Córka ognia – cz. 3

Po przeczytaniu opowiadania mojej cioteczki pod tytułem Odrobina sugestii mentalnej natychmiast zaczęłam się zastanawiać, czy i mnie kiedyś coś takiego się przydarzyło. Z całą pewnością, w momentach, w których mi na czymś bardzo ale to bardzo zależało a z reguły było to chwile poważnego zagrożenia, usiłowałam wpłynąć  myślami na innych ludzi cichutko powtarzając w umyśle jak mantrę, żeby ktoś coś zrobił albo nie zrobił. Konkretnych przykładów nie mogę sobie przypomnieć oprócz jednego, który wraca do mnie jak bumerang przyćmiewając inne wspomnienia. Dostałam kiedyś list nie znając zupełnie jego nadawcy i ..no właśnie. Żeby wzmocnić siłę przekazu jeszcze się przeżegnałam. Nie zaszkodzi  a pomóc może.

Ponoć silne osobowości potrafią dominować swoją wolą nie tylko własne umysły ale i umysły innych. Z całą pewnością tak jest. Historia zna przykłady, kiedy to nie jeden wariat o silnej woli i umiejętności przekazu dominował  całe rzesze ludzi swoimi ideami. Przez chwilę coś na ten temat poczytałam, może kiedyś zanurzę się głębiej, ponieważ zagadnienie wydaje mi się interesujące. Po pierwsze, powyższą umiejętność daje pierwiastek męski osobowości, co nie wyklucza, że wielką, magnetyczną siłę mogą mieć również kobiety. Sekret magnetyzmu zaś zgrupowany jest w zjawiskach o wspólnej nazwie hipnotyzmu. Z hipnotyzmem miałam raczej powierzchownie do czynienia kilka razy w życiu i zawsze wychodziło, że nie jestem dobrym medium, mało tego, że jestem w ogóle niepodatna na wpływ hipnotyzera. Nie wiem, czy te moje doświadczenia wystarczą, żeby się pocieszyć, że jeżeli ktoś kiedykolwiek usiłował grzebać w moich szarych komórkach, to robił to na próżno.
Przekaz mentalny powiązany też jest z telepatią rozumianą jako przepływ emocji, odczuć i idei, gdyż odbywa się ona na poziomie podświadomym a podświadomość posługuje się właśnie emocjami, skojarzeniami i odczuciami. W tych kategoriach mieszczą się również  : jasnowidzenie, diagnozowanie i bioenergoterapia na odległość, którymi parała się moja babka.  Na co dzień myślimy słowami i posługujemy się logiką. Aby „włączyć” telepatię należy zmienić sposób myślenia i posługiwać się na co dzień emocjami, symbolami i skojarzeniami. No to właśnie mnie to spotkało. Krzysztof kiedyś zwrócił mi uwagę, że jestem bardzo logiczna. Nie poczytywałam sobie tego stwierdzenia za krytykę, gdyż logika pozwala chwytać się podłoża. A potem nagle coś się stało, gdyż logiczna bywam nadal ale skojarzenia i symbole nie dają mi po prostu spokoju.

ODROBINA SUGESTII MENTALNEJ
POR JANINA PILCH CWIKLA

Kiedy Hitler przygotowywał atak na Rosję w 1941 roku, jego wojska jak potop zalały wszystkie główne polskie drogi na wschodzie kraju. Wysiedlono mieszkańców wszystkich domów, które przekształcono w kwatery. Kiedy przyszła kolej, aby nasza znajoma Maryla oddała swój dom, wiedziałyśmy, że mogą z tego wyniknąć poważne kłopoty. Dom był duży, piękny i zwracał na siebie uwagę, ale nie to było problemem. Kłopot w tym, że oprócz pani domu znalazły tam schronienie dwie uciekinierki, włącznie ze mną. Poza tym w spiżarce było mnóstwo pachnących wędlin i kiełbasy (w tamtym okresie płaciło się życiem za nielegalny ubój prosiaka); na biurku leżało jedenaście egzemplarzy Agni Yoga, publikacji anonimowego autora znanej także jako Żywa Etyka (Ética Viva)   po rosyjsku, ale niektóre egzemplarze zawierały tłumaczenie pewnych fragmentów na język polski. Maryla nauczyła się rosyjskiego od swojej sąsiadki, w ciągu dnia tłumaczyła, a nocą nam czytała – we śnie widywała świecący palec, wskazujący błędy, które należało poprawić. Gdyby niemieccy oficerowie odkryli chociaż jedną z tych rzeczy, nie uszlibyśmy z życiem, albo, w najlepszym przypadku, oznaczałoby to Gestapo i całą resztę.
Nie miałyśmy czasu, aby cokolwiek zaplanować: zastukali do drzwi i już byli w środku, przeszukiwali pokoje i sprawdzali, ile osób mogło się tu chronić. Kazali nam siedzieć cicho przy stole, po czym weszli do pokoiku, który służył za bibliotekę i pracownię. Przez uchylone drzwi widziałam, jak jeden z nich sięgnął po książkę. Z największym spokojem i udając naturalność   bo byłam pewna, że Agni Yoga nie może zostać zniszczona   wpatrywałam się nieruchomo w twarz oficera, prosto w oczy, wyobrażając sobie, że znajduję się wewnątrz jego mózgu, że jestem nim samym, i myślałam:
-  Jestem dobrym człowiekiem. Nie chcę nic od tych ludzi. Nie wiem, co tutaj robię, muszę stąd wyjść…
W tej samej chwili oficer przetarł twarz, zabrał rękę z książki, która leżała na biurku, rzucona w pośpiechu, i wyszedł, obiecując, że jeszcze tej nocy zajmie dom. Jednak już więcej się nie pojawił. A dom Maryli przetrwał zapomniany aż do końca wojny.

Zdjęcie: Janka Pilchówna,  Archiwum Jarzębiny

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free