Czy ktoś przygarnie psa? Oddam w dobre ręce….
Swędział go ogon. Na poranionej swego czasu części ciała zrobiły się solidne strupy, które musiały dokuczać straszliwie. Zerwał jakimś cudem klosz z głowy i poranił się od nowa. Krew się lała a ja gnałam na sygnale do weterynarza. Lekarz chciał załatwić sprawę krótko: obcinamy. Już się nie zagoi. Nie, nie obcinamy! Pies się zawziął ale ja też. Ma ostatnią szansę. Tak to bywa w życiu, kiedy ogon za bardzo swędzi. Obok w gabinecie o swoje życie walczył kot. Dostawał szału, kiedy zakładano mu kołnierz po operacji. Biegał nawet po suficie. Potrafił tak biegać przez trzy dni i trzy noce bez przerwy. To właściciele przyszli po ratunek a nie kot. Korka, który stał się już sławny, przybył obejrzeć sam doktor naczelny kliniki. Przeprowadził z nim wywiad i zapisał leki antydepresyjne. Mój pies ma depresję w następstwie traumy życiowej, której nie znam. Depresja jest na tle lękowym, prawdopodobnie od bicia i poniżania oraz porzucenia i pobytu w schronisku. Kuracja zapowiada się na bardzo długo ale jest nadzieja.
Chyba znowu pójdę do wróżki. Nasza przyszłość rysuje mi się w czarnych barwach. Jakby
co, bez ogona będę go kochała też. Na wypadek, gdybym wróżki na psi użytek w Zielonej Górze nie znalazła, do tych internetowych nie mam zaufania, postawię tarota sobie sama. Nie umiem czytać z kart ale mam intuicję i w przeszłości stawiałam namiętnie wyszukane pasjanse.
Pasjans
Pasjansa układam powoli, karty życia przeglądam
Jak swoje karty rozdałam? W oczy figurom zaglądam
Karty odkrywam uważnie, kartę kładę po karcie
Król audiencję przyjmuje, walet stoi na warcie
Damy strojne w tiurniury, włosy upięte w kok
Blotek tłum się przepycha, as robi skok w bok
Co zrobi król a co walet, dama mrugnęła okiem
Dwójka wchodzi w paradę. Trójka wychodzi bokiem.
Czy się pasjans ułoży w sekwencje jedna po drugiej
Czy też dama pikowa powiedzie mnie ku zgubie…..
Dama pikowa – powieść Aleksandra Puszkina
Moja koleżanka kiedyś się zakochała na zabój. Biegała codziennie od wróżki do wróżki i meldowała mi o przepowiedniach. Z miłości nic nie wyszło i dzisiaj tylko się złości, kiedy wspominam imię ukochanego. Pierwszą lekcję tarota pobrałam dzisiaj.
Tarot to system filozoficzno – symbolistyczny bazujący na kabalistycznym Drzewie Życia. Składa się z Wielkich i Małych Arkan. Wielkie Arkana to zbiór archetypowych postaci i sytuacji, jakie człowiek napotyka w swej wędrówce przez życie, natomiast Małe Arkana mówią o okolicznościach, w których się to dzieje. Duże Arkana oznaczają silną energię, a Małe Arkana dzielą się na cztery kolory. odpowiadające czterem żywiołom: Puchary to woda, Miecze są żywiołem powietrza, Denary symbolizują ziemię a Buławy oznaczają ogień. Trzeba odczuć żywioły i ich znaczenie, ich energetykę : zimno lub ciepło, twardość lub miękkość. Symbole tarota odpowiadają więc znakom zodiaku. Przyszedł czas na figury. Asy to- początek, mocny impuls, 10-tki to karty bramy: oznaczają przejście do innego etapu, Paź, Rycerz, Królowa i Król – często oznaczają ludzi, ale można je również interpretować jako żywioł, sposób działania. Moją kartą życia jest Papież, kartą życia Korka jest Cesarz, gdyż Shih Tzu to cesarska rodzina. Mamy więc konflikt miedzy państwem a kościołem. Jak na pierwszy raz chyba mi wystarczy. Z tą skromną wiedzą przeszłam do Królowych: Mieczy i Denarów, zauważyłam bowiem, że kiedy z niespotykaną chyba częstotliwością w tarocie co chwila wyciągałam albo jedną damę albo drugą, „moja” wróżka była mocno skonsternowana. Przyjrzałam się więc obu paniom.
Królowa denarów to kobieta odpowiedzialna, obowiązkowa, wytrwała i pracowita. Dobrze radzi sobie w życiu a do tego jest opiekuńcza, oddana i lepiej niż mężczyzna potrafi zapewnić bezpieczeństwo i byt swoim najbliższym. Gdyby tego było za mało do ideału należy dorzucić wielkie ciepło w obcowaniu oraz zmysłowy wygląd i dobry gust a na koniec dojrzałość, kompetencję i praktycyzm. Karta ta niesie ze sobą zapowiedź polepszenia warunków materialnych, poprawy finansów, awansu.
Królowa mieczy oznacza samotną kobietę z trudną przeszłością. Kobieta ta jest wzorem samowystarczalności, niezależności i wybitnej inteligencji. Minione problemy spowodowały, że stała się ona osobą silną, odporną, elastyczną, mądrą, potrafiącą zachować kontrolę nad sobą i sytuacją. Jej prawdziwym motywem jest uszlachetnianie świata, podnoszenie ludzkiej świadomości tak, by każdy miał przestrzeń do indywidualnego rozwoju, by naprawdę mógł być sobą. Sama wybiera związki lub samotność by osiągnąć cele, jakich pragnie. Chłodna w obejściu. Obdarzona złożoną osobowością zwraca baczną uwagę na postawy i opinie otaczających ją ludzi. Zręcznie trzyma w równowadze przeciwne stronnictwa realizując jednocześnie własne zamysły. Potrafi być nieszczera i przebiegła; to mistrzyni w posługiwaniu się półprawdą lub cichym oszczerstwem. Spryt i bystrość umysłu czynią z niej niebezpiecznego wroga.
Królowa mieczy zdecydowanie przypadła mi do gustu, gdyż jest daleka od ideału a przez to
prawdziwa. Z krwi i kości. Drążyłam więc dalej. Osobowość Królowej Mieczy łączy pozytywną energię powietrza Mieczy z wewnętrznym skupieniem Królowej. Możesz zawsze liczyć na nią, że powie ci dokładnie, jak jest. Ponad wszystko ceni ona sobie uczciwość i żyje swym zobowiązaniem bycia prawdomówną. Kłamstwa, sztuczki i gry jej nie interesują, a nie jest łatwa do okłamania. Jest doświadczona w sprawach świata, dobrego i złego. Szybko ocenia sytuację, rozumie ludzką głupotę, ale jej nie potępia. Królowa Mieczy ma ogromne poczucie humoru. Lubi dobry śmiech i zawsze ma dowcipną odpowiedź pod ręką. Wie, że życia nie należy brać zbyt poważnie. Królowa Mieczy jest odświeżająca w swej szczerości i braku pretensji. W odczycie Królowa Mieczy prosi cię, abyś myślał i czuł tak, jak ona. Prosi o atmosferę uczciwości i bezpośredniej komunikacji. Warto się dać zainspirować tej Królowej, w jakiejkolwiek formie pojawia się ona w czyimś życiu. Reprezentuje silną kobietę na stanowisku, cieszącą się autorytetem profesjonalistkę w zawodzie. Niestety, często jej oczekiwania i wymagania są bardzo wysokie za sprawą jej subtelnej wrażliwości, przez co trudno ją zadowolić.
Nie dziwię się, że wróżka dostała zawrotu głowy, inaczej mówiąc, zgłupiała, gdy próbowała jakoś posklejać do kupy złożoną osobowość obu dam. Przydałby się dyplom z psychologii dodatkowo do dyplomu z parapsychologii, nie obrażając wróżek, których dziedzictwo w sobie noszę. Albo lata pracy cantadory, która psychologię kliniczną połączyła z doktoratem badan międzykulturowych, pomijając już fakt, że sama jest kobietą – a która o podwójnej naturze kobiety pisze tak:
„By zdobyć serce Dzikiej Kobiety mężczyzna musi na wskroś zrozumieć jej naturalny dualizm. Choć w zewnętrznej, etnologicznej warstwie dwie kobiety w opowieści to po prostu dwie oblubienice w społeczeństwie poligamicznym – w ujęciu archetypowym reprezentują one tajemnice dwóch potężnych sił żeńskich w pojedynczej kobiecie….każdy bliski kobiecie człowiek w gruncie rzeczy przebywa z dwoma kobietami: zewnętrzną osobą i wewnętrzna craiturą; jedna żyje w świecie widzialnym, druga w świecie niedostępnym zmysłom. Ta pierwsza żyje w świetle dnia i łatwo ją zobaczyć. Jest praktyczna, cywilizowana, bardzo ludzka. Ukryta craitura natomiast często dociera na powierzchnię z bardzo daleka , pojawia się nagle i bardzo szybko znika, ale zawsze zostawia za sobą ślad w postaci uczucia: czegoś zaskakującego, oryginalnego, mądrego. Próby pojęcia podwójnej natury kobiety często sprawiają, że mężczyźni a nawet same kobiety przymykają oczy i błagalnie zawodzą, prosząc niebo o pomoc. Paradoks bliźniaczej natury kobiety polega na tym, że jedna strona jest chłodna a druga gorąca. Jedna jest zdolna do trwałych i bogatych związków, druga może być wręcz lodowata. Często jedna jest radosna i elastyczna, druga sama nie wie czego chce. Jedna – słoneczna i uśmiechnięta, druga – smutna i zadumana. Te dwie kobiety w jednej to oddzielne, ale zjednoczone elementy, które w psychice mogą tworzyć tysiące kombinacji” – Clarissa Pinkola Estes – Biegnąca z wilkami.
Zakochałam się w tej książce, to prawda, chociaż z dystansem. Jak niewierny Tomasz,
chciałabym dotknąć wszystkiego. Zdarzyło mi się raz, jedyny raz w życiu, że spotkałam kogoś, kto rozszyfrował mnie z marszu nie znając mnie wcale. Odniosłam wrażenie, że w wielu aspektach jest do mnie podobny, gdyż inaczej nie byłoby to możliwe. Nie wiem, czy dziś przymyka oczy i błagalnie zawodzi, prosząc niebo o pomoc, ponieważ zniknął z mojego życia równie szybko, jak się w nim pojawił.
I tylko mi po nim…
I tylko mi po nim pozostał
Okruszek czarnego chleba
Obietnica radosna
Że weźmie mnie do nieba
I tylko mi po nim marzenie
Okruszkiem na stole zostało
Spotkania tamtego wspomnienie
Tak mało…tak mało….
Natrafiłam ostatnio na zdjęcie w internecie. Nieciekawy facet w sweterku, pod którym wyraźnie rysuje się brzuszek. Pogniecione spodnie, marynara z dwoma rozporkami, których nie trawię, okulary de mode szalonego naukowca, grzywka przycięta na czole domowym sposobem czyli nożyczkami wokół założonego na głowę garnka. Przemawia, ciesząc się autorytetem firmy, której logo ma za plecami, resztę mu oszczędzę. Zostawił po sobie ślad w postaci uczucia czegoś zaskakującego i oryginalnego. Mądrego też, niech mu będzie. Nie wierzę w paradoks męskiej, dwoistej, bliźniaczej natury, chyba, że pojawi się męska odmiana cantadory, która objawi ją światu. Wierzę w męskie zadufanie w sobie i męską, nieudolną chęć imponowania czymkolwiek. Im mniejszy mężczyzna, tym bardziej stara się być wielki dla świata, kobiety a najbardziej siebie samego. Zwariowani faceci, gotowi odgryźć sobie własny ogon, gdy nie pasuje do wizerunku. Kuracja zapowiada się na bardzo długo ale jest nadzieja. Jakby co, bez ogona będę go kochała też.
Czemu..
Czemu tamtej nocy zwiewnej
Czemu tamtej nocy głuchej
Czule szeptał mi do ucha
Z pięknych słów poemat
Na cóż zdały się pieszczoty
Na cóż wierszy jego dotyk
Dziś nikomu niepotrzebne
Skoro nas już nie ma.

Facebook
Zwierzolubni