Paragraf 22
Generał Peckem zaleca nawet, abyśmy wysyłali naszych żołnierzy do walki w mundurach wyjściowych, aby wywierali dobre wrażenie na nieprzyjacielu, jeśli zostaną zestrzeleni – Paragraf 22, Joseph Heller
Zatrzymałam się na dłuższą chwilę na artykule opublikowanym na Onecie w dniu wczorajszym, informującym o wizycie generała Davida Patreusa w Polsce, pod tytułem „Kolejny prezydent USA w Polsce?” Jak napisano, Patreus ma wielkie szanse aby zostać kolejnym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Zdaniem ekspertów byłby mocnym kandydatem w wyborach w 2012 r., chociaż dzisiaj, jak twierdzi, nie nosi się z planami podboju Białego Domu. Scenariusza takiego jednak nie należy wykluczyć, gdyż jak przypominają eksperci : „służba polityczna, tak jak służba wojskowa, byłaby dla Patraeusa świętym obowiązkiem, któremu popularny wojskowy prawdopodobnie by się nie oparł”.
Ten święty obowiązek dał mi do myślenia, ponieważ podejście w kategoriach wykonywania świętego obowiązku dla dobra ojczyzny wydaje mi się bardzo prawdopodobne u ludzi, którzy całe życie spędzili w mocno shierarchizowanych strukturach, w których rozkaz przełożonego jest święty a gwiazdy generalskie czynią z niego wszechwładnego Boga. Nie znałam zbyt wielu wojskowych, obecnie nie znam żadnego, trudno mi więc cokolwiek powiedzieć na temat schematów myślenia ludzi, którzy przez całe życie funkcjonowali w zupełnie odmiennym dla szarych cywilów otoczeniu. Mogę sobie co nieco tylko wyobrazić, gdyż naczytałam się książek w stylu „ Stąd do wieczności”, „Fabryka oficerów” czy mój ukochany i po prostu genialny „Paragraf 22”.
Myśli kapelana – Paragraf 22
To był cud. Bez większego trudu można było przekształcić występek w cnotę, oszczerstwo w prawdę, impotencję w abstynencję, bezczelność w skromność, rabunek w filantropię, złodziejstwo w zaszczyt, bluźnierstwo w mądrość, brutalność w patriotyzm i sadyzm w wymiar sprawiedliwości. Każdy mógł to zrobić; rzecz nie wymagała specjalnych zdolności. Wystarczyło nie mieć charakteru.
[słowa dokładnie opisujące armię i wojnę, opisujące to, co zostało opisane w książce]
Do generałów, z którymi przelotem miałam w życiu przyjemność należy zaliczyć generała Jaruzelskiego, marszałka Kulikowa, chociaż nie jestem pewna czy to rosyjski odpowiednik generała i jeszcze jednego rosyjskiego, bardzo wysoko postawionego wojskowego, którego piersi uginały się pod orderami a który mocno narozrabiał w hotelowym pokoju. Moje dwie bliskie koleżanki mają za mężów wojskowych w stopniu kapitana. Jedna nie mówi o swoim mężu nic a druga ma z nim katorżnicze życie, o którym mówić nie musi, bo to po niej widać. O mało co pewnie też zostałabym żoną generała, tylko w tamtych czasach posiadał on zdecydowanie niższy stopień, studiował na WAT- cie, uczył mnie matematyki i fizyki do matury i tańczył ze mną na studniówce. Dzisiaj zasłużył sobie na potężną stronę w Wikipedii, napisał kilka rozpraw naukowych i ma konszachty z Białym Domem jako doradca. Nomen omen, może i doradza generałowi Patreusowi. Świat jest mały.
Rozkazów tego „prawdziwego pana wojny” słucha kilkaset tysięcy żołnierzy. Obecnie generał prowadzi dwie trudne wojny na raz i kontroluje najbardziej niebezpieczną część świata. Ma 57 lat i jest prawdziwym twardzielem. Przeżył upadek po awarii spadochronu i postrzał w klatkę piersiową podczas treningu w bazie wojskowej w Fort Campbell w 1991 roku. „Po 5-godzinnej operacji, zażądał od zaskoczonych lekarzy natychmiastowego wypisania go ze szpitala, mówiąc: Ja nie jestem standardowy”.
To wypisanie ze szpitala, nie poddające się standardom, uważałabym raczej, delikatnie mówiąc, za nierozsądne. W jakim celu niepotrzebnie ryzykować swoim życiem? Żeby coś sobie albo komuś udowodnić? Czy nie wystarczy, że ryzykuje się cudzym, wysyłając ludzi na śmierć bez mrugnięcia okiem? Czy zawsze było to konieczne, to tylko wie ten, kto wysyłał… i matki i żony poległych. Przełożenie powyższego na politykę, niezbędny w niej dialog, dyplomację i partnerstwo wydaje mi się, że jest nie do przeskoczenia przez ludzi wyhodowanych na polach bitew.
Dowodził w Bośni i Hercegowinie, Bagdadzie, Karbali, Hilli i Nadżafie. „W styczniu 2007 roku Petraeus został dowódcą sił wielonarodowych w Iraku. Jego strategia, zwana nawet doktryną Petrauesa, obejmowała przeprowadzanie selektywnych uderzeń w siły terrorystów, szkolenie irackiej armii oraz formowanie jednostek paramilitarnych chętnych do walki przeciwko al-Kaidzie. Strategia ta okazała się sukcesem, a liczba zamachów nad Eufratem spadła o 90 proc….. Militarny sukces odniesiony w Iraku jest teraz stosowany przez Petraeusa w Afganistanie, do którego pod koniec zeszłego roku trafiło 30 tys. dodatkowych żołnierzy z USA”.
Nienawidzę terroryzmu, czyli metody załatwiania spraw przemocą i zastraszeniem. Terroryzm krajów arabskich ma korzenie w najgroźniejszej chorobie umysłów dzisiejszych czasów, czyli fanatyzmie. Być może potrzebny był po drugiej stronie barykady człowiek o równie skrajnych poglądach i wybitnych zdolnościach operacyjnych, który był w stanie opracować i wdrożyć ofensywną strategię, dzięki której Amerykanie i Irakijczycy zdołali przejąć strategiczną inicjatywę nad Eufratem. Tylko, czy w kraju dumnym ze swojej demokracji ta przećwiczona strategia i taktyka sprawdzi się w stosunku do wszystkich jego obywateli a nie tylko jego niechlubnego marginesu?
- Ja i major Major (…) możemy zgnoić każdego z was – przemówienie do rekrutów; Paragraf 22
Obecnie zniechęcenie Amerykanów do własnych polityków jest wielkie. Z sondaży wynika, że amerykańscy wyborcy oczekują outsidera, osoby z poza obecnego układu politycznego, która będzie mogła wykazać się niepodważalnymi zasługami. Według mnie to bardzo krótkowzroczne patrzenie. Zasługi na polu walki mają się nijak do autorytetu poza tym polem, gdzie już rozkazów wydawać się nie da. Należy przyjąć zupełnie inne metody postępowania i kierować się zupełnie innymi przesłankami, niż własna nieomylność. A przede wszystkim posiadać wiedzę, gdyż polityka to przede wszystkim gospodarka i finanse.
Czy to znaczy, że nie mogę rozstrzeliwać, kogo chcę? – Generał Dreedle; Paragraf 22
Generał piechoty, David Patreus, wykładał w akademiach wojskowych, dzięki czemu dorobił się tytułu doktora. „Podczas studiów w West Point Patraeus zdał testy kwalifikacyjne do szkoły medycznej – nie po, by rozpocząć w niej naukę, lecz tylko po to, by udowodnić swoim kolegom, że potrafi to zrobić”. Ponownie widać, że ambitny generał lubił sam siebie wystawiać na próbę tylko po to, żeby coś komuś udowodnić, choć nic z tego nie wynikało pożytecznego.
Nie neguję poziomu wiedzy West Point. W mojej młodości WAT i WAM należały do najlepszych uczelni w Polsce i trzeba się było słono wypłacić, jeśli się chciało uprawiać wyuczony na tych uczelniach zawód w cywilu. Ojciec bliskiej mojemu synowi dziewczyny również ma wojskową przeszłość za sobą. Znamy się słabo, gdyż nie mieszka z rodziną ale jedno spotkanie pozwoliło mi na wyrobienie sobie opinii, że jest miłym, przedsiębiorczym i bardzo inteligentnym człowiekiem. Nie chciałabym więc niczego przesądzać ale mam olbrzymie wątpliwości, czy nieudolni według Amerykanów a i często skorumpowani lub uwikłani w przeróżne układy politycy nie są jednak lepsi od outsiderów. Polityka przynajmniej nie jest im obca. Wojskowego również można skorumpować, ponoć każdy człowiek ma swoją cenę, o układach już nie wspomnę, gdyż są wszechobecne.
Petraeus zrewolucjonizował sposób, w jaki Ameryka prowadzi swoje obecne wojny, a w szczególności taktykę walki kontrpartyzanckiej, dzięki której nowe pokolenie oficerów ostatecznie odesłało w przeszłość koszmarne wspomnienia wojny wietnamskiej. Mój ojciec był partyzantem AK w czasie drugiej wojny światowej więc miedzy innymi również z pobudek sentymentalnych mam szacunek do tej metody oporu. Do walki partyzanckiej dochodzi, kiedy siły obu stron są nieporównywalne i armia, która powinna walczyć na polu bitewnym nie ma na nim szans lub po prostu nie istnieje. Pomijam już niesławę, jaką okryła się Ameryka wojną w Wietnamie – Musical „Hair” a w szczególności “Let’s the sunshine in” i „Aquarius” należą do moich ulubionych, muzycznych kawałków – a i Afganistan uważany jest za nikomu niepotrzebną awanturę. Faktem też jest, że amerykańscy żołnierze działali według woli polityków, nie posiadając w tym względzie własnej woli. Jaką więc wolę będzie miał generał Patreus nie mając za plecami polityków? Nie będzie mógł powiedzieć po prostu: wykonywałem Pańskie polecenia, Panie Prezydencie.
Facebook
Zwierzolubni