Przybłąkał sie kotek mały

Przybłąkał się do mnie kotek mały
Szarobury, gdzieniegdzie w łatki
Z karku mu wdzięcznie wystawały
Skrzydełka dwa. Ja lubię zagadki

Kici, kici, chodź do mnie koteczku
Podrapię kotka słodko za uszkiem
W misce czeka na ciebie mleczko
Na moim łóżku miękka poduszka

Kot dęba stanął i pokazał pazurki
Skrzydła rozwinął skory do lotu
Wzgardził słoninką i rybią skórką
Chcecie wiedzieć, co było potem?

Głodny siedział wciąż na kanapie
Skrzydła opadły smutno do dołu
Albo po prośbie, albo po groźbie
Jak kocurka wygnić z domu?

Zmykaj stąd kocie przebrzydły
Marcowe noce tylko ci w głowie
Wezmę na ciebie miotłę i widły
Do księżyca samotnie wyj sobie

Nie dam  więcej tego co dałam
Mleko skiśnie, zepsuje się ryba
Aż tak wiele od kota chciałam?
Nieważne było skąd przybywa

Kotek prychnął, rozwinął pióra
W górę wzleciał i jak myślicie
Wesołą miał minę czy ponurą

Jak się zagadka nazywa w życie?


Ten wpis został opublikowany w kategorii MOJE WIERSZE, Wielka menażeria i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free