Uwierz w ducha

Mieszkam bardzo blisko kościoła. Dzwon z wieży już dawno temu przestał mi przeszkadzać, nawet go nie słyszę, kiedy się rozlega. Dzisiaj, w Boże Ciało, procesja przeszła pod moim drzwiami. Pieśni rozlegały się tuż obok, jakbym uczestniczyła w tejże lokalnej procesji a mój piesek ujadał, nienawykły do widoku korowodu.  Takiej kakafonii dźwięków już nie mogłam nie słyszeć. Dobrze, że piesków do kościoła nie wpuszczają. Ujadanie Korka niosłoby się echem po nawach.

W Spale znajduje się przepiękny kościółek z sosnowego drzewa, przykryty gontem z sygnaturką. Przed kościołkiem stoi ołtarz polowy AK i to przed tym ołtarzem, w pogodne dni odprawiane są msze święte a młode pary składają przysięgę małżeńską. W Spale, niedużej wiosce letniskowej, mój pies biegał luzem. Czasami, od święta, zapominałam o tłumie odwiedzającym mieścinę i zanim się orientowałam pies znikał pomiędzy nogami przeciskających się łokciami świątecznych turystów. Zdarzyło się pewnego razu, że „wbił” do kościoła w czasie niedzielnej, porannej mszy. Nie było szans, żeby go wyłuskać niczym igłę ze stogu siana. Shih Tzu są małymi, bardzo ruchliwymi pieskami.  Dopiero, kiedy kościółek opustoszał wygarnęłam psa spod ołtarza, gdzie znalazł sobie schronienie.
W zeszłym roku parafia zdobyła się na wymianę starej dzwonnicy, która stoi obok kościoła. W zimie Spała ma też swój urok. Śpi snem zimowym jak każda turystyczna mieścina a czas płynie wtedy  leniwie. Czasami tylko spokój zakłóca czyjś niespodziewany..list.

.

Bledszy brat księżyca…

…….a ja odjeżdżam. Odlatuję daleko, w stronę mazowieckiej równiny i wiszę tam nad miasteczkiem, jak bledszy brat Księżyca. Lecz nie lękajcie się mieszkańcy i goście. Nie nawiedzi Was tej, ani żadnej nocy upiorny Nosferatu. Jeszcze przed świtem rozsypie się w biały proszek i osiądzie szronem na polach, ulicach i dachach. Chwile jego już krótkie, a ostatni ślad zniknie pod stopą dziś jeszcze piękniejszej, bo zaróżowionej od lekkiego mrozu, Iwony – Krzysztof

Krzysztof:
Bezwiednie myśl ma ucieka w nieznane
Swobodnie wędruje po nocnym niebie
Do małego miasteczka tuż przed świtaniem
Do małego miasteczka i… Ciebie
Opadnie pył biały na dachówki czerwone
Wciśnie się sprytnie w wysmukłą dzwonnicę
Rozdźwięczy się serce nagle zmrożone
Na mszę wołając zakonnicę ….
Roziskrzy się szronem dąb rozłożysty
Po środku skweru chylący głowę
Nad krzakiem janowca ciernistym
Siwą od mrozu skubiącym brodę…

Jarzębina:
Biało, jak biało…białosrebrzyście dokoła
Jeszcze mrok nie przejaśniał a już cichaczem
Księżyca brat rozświetlić zdołał
Dwa serca stęsknione…nasze
Myśl Twa dobiegła mnie spokojnie śpiącą
Z pościeli wyciągnęła o brzasku
Z prędkością światła impulsem pędzącym
W sen mój się wdarła znienacka
Przed dom wybiegłam by czasem nie stracić
Tej krótkiej chwili z Tobą spotkania
Tylko księżyc tak pięknie potrafi
Srebrzystym pyłem czynić wyznania….

Jedna z moich czytelniczek ostatnio do mnie sporo pisuje. To miło z jej strony, gdyż twierdzi, że do pisania jako takiego musi mieć wenę a bez weny nie lubi się zmuszać. Krzysztof już od stu lat do mnie nie pisze. Najwyraźniej weny mu zabrakło na dłużej.

Niedawno czytelniczka przysłała mi wyjątki z książki Józefa Chobota  wydanej w 1937 roku w Wiśle – Nowoczesny ruch spirytualistyczny. Jest w niej mowa o mojej babce, która w tym ruchu znalazła oparcie, zrozumienie i uznanie, chociaż zazdrość innych o  zdolności jasnowidzenia również nie była jej obca.

„Przedziwne są jej doznania, przeżycia i koleje życia, pełne radości i rozbłysków duchowych z jednej strony a udręczeń i doświadczeń duchowych z drugiej strony.  Cierniową bowiem drogą kroczy przez życie, doznając wiele zawodów i niewdzięczności; nie dba zresztą o to i hojną ręką obdarza darami duchowymi i zdrowiem duszy i ciała te mnogie rzesze cierpiących i potrzebujących pomocy, czy duchowej, moralnej czy materialnej. Nie brak atoli i gorących uczuć i modlitw dziękczynnych, skierowanych do Stwórcy za otrzymaną pomoc z jej rąk i od jej ducha, zawsze gotowego do ofiar i poświęcenia się dla dobra bliźnich, nie raz ze szkodą własną na zdrowiu i pokoju ducha.
A choć niejednokrotnie obnaża się w swej ofiarności do ostatka ze szkoda własną i własnej rodziny, wyrównują się nieoczekiwanie te braki dziwnym zrządzeniem Opatrzności i zawsze znajda się środki do dalszych ofiar i na potrzeby życiowe. W tym spoczywa tajemnica siły jej ducha i źródło dopływu dóbr doczesnych i wiecznych, których jest hojną i dobrą szafarką. Opatrzność bowiem wie: komu, co i na co powierza”.

Według mojej wiedzy Opatrzność Boża prowadzi wszystkie stworzenia do ich ostatecznego celu a zrządzenia tejże Opatrzności po drodze do tegoż celu mogą być przeróżne i nie mają nic wspólnego ze sprawiedliwością czy logiką. Niektórzy do celu nie dochodzą, gdyż Opatrzność Boża zabiera ich z tego świata przedwcześnie i tu widzę paradoks, który pewnie uczeni teologowie już w jakiś sposób wyjaśnili. Moją „opatrznością” przez małe „o”, żeby nie porównywać z Boską, z całą pewnością był Krzysztof, któremu jakimś cudem, przez małe „c” udało się postawić mnie znowu na nogi i jakby tego było mało, uzbroić w siłę na przyszłość. Z  logiką nic to nie miało wspólnego ale  z Opatrznością – być może.

„Za poradą swojego Opiekuna i Przewodnika ze świata Ducha udała się z dwójką drobnych dzieci do Polski, pozostawiając po tamtej stronie swoje skromne mienie, które wkrótce jej przepadło a częściowo pożar zniszczył. Równocześnie zginęły jej cenne materiały i komunikaty ze świata Ducha, gromadzone od kilku lat. Lecz i w Polsce, śród ludzi obcych niezbyt różowo układały się jej losy. Zamieszkała początkowo w Wiśle u nauczyciela A.P., później u redaktora „Odrodzenia” w Cieszynie a następnie w Zakopanem, przywracając tam zdrowie i siłę żonie byłego ministra p. Sz.  Potem wyszła ponownie za mąż za kierownika szkoły Jana Pilcha w Pszczynie (obecnie redaktora „Hejnału” w Wiśle) i od kilku lat osiadła na stałe w Wiśle”.

Mojej babce miejsce, w którym miał stanąć jej dom  wyznaczył, jak wspomina, gołąb. Nie przyjęła zaszczytów i wygody proponowanej jej na Hradczanach tylko wybrała Jarzębatą,

Szybowce pocztowe

Dwa gołębie przysiadły na moim parapecie
Obrączkami złączone ślubnymi zawczasu
W jednym gołębniku chowały się przecież
Adres w pamięci, nie trzeba kompasu.

W jednym ruchu, cudownie, dwie główki
Pod skrzydła wtuliły tuż przed zmrokiem
Jednego ptaka dwie identyczne połówki
Ukryte głęboko pod skrzydłem szerokim.

Zmęczone powrotem do domu z daleka
Szybowce pocztowe mają lądowisko
Noc przetrwają w pobliżu człowieka
Ciepło domu przez chwilę jest blisko.

O poranku do siebie gruchały zawzięcie
Papużkom nierozłączkom jakże podobne
Z wielką miłością i z wielkim przejęciem
Znowu do lotu w każdej chwili sposobne.

Gdzie były. Komu wieści dobre zaniosły
Nim strudzone przysiadły za moim oknem
Wraz z listem przywitał je śmiech radosny
Kogoś, kto obrączkę założy na wiosnę?

Ziarno sypnęłam szarym posłańcom
Dobrych wieści niech nie żałują nikomu
Choćby z dalekiego gdzieś świata krańca
Bez kompasu trafią z powrotem do domu.

Puste me okno, nie słychać gruchania
Lecz ja ziarno wciąż trzymam w pobliżu
Może z wieścią inny posłaniec kochania
Gołębiem pocztowym lot tutaj swój zniży.

To zadziwiające ale gołębie porozumiewają się między sobą…ruchem skrzydeł. „Świszczący dźwięk, który wytwarzają skrzydła gołąbka długoczubego, gdy przestraszony ptak wzbija się w powietrze stanowi sygnał ostrzegawczy dla innych osobników – twierdzą naukowcy, których badania zostały opublikowane w piśmie „Proceedings of the Royal Society B”….   „U gołębi jedna lotka pierwszego rzędu jest bardzo wąska. Podejrzewamy, że jej wibracje wytwarzają ten charakterystyczny głośny świst podczas wymachów skrzydłami” – wyjaśnia autor badań dr Robert Magrath. Dzięki temu pojedynczy osobnik może poinformować całe stado o niebezpieczeństwie”.
PAP / 2009-09-03

I oto mamy świstaka wśród gołębi!

„Wszędzie, gdziekolwiek zamieszkała, pozostawiała niezatarte, błogosławione ślady swojego pobytu i pracy dla dobra cierpiących. Pomimo, że nie szukała ani sławy ani rozgłosu, dobro jakie czyniła i szerzyła rozniosło jej imię daleko, szeroko po całej ziemi polskiej i poza jej granicami. Nie brakło atoli i ludzi niechętnych, mściwych i złych, nienawidzących prawdy i nie uznających prawa wolności Ducha, którzy za wszelką cenę i wszelkimi sposobami chcieli jej szkodzić, oczerniali ja i podrywali jej dobre imię – ale bezskutecznie. Opatrzność czuwa bowiem nad Czynicielami Sprawy Bożej na Niebie i na Ziemi.”.

Wolność Ducha, poszanowanie wolności.

Huk wystrzału wcześnie rano

Niczym bełt puszczony z kuszy

Przeszył Twe matczyne ciało

Lecz nie zabił dumnej duszy…….Agni. P – Jarzębina

Duch przez duże „D” – nawet uwięziony w słabym czy kalekim ciele, podeptany i zmiażdżony przemocą, nienawiścią, zazdrością, zdradą i obłudą, przygwożdżony do krzyża, który wielu z nas nosi na barkach może pozostać wolnym. Wolność ta zależy od siły naszego Ducha i…..Opatrzności Bożej?

„Mimo wszystko” – Matka Teresa z Kalkuty

Ludzie są nierozumni, nielogiczni i samolubni,
KOCHAJ ICH, MIMO WSZYSTKO
Jeśli czynisz dobro, oskarżą Cię  o egocentryzm,
CZYŃ DOBRO, MIMO WSZYSTKO
Jeśli odnosisz sukcesy, zyskujesz fałszywych przyjaciół i prawdziwych wrogów,
ODNOŚ SUKCESY, MIMO WSZYSTKO
Twoja dobroć zostanie zapomniana już jutro,
BĄDŹ DOBRY, MIMO WSZYSTKO
Szlachetność i szczerość wzmagają Twoją wrażliwość
BĄDŹ SZLACHETNY I DOBRY, MIMO WSZYSTKO
To, co budujesz latami, może runąć w ciągu jednej nocy,
BUDUJ, MIMO WSZYSTKO
Ludzie w gruncie rzeczy potrzebują Twej pomocy, mogą Cię jednak zaatakować,  gdy im pomagasz,
POMAGAJ, MIMO WSZYSTKO
Dając światu najlepsze, co posiadasz, nawet jeśli otrzymujesz ciosy,
DAWAJ ŚWIATU NAJLEPSZE, CO POSIADASZ,
MIMO WSZYSTKO.

Powyższymi Medytacjami wiejskiego listonosza w Boże ciało życzę wszystkim aby uwierzyli w ducha, tak jak ja.

Love’s Letter Box – Artur Hopkins (1848-1930 British); J.Bartuszek, Plac św. Marka, Wenecja; Gołebie, Agni P.  – Archiwum Jarzębiny; Kościółek w Spale – I.Jóźwik www.spala24.pl

maronika
Matka Teresa jest dla mnie najwiekszym autorytetem moralnym,obecnie równiez Anna Dymna. Prawdziwe perły…
Miałam podobne doświadzczenie z psem w kosciele. Wbiegł za mna prawie pod sam ołtarz siejac ogólne oburzenie i zgorszenie.
Musiałam udawać, że go nie znam (był to pies mojej koleżanki).
Wiecej do koscioła nie poszłam!!!

dodano dnia 03.06.2010, 21:53

Paulina
Chciałoby się dodać …. wierz w ludzi mimo wszytsko :) i pamiętaj o tych, których poznałaś – mimo wszytsko :) serdecznie i „żywcowo” pozdrawiam z Zielonej Góry :)

dodano dnia 13.06.2010, 23:41

Ten wpis został opublikowany w kategorii Jasnowidzaca z Wisły i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free