Australijska Wielka Rafa Koralowa stanowi jeden z cudów świata, zachwyca barwami,
mnogością form i kształtów, organizacją podwodnego życia, sposobami przetrwania…. Wydawałoby się, że wystarczy nabrać powietrza w płuca, zanurzyć się i podziwiać a potem, po wielkiej uczcie dla zmysłów spocząć na jednej z najpiękniejszych plaż na ziemi, by osiągnąć raj. Nie ma raju na ziemi, niestety. Australijskie plaże świecą pustkami, gdyż na spragnionych błogości, niczym wąż na Adama i Ewę, czyha wielkie niebezpieczeństwo. I nie jest to rekin ludojad z filmu Shark1 i 2 ale…..meduza. Box jellyfish (morska osa) upodobała sobie wybrzeża stanu Queensland by zabijać. Toksyny znajdujące się w jej długich mackach „rażą prądem” powodując natychmiastowe zatrzymanie pracy serca na zawsze. Jej zaledwie centymetrowa kuzynka, irukandji, zabija stopniowo ale skutecznie w ciągu jednej doby. Z prądem nie ma zabawy, jak widać i nie pomogą tutaj nawet najwyższe uprawnienia do obcowania z elektrycznością. Amatorom w tej dziedzinie polecam omijać australijskie plaże z daleka a na wycieczce potowarzyszyć raczej wiecznie zalanym misiom coala w lesie eukaliptusowym lub zmierzyć się z kangurami w biegu przez płotki.
Będąc swego czasu w Brazylii nocowałam w przedziwnym hotelu zbudowanym na drzewach w środku dżungli amazońskiej. Hotel ten nie mieścił się w żadnych standardach kategoryzacyjnych, nocleg w nim kosztował majątek a przeżycie każdej nocy przypominało survival. Tarantule biegały swobodnie po wiszących mostach oddzielających drzewo z restauracją od drzewa z basenem, razem z wodą z prysznica spadały na głowę różnego rodzaju, niezidentyfikowane żyjątka, małpy wieszały się na oknach do pokoju, piranie krążyły w wodzie okalającej drzewa porą deszczową, krokodyle wychodziły na brzeg a sen w amazońskiej łaźni parowej przychodził tylko w krótkich odstępach czasu pomiędzy jednym powiewem wiatraka uwieszonego u sufitu a drugim.
Łaźnia parowa…
W łaźni parowej, gorącej, wilgotnej
Na pniu bujnie kwitną kakaowce
Wanilia się wspina lianą po linie
Gunnera liście rozpina olbrzymie
Paproć nieduża w rodzimych lasach
Tu palmę dogania na wysokich obcasach
W lesie deszczowym zielonym wiecznie
Tygrys do małpy skrada się niebezpiecznie
Tukan dziób po mięsisty wyciąga owoc
Larum na trąbie słoń gra – pieśń bojową
Leniwiec leniwie czepia się pnącza
Gdy obok wiewiórka przemyka rącza
Parno i duszno, gorąco jak w piekle
Pory roku ze sobą nie walczą zaciekle
Wciąż pełnią lata puszcza rozkwita
Naręczem storczyków dzień każdy wita
O żywych barwach z orchidei zasłona
Parawan i parasol z kameleona
W deszczu las tonie a potem paruje
Widok czasami para zasnuje
Liany splątane małpią wspinaczką
Huśtawka małpia buja się gładko
Banany rosną na puszczy skraju
W łaźni parowej małpie jak w raju
W hallu recepcyjnym, rozłożonym na najniższych konarach królowały dwie hotelowe maskotki, mały, uroczy okapi w czerwonych szelkach oraz wąż elektryczny. Doświadczenia z prądem, polegające na podłączeniu węża do elektrody i żarówki wykazywały jednoznacznie, że prądu w wężu nie brakowało. Zasilanie awaryjne hotelu mieściło się w niedużym akwarium z boku lady recepcyjnej.
Electrophorus electricus to z całą pewnością najbardziej niebezpieczna, znana ryba elektryczna. Jej długość dochodzi do trzech metrów a waga ciała do pięćdziesięciu kilogramów. Chociaż nosi miano węgorza oddycha powietrzem a pod wodą szybko się dusi. Impulsów elektrycznych o zmiennym natężeniu używa do nawigacji, lokalizacji zdobyczy i jej uśmiercania oraz do zalotów. Wybrańca serca electrophorus traktuje niewybrednie, raz głaszcząc leciutkim prądem, innym razem dając potężnego kopniaka. Tak naprawdę, to nie szkodzą mu wyładowania ani własne, ani innych węgorzy chociaż potrafi wytworzyć wyładowanie o napięciu ponad 550 woltów przy natężeniu jednego ampera, przy czym wyładowania następują jedno po drugim 400 razy na sekundę. Może to trwać całymi dniami, choć z upływem czasu spada częstotliwość. W książce Dangerous to Man („Groźne dla człowieka”) R.A. Caras stwierdza, że jest to prawdopodobnie jedyna ryba elektryczna, zdolna przy bliskim zetknięciu zabić dorosłego, zdrowego człowieka, a także ogłuszyć konia z odległości sześciu metrów.
Tamten, brazylijski węgorz nikogo z nas nie poraził prądem. Do zasilania urządzeń
elektrycznych też za bardzo się nie nadawał, gdyż prąd, generowany przez węgorza elektrycznego jest prądem stałym, a przednia część tej ryby stanowi zawsze biegun dodatni. Po prostu bawił turystów swoją egzotyką, podobnie jak łaszący się niczym kanapowy piesek okapi. Zdolności elektryczne węgorza również nie są czymś nadzwyczajnym. Wiele ryb transmituje energię elektryczną w zauważalnych ilościach na zewnątrz ciała. Stanowi o tym ich budowa komórek – baterii, tylko, że węgorz elektryczny ma ich w sumie najwięcej – ponad 500000. Każdy z ludzi czuje, słyszy i widzi również za pomocą elektryczności ale tylko niektórzy potrafią się odpowiednio wyładować, kiedy zachodzi taka potrzeba, nie robiąc krzywdy innym. Najlepiej więc jest dmuchać na zimne i nie zbliżać się zanadto do naładowanych, chyba, że ma się niezbędną wiedzę i uprawnienia do obcowania z nimi. W ostateczności pozostaje jeszcze odgromnik albo prawo Ohma. A meduza? Najlepiej wyrzucić ją na brzeg i odciąć głowę. A małpy? Niech dalej robią małpie figle i mają się jak w raju….
Małpi gaj….
Jesteśmy jedną, ogromną rodziną
W pojęciu biologii tworzymy rząd
Może to małpa jest tego przyczyną
Że wyższy poziom dany nam stąd..
Że w małpim gaju małpie figle
My się męczymy w kieracie pracy
Małpa małpę wciąż iska śmigle
A my do pracy – drodzy rodacy..
Jak to w rodzinie, same niesnaski
Na zdjęciu dobrze wychodzi mąż
Żona w więzienne odziana paski
Koń zebrę zgrywa – wciąż i wciąż….
A w małpim gaju ptaki śpiewają
I małpy skaczą z drzewa na krzak
Małpy w gaju się mają jak w raju
Nasz rząd nas kładzie – na wznak..



Facebook
Zwierzolubni