Przybiegłam stęskniona do Ciebie tej nocy
Przybiegłam zdyszana, biegłam pod wiatr
Łzy deszczem wiatr wyciskał z oczu
Zimnym powiewem do serca się wkradł
Spałeś smacznie, spokojnie jak dziecko
Miarowe chrapanie wdzierało się w noc
Tylko Twój oddech wisiał w powietrzu
Wiatr ucichł i w ciszy tylko Twój głos…
Przybiegłam spragniona bliskiego spotkania
Czwartego wymiaru dotknąć wraz z Tobą
Dosyć już miałam wiecznego czekania
Dosyć deszczowej, wietrznej pogody…..
Spałeś smacznie w ciepłą kołdrę wtulony
Dla mnie zabrakło nawet jej skrawka
Trzeba Ci było powrócić do żony
Dla żony pewnie nie lada to gratka….
Przybiegłam spragniona Twych słów i ciała
Spełnienia obietnic rzucanych na wiatr
Dobrana para może z nas – doskonała
Tylko ten wiatr co do serca się wkradł
Spałeś tak smacznie odwrócony plecami
Ja noc przetrwałam na zimnej kanapie
Co miało być już jest za nami
Tak czasem bywa, kiedy ktoś chrapie….
Facebook
Zwierzolubni