, domu oficerów
Pałacowej sali czy szkolnej –  jak w życiu stało
W Rosji  panie od zawsze proszą kawalerów
Do walca białego, co białym było jest białe

Spuszczając wzrok, nie patrząc na boki
Przez rozpacz,  milczenie i głuchą ciszę
Nam na pomoc kobiety stawiały swe kroki -
Ich sala balowa –  wielka jak – nie opiszesz

Gdzie by los nie zawiódł uśmiechnij się do siebie
Przypomnij walc – jak białym żeś był! – i rzucił
Czekać zawsze będą na Ciebie – i na morzu i w niebie
Do białego walca zaproszą , gdy wrócisz

Spokój masz na twarzy pośród balu hałasu,
Lecz cień na ścianie zdradził Cię zawczasu -
Miota się, łamie w świetle świec błyskotliwym
Drży jak osika, w gorączce pogrąża
Mógłbyś go zgasić jednym sztychem noża, -
Nie stój tak, ręce żeś złożył, nieswój, nieżywy!

БЕЛЫЙ ВАЛЬС  – z języka rosyjskiego przełożyła Jarzębina.
Wilhelm Gause, Court Ball at the Hofburg, 1900, fragment, olej na płótnie

Marek
Dopóki w dłoni koński dzierże włos
dopóki kopyt tętent serca mego głos
na sztos lub ku urwisku koniu gnaj
a a po mnie tylko patataj, patataj

Iwonko kto dziś pamięta o Wysockim?
Dzięki

dodano dnia 11.02.2010, 19:52

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Moi goście.. i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free