Nie wierzę, że kiedyś chomąto zrzucę
Które od lat tchawicę mi dławi
Ściska za gardło i ściska duszę
Pejcz pogania by tłum rozbawić
Pejczem tresura raz, dwa i trzy
W koło areny jazda galopem
To nic, że z oczu płyną łzy
To nic, że plecy spływają potem
Nie wierzę, by treser śmiał pejcz odstawić
I wolno puścić amazonkę i konia
Siebie na wielkie ryzyko wystawić
Że umkną mu bez pejcza w dłoniach
Pejczem tresura raz, dwa i trzy
W koło areny jazda galopem
To nic, że z oczu płyną łzy
To nic, że plecy spływają potem
Jakże to proste, jakże w życiu prawdziwe
Chomąto zdjąć co dławi tchawicę
Dać kostkę cukru, pogładzić grzywę
I nie martwić się więcej niczym
Pejczem tresura raz, dwa i trzy
W koło areny jazda galopem
To nic, że z oczu płyną łzy
To nic, że plecy spływają potem
Facebook
Zwierzolubni