„Fantastyka” – miesięcznik literacki poświęcony literaturze fantastycznej, założony przez i
redagowany pod kierownictwem Adama Hollanka, zaczął się ukazywać w 1982 roku.Kosztował wtedy 50 zł. Pierwszy egzemplarz tego czasopisma mam przed sobą. Prenumerowałam Fantastykę do końca 1988 roku, kiedy to już wyczytałam wszystko, co było dostępne na rynku w dziedzinie science fiction oraz fantasy. Wszystko po co sięgałam później było już tylko powtórką z rozrywki. Wykreowane przez autorów istoty były tylko przebranymi postaciami, które już dobrze znałam a wizja odmiennej rzeczywistości również światem już mi wcześniej znanym. Szczególnie ukochałam sobie Diunę Franka Herberta, chociaż nie przebrnęłam przez wszystkie tomy, a w niej Fremenów o niebieskich oczach i mistycyzm Bene Gesserit.
„Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.
Litania przeciwko strachowi z obrządku Bene Gesserit.”
Kto ma władzę nad przyprawą, rządzi planetą
Kto ma miłość w sobie, rządzić będzie kobietą
Kto terrorem rządzi i nienawiść nosi w sercu
Ten władzy nie posiądzie w Diuny Uniwersum…
oraz „The Lord of the Rings” czyli „Władca pierścieni” J.R.R. Tolkiena. Nie różniłam się w tym wyborze od reszty świata. Nasycona po brzegi przez kolejne dwadzieścia lat obejrzałam jedynie kilka fantastycznych filmów oraz przeczytałam przygody Harrego Pottera. Fantastyczne obrazy Wojtka Siudmaka podobały mi się od zawsze. Wiem, że dzisiaj rekordy kasowe wszech czasów bije „Awatar” Jamesa Camerona, twórcy innego kasowego hitu, czyli „Titanica”. Z Titanica dopiero co uciekłam porzucając skądinąd malowniczy region lubuski a co do Awatara jestem przekonana, że odnalazłabym w nim echa zapomnianych pewnie już dzisiaj klasyków tej dziedziny literatury.
Nie wiem natomiast do jakiego gatunku powieści zaliczany jest „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa. Główną bohaterką jest wiedźma, która ma konszachty z szatanem i demonami: Behemotem ukrywającym się pod miękkim futerkiem kota i Azazello, demonem bezwodnych pustyń z bielmem na oku. W treści pojawia się również wampirzyca i inne, równie fantastyczne stwory. Krytycy uważają Mistrza i Małgorzatę za jedną z najlepszych powieści XX wieku i ja się z tymi krytykami zgadzam. Ostatnio, oby nie na swoją zgubę, zgadzam się ogólnie na wszystko, czego ode mnie ktoś chce. Wątek miłości Mistrza i Małgorzaty uważam za najbardziej fantastyczny ze wszystkich historii miłosnych, które kiedykolwiek poznałam.Na końcu powieści Małgorzata zabiera Mistrza w piąty, mistyczny wymiar. Inaczej mówiąc Woland czyli szatan kieruje zakochanych do wiecznego, pełnego spokoju świata, gdzie nie dotykają człowieka żadne nieszczęścia, a strach i troski doczesne nie istnieją. Ja, póki co, jestem w 4D czyli wymiarze czwartym, gdyż w miesięczniku „Czwarty wymiar” ukazało się moje krótkie opowiadanie. Biorąc pod uwagę powyższe kategorie „Awatar” Camerona dopiero raczkuje, gdyż został nakręcony w formacie 2D oraz cyfrowym 3D i IMAX 3D. Bułhakow z Diuną ma wspólną bezwodną pustynię a z Tolkienem – Szarą Przystań, z której bohaterowie wyruszają do domu elfów czyli do Valinor, krainy wiecznego szczęścia.
Wracając do pierwszego wydania Fantastyki, do której mam zamiar jeszcze powrócić, gdyż jest warta grzechu, to znalazło się w niej opowiadanie Johna Varley’a „ Czek in blanco na bank pamięci” w którym odkryłam obiecujący dla mnie cytat: czuł się znacznie lepiej, psychiatra miał rację. Przynajmniej na jeden weekend zostawił swoje nienasycone komputery i posmakował zwyczajnego życia, świetnie mu to zrobiło. Tutaj nie miał przed sobą żadnych skomplikowanych wyborów, żadnych trudnych decyzji. W razie wątpliwości zdawał się na instynkt. Tyle tylko, że następnym razem spróbuję słonia – przyjrzał im się trochę…..
Valinor powraca jak bumerang.
oraz klasykę braci Strugackich w postaci „Żuka w mrowisku” z cytatem:
- z ochotą wyjaśniłem, że Głowany to rozumna kynoidalna rasa, która powstała na planecie Saraksz w rezultacie promiennych mutacji.
- Kynoidalna? Psy?
- Tak. Rozumne psokształtne. Maja ogromne głowy i stąd Głowany.
- A więc Lew pracuje teraz z psokształtnymi. Osiągnął to czego chciał.
Poczytam do poduszki Korkowi, mojemu psu.
Bardzo lubię Kurta Vonneguta z jego „Syrenami z Tytana” oraz „Trzęsieniem czasu” a Henry’ego Kuttnera za „Stos kłopotów” po prostu uwielbiam. Prześmiewca Kuttner stworzył dla mnie genialne, antydepresyjne opowiadania o zwariowanej rodzinie Hogbenów i o pijaku-wynalazcy Gallagherze. Ponieważ zarówno Vonnegut jak i Kuttner dostali nóg z domowej biblioteki pozostał mi tylko! internet z jedynym dostępnym cytatem Kuttnera:
– Miguel, powiedz mi, jak się rozpoczęła wasza wojna?
– Fernandez chce mnie zabić, a z mojej rodziny zrobić swoich niewolników.
– A dlaczego miałoby mu na tym zależeć?
– Bo to zły człowiek – odparł Miguel.
– A skąd wiesz, że on jest zły?
– Stąd – logicznie uzasadnił Miguel – że chce mnie zabić, a z mojej rodziny zrobić swoich niewolników.
Logice Miguela niczego nie można zarzucić. Stos kłopotów to mam ja. Ktoś mi niedawno powiedział, że wydarzenia nie przychodzą do nas same tylko są następstwem naszych poczynań czyli, że sami siebie narażamy na pożądane lub nie pożądane zdarzenia. Ilość tychże zdarzeń jest prawdopodobnie wprost proporcjonalna do naszej aktywności. Ja niestety należę do tych, co w gorącej wodzie kąpani. Najpierw zrobię a potem myślę. Mnóstwo czasu poświęcam na kombinowanie jak się wydostać z takich czy innych opresji, w które się wpakowałam na własne życzenie. Przez to życie mam niesłychanie ciekawe i dzień świra mi raczej nie grozi ale czasami już bywam tym zmęczona. Mój przyjaciel ma maksymę: najważniejszy jest święty spokój. I pewnie ma rację.
Za czasów Kuttnera nikomu o internecie nawet się nie śniło a tym bardziej za czasów urodzonej w 1929 roku Ursuli K. Le Guin, za którą nie przepadam ale to w jej duchu napisałam o pewnym smoku:
Smok królewski
Na latającym gadzie sunie błyskawicą
Pomiędzy skrzydłami wygodnie dosiadła
Smoka zielonego, wcielonego diabła
Z szatańskim spojrzeniem czerwoną źrenicą.
Ponad nimi niebo, na nim dwa księżyce
Poświatą srebrzystą pył kładą na smoka
Usta też jej blade pyłem są pokryte
Na królestwo swoje spogląda z wysoka.
Zamek tam strzelisty czterema wieżami
Krętą do nich schody strzegą tajemnicę
Wznosi się wyniośle nad ciemne ulice
Opłynięte rzek dwoma krętymi fosami
Szybuje królewna na skrzydlatym rumaku
Gładzi jego szyję z czułością niezwykłą
Zachwycona z wiatrem wspaniałą gonitwą
Dwa księżyce za nimi podążają w orszaku.
Jakaż magia się kryje za tym szybowaniem
Ogniem potwór ziejący budzi respekt i strach
Mądrością zadziwia do stóp kładąc świat
Inteligencja dla świata tego wyzwaniem
Ludzkim językiem mówi do swej damy
Okiełznać się dał dziewczynie bladej
Przy niej nabrał iście królewskiej ogłady
Otworzyła dla niego serca ludzkiego bramy
Cztery żywioły od zawsze poddanymi dragona
Siły natury od zawsze pod jego panowaniem
Wolnym rumakiem smok po wieki zostanie
Swobody żywiołów ludzkość nigdy nie pokona
Każda dama, każdy mąż smoka nosi w sobie
Szatańsko uśmiecha się diabeł w sercu każdym
Smoka dosiąść miłością trzeba być odważnym
Szybować na smoku to mądrość mieć w głowie.
Na latającym gadzie sunie błyskawicą
Pani zamku gdzieś w dole i dwóch księżyców
Złotego runa smok strzeże złotych run nie licząc
Ile w tobie miłości w niebie ci policzą
Ile w tobie mądrości na ziemi ci zaliczą.

Facebook
Zwierzolubni