Telegram powierzony gwiazdom

Janina Pilch Cwikla, nasza czytelniczka z Kurytyby, wzięła udział w konkursie „Córki ognia” („As Filhas do Fogo”), zorganizowanym przez Wydawnictwo Tres i przez Lynx Filmes, przedstawiając w nim osiem historii fantastycznych (i prawdziwych), które przydarzyły się jej w Europie podczas drugiej wojny światowej. Te opowiadania znalazły się wśród najlepszych prac biorących udział w konkursie, czym zasłużyły sobie na opublikowanie w Planecie.
TELEGRAM POWIERZONY GWIAZDOM
POR JANINA PILCH CWIKLA

Dwie sławne wróżki, Domańska i Prima, powiedziały to samo: „Ta miłość nie może skończyć się w łóżku. To jest próba cielesna, test dla was obojga”.
Warszawa, rok 1941. Miasto było skąpane we krwi, zamachy stały się częścią naszej codzienności, życie było jak chodzenie po linie nad przepaścią. Nasza miłość, choć platoniczna, była tropikalną wyspą, słoneczną, lecz otoczoną huraganami.
Mieszkaliśmy w różnych miastach, a ja, jako uciekinierka, byłam narażona na wielkie niebezpieczeństwo na ulicach. Dlatego nasze spotkania były bardzo rzadkie, a korespondencja bardzo obszerna. Julian był znacznie starszy ode mnie i przekazywał mi wiedzę z zakresu teozofii, różokrzyża, astrologii. Był człowiekiem niezwykłym, zapalał lampy jednym zwykłym dotykiem rąk, palcami leczył bóle u chorych, na odległość czytał w myślach. Gdybym na przykład chciała przeczytać Kamień filozoficzny (A Pedra Filosofal) Larsena, wystarczyłoby, żeby pomyślała o książce, a ona wkrótce przychodziła pocztą. Kiedy moje myśli przekraczały próg tego, co zakazane, niebawem przychodził list z reprymendą.
Pewnej nocy tęsknota była nie do zniesienia. Popatrzyłam na gwiazdy i pomyślałam o nim i o pewnej naszej wspólnej przyjaciółce z Warszawy. Następnego dnia wsiadłam do autobusu i pojechałam do stolicy. Wysiadłam przy poczcie i nagle poczułam potrzebę zatelefonowania przed spotkaniem z nim.
Zaczęłam szukać budki telefonicznej i zgubiłam się. Nie poznawałam ulic, nie wiedziałam, gdzie się znajduję. Wędrowałam długo, wciąż poszukując telefonu; straciłam mnóstwo czasu i w końcu wsiadłam do autobusu z dala od poczty i dotarłam do domu mojej przyjaciółki. Otworzyła drzwi bardzo przestraszona, tłumacząc, że naziści przygotowali wielką obławę w pobliżu poczty i wywozili ludzi, ładując ich na liczne ciężarówki.
Tu jest więcej osób, które nieświadomie uciekły przed obławą. Mówią, że otrzymały od ciebie telegram.
Jaki telegram?
Wtedy zobaczyłam zbliżającego się Juliana.
Zapomniałem powiedzieć, że telegram został wczoraj w nocy powierzony gwiazdom – powiedział, śmiejąc się.
Usiadłam i opowiedziałam całą historię z poszukiwaniem telefonu.
Ale na poczcie jest budka telefoniczna – powiedziała moja przyjaciółka. Dziwne, że o tym zapomniałaś!
W tamtych czasach dziwne rzeczy stanowiły część naszej codzienności.

W moich czasach dziwne rzeczy również stanowią część, przynajmniej mojej, codzienności. Raz, podobnie jak moja cioteczka uniknęłam niechybnej śmierci przekładając w ostatniej chwili wyjazd do Paryża. W dacie anulowanego pobytu w hotelu Inter.Continental w Paryżu wybuchła podłożona tam przez szaleńca bomba. Zdarzyło mi się też coś podobnego z samolotem, kiedy to nie wyleciałam w planowanym terminie a samolot runął na ziemię. Kiedy to było i o jaki lot chodziło, już nie pamiętam. Najwyraźniej nie nadszedł wtedy mój czas. Inne, bardzo ale to bardzo dziwne rzeczy zdarzają mi się bez przerwy ale nie mam odwagi ani o tym pisać ani o tym mówić, gdyż świat jednoznacznie by skonstatował, że brakuje mi piątej klepki.
Gubić to ja się bez przerwy gubię, z tym mam wielki problem od urodzenia. Przywykłam już, że z reguły idę albo jadę na azymut, który wydaje mi się prawidłowy.Ostatnio zabłądziłam w lasku, przy którym mieszkam i brnęłam w śniegu po kolana na azymut, ściskając pod pachą psa, gdyż on miał tego śniegu powyżej uszu.
O tej historii, opowiedzianej przez Jankę, sądzę, że jest fantastyczna, czyli wymyślona, w odróżnieniu od pozostałych – prawdziwych. Nie wierzę, że tak wielkie pokrewieństwo dusz może się zdarzyć. Jeśli dobrze rozumiem przesłanie, które opowiastka ta niesie ze sobą, to szanse na powodzenie zbliżenia duchowego są odwrotnie proporcjonalne do zbliżenia cielesnego. Swego rodzaju pułapka, w której można utknąć do końca życia niczym w zakonie albo na samotnej, tropikalnej wyspie.  A telegram powierzony gwiazdom? Jeśli znajdzie się taki ktoś , komu się uda na odległość czytać w moich myślach to wyślę w kosmos telegram i niech wróci do niego spadającą gwiazdą na szczęście.

Janka Pilchówna – Caioba 1952  Archiwum rodzinne Jarzębina

Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE OPOWIADANIA, Moja brazylijska cioteczka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free