Grzebię w starych szpargałach, przebieram w starociach i znajduję rzeczy, które mnie
wprawiają w niebotyczne zdumienie. Dorwałam się do kolejnego, zakurzonego kartonu ze skarbami i co znajduję? Dowód osobisty wymalowany przez mojego syna, kiedy miał – nie wiem ile lat. Może z pięć?
Nazwisko: Kmicic
Imię: Andrzej
Pseudonim: Babinicz
Rysopis:
Wzrost: wysoki
Oczy: niebieskie
Włosy: blond
Imiona rodziców: Samuel Anna
Data urodzenia: 1 listopada 1621
Stan cywilny: żonaty
Imię i nazwisko panieńskie żony: Oleńka Billewiczówna
Miejsce zamieszkania: Wodokty
Stopień wojskowy: Chorąży Orszański
Data wydania: 15 luty 1658
a obok laurka z wymalowanym statkiem na błękitnej wodzie, na żaglach błyskawica, serce przebite strzałą, niebieskie niebo, uśmiechnięte słoneczko, fioletowa głębia i napis: Be my Valentine : My love for You is as bright as the Sun and as deep as the Sea.
Zdarza się, że malutka kartka papieru może dostarczyć wielkich wzruszeń.
Na dnie pudełka dyplom z 28 lipca 1994, wydany w Londynie, za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie tańca, śpiewu i recytacji a na wierzchu karteczka z lipca 1998 roku: Liebe Iwona, Liebe Joerg….wir sind naechste Woche auf Ibiza..vielleicht sehen wir uns mal iregendwo?….Oprócz tego karton zawiera stertę nut, w tym panieńskie nuty mojej mamy z etiudami Chopina, z osiem zegarków różnej maści, drewnianą rybkę, niebieską różę z witraża, krzyżyk, który wisiał nad wejściem do pokoju mojego syna, medaliony z Damą z Łasiczką, bliźniaczych sztuk dwa, figurkę nagiej baletnicy wygiętej w łuk oraz…. kilka słoni.
Jak to jest ze mną od kilku lat? Już tak mam, że o czym nie pomyślę albo nie napiszę zaraz „to” się pojawia w moim życiu. Wczoraj Sienkiewicz i Kmicic…no i proszę…..jest! Nie chciałabym dowodzić „na łamach” Jarzębiny żadnej tezy, przejdę więc do słoni. Nie wiem skąd się ta moja kolekcja słoni wzięła. Pierwszego słonika nie pamiętam od kogo dostałam. Zaraz po nim poleciała lawina słoni, słonic i słoniątek. Z drewna, kamienia, szkła, laki….Kto żyw przynosił mi słonie. Dla Ciebie słonik „na szczęście”. Słoń – jak Słoń-ce. Najpierw przypadek, potem poszło za ciosem. Żaden z moich słoników nie jest kupiony, Wszystkie są darowane przy różnych okazjach albo po prostu „od serca” Wspaniała i sentymentalna kolekcja. 
Kiedy byłam w Indiach starałam się zrozumieć „kanony” wiary hinduistycznej. Szybko dałam sobie spokój z gmatwaniną boskich powiązań i zależności. Wychowana na Mitologii Parandowskiego oszczędziłam sobie następnych, rodzinnych powikłań.
Z Indii przywiozłam Gamesę. Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia a drugiego wejrzenia w oczy hinduskiego słonia dokonałam w warszawskim ogrodzie botanicznym rok temu.
Kobieta i słoń
Gdybym się miała zamienić w zwierzę
Gdyby mi nowe życie było pisane
W reinkarnację, miły , nie wierzę
Zaświaty dla mnie obce, nieznane
Słoniem bym była, malutkim słonikiem
Na nocnym stoliku przy łóżku bym stała
Odlanym z laki szczęścia pomnikiem
Do snu serenadę na trąbie bym grała
Śpij mój kochany, ja czuwam przy Tobie
Niech sen spokojny na Twe oczy spadnie
Niech mary odpłyną, nie mącą w głowie
Sen Twój spokojny, gdy słoń w trąbę zadmie
Za dnia jasnego też walecznym słoniem
Którego lamparty obawiają się ruszyć
Stawałabym zawsze w Twojej obronie
Gotowa najtwardszy kamień pokruszyć
Idź ukochany, gdzie wiedzie Cię droga
Mój cień za Twoimi podąża plecami
Gdy słonica cień rzuca panika i trwoga
Sam widok w ziemię już wgniata nogami
Niewielką da Ciebie chcę być maskotką
Zaistnieć w pobliżu i szczęście Ci przynieść
Przy łóżku szpitalnym, gdzie życie zmiotło
Nie dam do przodu nogami Cię wynieść
Tak będę trwała gadżetem Twym z laki
Pociechą na smutek, wsparciem w potrzebie
Szczęście przyniosę, gdy los byle jaki
I w trąbę zadmę, jak anieli dmą w niebie…..
Dla większości hinduistów najważniejsze znaczenie ma dziesięciu głównych awatarów Wisznu…..mówi Wikipedia. Siwa, Brahma i Wisznu – to święta trójca. Siwa posiada cztery ramiona i troje oczu. Skóra tygrysia lub słonia, to mitologicznie uzasadniany rodzaj okrycia Śiwy. Żoną Siwy jest Parwati a ich synem jest Gameśa. Gamesy wśród awatarów nie ma ale to mój awatar. Gdyby ktoś kazał mi wybrać dla siebie awatar chciałabym aby był nim Gameśa. Podróż do Indii dostarczyła mi wiele niezapomnianych wrażeń. Nie sposób tu wymienić wszystkich z nich. Każda podróż, która stała się moim udziałem, wzbogaciła mnie i nie miałabym nic przeciwko temu, żeby do końca życia podróżować. W tym ujęciu na pewno jestem osobą bardzo bogatą. Zawsze będę gotowa wsiąść z dnia na dzień do jakiegoś pociągu ….nie dbając o bagaż, nie dbając o bilet…wyruszyć w przeszłość…
Ballada o czasie przeszłym
Wsiąść do pociągu przeszłości
W okno spoglądać ciekawie
Ściskając w ręku kamyk zielony
W zielonej wspomnień nurzać się trawie.
Z plecakiem pełnym wzruszeń
Przeżyć, zaskoczeń, uniesień
Zmęczone serce na nowo poruszyć
Wiosnę i lato wnieść w życia jesień.
Dotknąć przeszłości pamiątek
Szum morza w muszelce obudzić
W pociągu przeszłości snuć watek
By potem gorące zbyt serce ostudzić.
Wraz z życiem podróż się skończy
Czas zaprzeszły, przeszły dokonany
Nie dogoni przeszłości pies gończy
W plecaku kamyk zielony, zapomniany.
i wyruszyć w przyszłość…..a co po drodze, to moje.
Miranda przysłała mi mój hinduistyczny horoskop. Jestem Revati (Revati i jej znaczenie można odszukać w Wikipedii – wersja anglojęzyczna). W szczególe zatrzymam go dla siebie. W ogóle mówi on o tym, że jestem współczująca, troskliwa i wrażliwa. Moja duchowa droga jest związana z poświęceniem a dokonując wyboru oddaję siebie bezwarunkowo. Przyjemność czerpię ze swojej bezinteresowności o ile jest ona pozbawiona warunków. Służę ludzkości nie oglądając się na wynagrodzenie. W związkach powinnam szukać partnera, który rozumie moja duchowość i wewnętrzne potrzeby. Czysto seksualny związek to dla mnie powolna śmierć. Moja energia seksualna powiązana jest ze słonicą….a co po drodze, to moje.

Facebook
Zwierzolubni