Gwiazda spadająca, ta jedyna z tysiąca
Na szczęście lecąca z głębin Kosmosu
Płomykiem dalekim na niebie płonąca
Nadzieją na odmianę ziemskiego losu
Leć gwiazdo do niego
Suń po nocnym niebie
Leć i spytaj dlaczego
Wciąż żałuje mi siebie
Tyle innych się pali w ciemnej oddali
Każda z nich nocą złociste mruży oko
Pokochałam, najjaśniejszą wybrałam
Z wielu gwiazd świecących wysoko
Leć gwiazdo do niego
Suń po nocnym niebie
Leć i spytaj dlaczego
Wciąż żałuje mi siebie
Wszystkie gwiazdy z nieba pozrywam
Złoty deszcz niech spadnie na niego
Może odgadnie, że wołam, przyzywam
Może na pytanie odpowie – dlaczego?
„Spadająca gwiazda”, Witold Pruszkowski, 1884, olej na płótnie, Muzeum Narodowe, Warszawa
czytelniczka
Ja też – wolę przezywać niż komentować… ale czy z korzyścią dla samej „Jarzebiny”…
Jarzębina
Nie korzyść na myśli poety..niestety….
dodano dnia 11.06.2010, 15:20
czytelniczka
sorry: zamiast z korzyscia dla…
powinno byc – z pozytkiem dla wszystkich
Rzeczywistośc nie może byc ograniczna przez logikę…
dodano dnia 11.06.2010, 17:30
Amate
Jakze marzaco i pieknie wyglada nocne marzenie.Dwa serca moga byc nawet tysiace kilometrow odlegle od siebie,jednoczesnie patrzac w przelatujacy meteor,lub migajaca gwiazde odczuwaja te same drgniecia serca.
Jesli kocha to nie potrzeba watpic,
jesli kocha to nie trzeba zrywac tych pieknych gwiazd,aby go przywolac.Bo na pewno on odpowie.
Amate
dodano dnia 12.06.2010, 20:02
Facebook
Zwierzolubni