Wieczorem jakże pochyła
przede mną wije się droga.
Ukochany wczoraj wzywał
„Nie zapomnij” – na Boga
A dzisiaj wiatr na bezdrożu
I pastuszków lament
Falujący las cedrowy
Czystych źródeł diament.
Kategorie
- Jasnowidzaca z Wisły (27)
- MOJE OPOWIADANIA (414)
- MOJE WIERSZE (530)
- Dedykuję Tobie… (80)
- I tak przemijamy (97)
- Korale jarzębiny… (83)
- Miłość patykiem pisana (84)
- Moi goście.. (47)
- Wielka menażeria (74)
- Wiersze - Janka Pilchówna (59)
-
Ostatnio dodane…
Zaprzyjaźnieni...
Facebook
Zwierzolubni