Dzisiaj na plaży przyglądał się łabędź
Kiedy dla Ciebie muszelek szukałam
Głowę przechylał niezwykle ciekawie
Wszystkie dla Ciebie skarby zbierałam
Kamyczków garść. Uparcie na dnie
Pod stopą dotkliwie mnie uwierały
A z wodorostów wianek wspaniały
Nim noc minie uschnie, przepadnie
Gwiazdę tonącą. Do jeziora upadła
Czeka aż z głębin wyłowi ją rybak
Ona na długo w głębinach przepadła
Z tego powodu wciąż nieszczęśliwa
Łabędź skrzydła do boków przykleił
Okiem mrugał do mnie w przemowie
Odlecieć, odpłynąć ani mu w głowie
Nastrój szukania zbyt mu się udzielił
Promyk księżyca utkwił w sitowiu
W dzień jasny blasku jakże szkoda
Splątany marzy, być może o nowiu
Znowu księżycowa powróci uroda
Muszli szukałam długo, na próżno
Chciałam by cicho w ucho szumiała
By pieśń o miłości jakiej nie znałam
Piękną dla Ciebie stała się wróżbą
Znudzony łabędź wreszcie odpłynął
Sukcesu brak go znużył i zmęczył
Sama zostałam nad jeziora głębiną
W sitowiu gęsto utkanych pajęczyn
Facebook
Zwierzolubni