Kiedy w czasie kryzysu Zarząd Spółki zakomunikował mi, że musimy się rozstać, czyli
inaczej mówiąc, że dla dobra Spółki powinnam odejść z pracy z przyczyn ekonomicznych, przyjęłam powyższe ze zrozumieniem i spokojem. Ekonomia do mnie przemawiała zawsze. Następnie Prezes zaproponował toast na okoliczność dojścia do porozumienia o rozstaniu a ja wybrałam Metaxę.
- dobry pomysł Prezesie, żeby obniżyć sobie ciśnienie
- chyba podwyższyć? Odparował Prezes…
Ciśnienie mam z natury niskie, wylew mi raczej nie grozi, odpukać. W momentach silnego stresu ciśnienie spada mi do nienormalnie niskiego poziomu i kiedyś o mało co mnie z tego powodu nie przyjęli na AWF. 80 na 40 nie jest normalnym wynikiem. Wygłaszając kwestię miałam na myśli ciśnienie Prezesa. Duszności dopadają mnie czasami, niesłychanie rzadko i z reguły na skutek dusznej atmosfery. W pozycji siedzącej zawsze zakładam nogę na nogę, nawet na wysokim stołku. Już tak mam. Moja cioteczka też tak miała.
Curitiba, 10.11.1982
Piszesz, że miałaś zawsze duszności. Gdy wróciłam z obozu, w Katowicach nieraz biegałam do okna dusząc się. To nerwowe! Tutaj też, gdy się zdenerwowałam. Teraz, gdy mąż już mieszka z dziesięć lat osobno, nie mam tych ataków, tylko gdy się o syna boję. Na to są ziółka ale boje się, że mogą obniżać ciśnienie a to dla Ciebie niebezpieczne.
Przed wielu laty, chyba tak ze dwudziestu, poznałam spirytystę adwokata-pisarza. Pisał wiele książek dyktowanych przez jego mistrza Ramatisa. Bardzo interesujący człowiek, nawet przystojny mulat koloru czekolady. Mąż mu posyłał przeze mnie mleczko pszczele. Ja mu wierzyłam, był bardzo przekonywujący w swych ideach i książkach. Pewnego razu z powodu tych duszności – nie wiedząc, że miałam ciśnienie 90 na 60 – bardzo niskie –poprosiłam go, jak setki innych ludzi, o recept. Powiedział, że duch lekarza francuskiego mu ją przekazał. Była to recepta homeopatyczna. Poszłam to kupić i przy okazji zobaczyłam w aptece katalog homeopatyczny, który natychmiast kupiłam, by sprawdzić, co on mi zapisał. Jedno z lekarstw było, by obniżyć ciśnienie! Drugie dla kobiet, które muszą krzyżować nogi, bo im macica wylatuje przez szczotę (ja zawsze krzyżuję nogi siedząc, to mój zwyczaj, on to zaobserwował i taki sobie śliczny wniosek wyciągnął). Trzecie było dla osób, które maja ataki złości, kiedy gryzą wszystko dookoła….Tak się skończył mój podziw dla wielkiego, słynnego medium Hercilio ale inni go podziwiają nadal. Napisał między innymi książkę przetłumaczoną podobno aż na rosyjski: „Życie na planecie Marsa”. Byłaby to wspaniała książka jako fikcja i próba propozycji ustroju społecznego – naprawdę fascynująca – ale po co było mówić, że oni to nie fikcja a prawda, bo Ramatis tam mieszka? Autor już podobno umarł a naiwni jeszcze się gromadzą w grupy „przyjaciół Ramatis”. A gdybym ja to lekarstwo wzięła i umarła? Nikt by o to nie został oskarżony. Dlatego dzisiaj, gdy chcę jakieś lekarstwo, sama studiuję katalog roślin lub katalog homeopatyczny, bo nawet lekarzom nie wierzę…Brak tchu tak przy niskim jak i przy wysokim ciśnieniu…
Atmosfera była za duszna, podziw uleciał razem z powietrzem i zabrakło tchu. Krzysztof, którego syn jest lekarzem, namawiał mnie swego czasu, gdy byłam mocno podziębiona, na leki naturalne odwołując się do opinii syna. Leki naturalne uważam, że bywają skuteczne ale raczej pełnią rolę wspomagającą dla medykamentów lub łagodzącą, szczególnie przy poważnych schorzeniach. Nie pamiętam już jakim ziołem moja mama poradziła sobie przy nieustającym, wielomiesięcznym krwawieniu po moim porodzie ale sobie przypomnę, kiedy zaistnieje taka potrzeba. Przewrotność losu spowodowała, że natychmiastowa, niezbędna transfuzja krwi nie uratowała życia mojej mamy. Krzyś, kolega z pracy, oddał ją w sposób naturalny, kiedy go o to poprosiłam. Dla ojca, umierającego na raka, sprowadzałam ziołowe lekarstwa z Chin wykorzystując do tego celu znajome stewardessy Pan American. Nie uratowały mu życia może dlatego, że tata się na zioła skutecznie uodpornił. Pijał je namiętnie odkąd pamiętam. Osobiście sięgam czasami po zioła, głównie w mieszankach i lubię je dodawać w niewielkich ilościach do sałatek, podobnie jak kiełki. Ziół o statusie afrodyzjaków, takich jak lubczyk, nie próbowałam. Może swego czasu pomogłyby w sposób naturalny miłości? Ostatnim razem zioła wspomagały moją wiosenną kurację odchudzającą, pełniąc rolę oczyszczającą. Podobnej kuracji zdecydowanie również potrzebuję tej wiosny, nie tylko dlatego, żeby się lepiej poczuć.
„ Jak tylko będę miała jeden dzień czasu polatam, żeby zobaczyć, jakie „gorsety” istnieją w zakładach ortopedycznych. Tutaj też sprzedają każde świństwo. Raz dziewczyna w sklepie pokazała mi gorset do schudnięcia – gumowy! – i powiedziała, że jak go włożyła, przerwała cyrkulację i zemdlała, cała sina. Wiem, że istnieją taśmy, szerokie, elastyczne, bez fiszbinów ale nigdy za tym nie chodziłam, bo trzeba być wielkim cierpiętnikiem by tu coś grubszego na ciele wytrzymać. Teraz na przykład nie ma słońca, jest duszno, jest mormaco (czytaj: mormaso), to znaczy dużo pary w powietrzu i jakieś 27 stopni. Nawet w tasiemce na biuście za gorąco!”
Skoro tak gorąco, to po co tasiemka na biuście? Nago pewnie też za gorąco a i gorset nie usztywnia. Moja mama po operacji kręgosłupa pół życia chodziła w gorsecie. Takim prawdziwym, jedwabnym gorsecie z fiszbinami, który robił jej niesamowicie atrakcyjne wcięcie w talii. Często ją sznurowałam, niczym murzynka Vivien Legih w pierwszych kadrach „Przeminęło z wiatrem”. Gumowych gorsetów, zatrzymujących cyrkulację i powodujących sinienie, zdecydowanie nie polecam ani paniom ani panom. Ciśnienie należy utrzymywać w równowadze i nie dawać się ponosić emocjom w trosce o własny wizerunek. …Brak tchu tak przy niskim jak i przy wysokim ciśnieniu…Moja córka zmarła na skutek wylewu krwi do mózgu czwartego stopnia. Była za liabilna, czyli za ruchliwa, jak to określili lekarze. Odziedziczyła tę ruchliwość po mnie, ciśnienia niestety nie. Gdyby przeżyła, byłaby jak roślina. Leżałaby bezwładna, głucha i niema…
Leki z naturalnej apteki. Wsparcie dawane ludziom przez innych ludzi, bo taka bywa „natura” niektórych ludzi aby to wsparcie dawać, uważam za zbawienne. Kiedy Krzysztof proponował mi naturalne leki, podejrzewam, że miał na myśli siebie. Wsparcie, jakie od niego dostałam, nie ma równych sobie.
Ja, czyli Jarzębina, również wspieram jak mogę w profilaktyce arteriosklerozy i chorobie nadciśnieniowej. Działam moczopędne i przeciwzapalne na błony śluzowe jelit i żołądka, łagodzę podrażnienia wątroby. Pomagam przy kamicy nerkowej i żółciowej oraz przy przewlekłych zaburzeniach trawiennych. Przydaję się w postaci naparu przy zwykłych przeziębieniach a w postaci nalewek poprawiam humor. Ozdabiam lasy, parki i skwery oraz mieszkania wesołym akcentem czerwonych korali. I inspiruję….i inspiruję….
A ta szosa asfaltowa,
a ta droga siwa,
jarzębina rubinowa
smutnie głową kiwa.
Nocą słychać nad tą drogą
jarzębin rozpacze
i nikt nie wie, kto do kogo,
kto do kogo płacze.
Jarzębino, jarzębino,
lato było stare.
Jarzębino, jarzębino,
popatrz na zegarek.
Czas uciekać musi,
żeby księżyc krążył,
czas uciekać musi,
żeby księżyc krążył,
żeby rzeki mogły
łączyć się z rzekami,
żeby rzeki mogły
łączyć się z rzekami,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył,
żeby człowiek zdążył
na ważny egzamin.
Jarzębino, jarzębino,
nie załamuj tak zielonych rąk!
Jarzębino, jarzębino,
to zwyczajnie minął jeden rok!
Po tej szosie asfaltowej,
po tej siwej drodze,
śnieg pohula i odfrunie
znów na jednej nodze.
Znowu pójdą siwą drogą
dziewczyna i chłopak,
i nikt nie wie kto i kogo,
kto i kogo kocha. – Agnieszka Osiecka

Facebook
Zwierzolubni