Nie każdy winę swą zmazać chce człowiek
Spowiedzi dokonać nie chce przed Bogiem
Uznać winnym przed własnym sumieniem
Wypiera z siebie niechciane wspomnienie
Myśl nawiedza uparta, by innych niepamięć
Zatarła kontury, wystrzępiła krzywd ostrza
By wina ucichła, w kąt ciemny chce zamieść
Niechlubne rąk dzieło – własnego rzemiosła
Być może się uda, sprawiedliwość jest ślepa
I na Boga wołanie człowiek też bywa głuchy
Czasami się dziwi, że nikt go nie czeka
Nie pojmuje dlaczego nic nie daje otuchy
Nie każdy dojrzewa, bywa, że nie dorasta
Bóg wybaczać potrafi, i mąż i niewiasta
Lecz żadna wina zapomniana nie bywa
Póki we własnym sumieniu spoczywa
Facebook
Zwierzolubni