Pejcz i chomąto

Nie wierzę, że  kiedyś chomąto zrzucę
Które od lat tchawicę mi dławi
Ściska za gardło i ściska duszę
Pejcz pogania by tłum rozbawić

Pejczem tresura raz, dwa i trzy
W koło areny jazda galopem
To nic, że z oczu płyną łzy
To nic, że plecy spływają potem

Nie wierzę, by treser śmiał pejcz odstawić
I wolno puścić amazonkę i konia
Siebie na wielkie ryzyko wystawić
Że umkną mu bez pejcza w dłoniach

Pejczem tresura raz, dwa i trzy
W koło areny jazda galopem
To nic, że z oczu płyną łzy
To nic, że plecy spływają potem

Jakże to proste, jakże w życiu prawdziwe
Chomąto zdjąć co dławi tchawicę
Dać kostkę cukru, pogładzić grzywę
I nie martwić się więcej niczym

Pejczem tresura raz, dwa i trzy
W koło areny jazda galopem
To nic, że z oczu płyną łzy
To nic, że plecy spływają potem

W cyrku Fernando Ecuyere – Henri de Toulouse-Lautrec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Korale jarzębiny…, MOJE WIERSZE i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój komentarz zostanie automatycznie opublikowany. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Spam protection by WP Captcha-Free