W Stanach jest takie powiedzenie: once in a blue moon. Miano „blue moon” nosi księżyc w
pełni, który występuje drugi raz w tym samym miesiącu. Trzynasta pełnia zdarza się raz na 2,7154 lat i ostatnio miała miejsce w Sylwestra 2009 roku. Kolejny niebieski księżyc zaświeci nam za lat dwadzieścia. Czyli przez „once in a blue moon” należy rozumieć zdarzenie, które występuje bardzo rzadko, raz na jakiś dłuższy czas,od wielkiego święta. Tyle wyczytałam w internecie nie zagłębiając się już w astronomiczną wykładnię zdarzenia. Trzynasty księżyc ma przepiękną, niebieską poświatę i przez to jest naprawdę urzekający. W taką niezwykłą, niebieską noc wilki zapewne wyją do księżyca w jakiś szczególny sposób a zakochani tracą głowy bezpowrotnie na skutek wyjątkowo romantycznego widoku.
Barwa niebieska kojarzy się przede wszystkim z niebem i morzem. Niebieski, jak każdy z podstawowych kolorów posiada swoją symbolikę, prawie równie bogatą jak kolor czerwony, opisany został szeroko w teorii oraz psychologii kolorów. Z grubsza rzecz biorąc działa uspokajająco, zmniejsza apetyt a zbyt duża jego ilość powoduje oziębłość i niechęć. „Nel blu dipinto di blu” („In the blue, painted blue”) popularną piosenką, bardziej znaną jako „Volare” wyśpiewał sobie kiedyś sukces Domenico Modunio. Stała się jego sztandarowym przebojem odświeżonym skutecznie jakiś czas później przez Gipsy Kings. Wersja Gipsy Kings o wiele bardziej mi odpowiadała, gdyż zespół ten, wywodzący się personalnie od hiszpańskich Cyganów reprezentował styl nazywany Rumba Catalana, będący popową odmianą flamenco wygrywaną przez kilku facetów na gitarach. Gitara to mój ulubiony instrument. Najpierw jest gitara a potem długo, długo nic, więc wszystko jasne dlaczego Gipsy Kings a nie Domenico Modunio.
Myślę, że taki sen nigdy już nie powróci
malowałem dłonie i twarz na niebiesko
potem nagle porywał mnie wiatr
i zaczynałem latać po bezkresnym niebie…….
latać, śpiewać, w niebieskim pomalowanym na niebiesko
szczęśliwy będąc w górze
ale wszystkie sny znikają o poranku dlatego
że, gdy księżyc zachodzi zabiera je ze sobą
ale ja ciągle śnię w twych pięknych oczach
co są jak niebo niebieskie obsypane gwiazdami……
Ja również – myślę optymistycznie -, że każdego kiedyś spotkała albo jeszcze spotka chwila pod niebieskim księżycem, kiedy to poszybował w niebieskim pomalowanym na niebiesko. Takie chwile się łapie jak powietrze….W życiu piękne są tylko chwile – wyśpiewał chyba zespół Dżem a poetycznie ujął Horacy – Carpe diem.
Carpe diem
Ja wiem, że wszystko to było snem
Nasze spotkanie w wieczór zimowy
Tych kilka rozmów – carpe diem
Pocałunek i zawrót głowy
Gdyby się przyśnił mi jeszcze znów
Tak ciepły sen, ja dobrze to wiem
Nie chciałabym już innych snów
Już tylko ten o carpe diem
Wierszyk jest mojego autorstwa a nie Horacego. Niedawno, przy okazji gruntownego wyprzątania domu z wieloletnich naleciałości z myślą o przeprowadzce, powiedziałam znajomemu z nadzieją, że może na końcu tego wszystkiego znajdę jakiś niebieski koralik. Zbył mnie czymś w stylu: co Ty mi tu o koralikach! Nie dziwię mu się. Nigdy nie był małą dziewczynką.
Karolcia, czyli opowieść o dziewczynce z niebieskim koralikiem Marii Krugerowej była w czasach mojego dzieciństwa kultową książeczką małych dziewczynek. Z przyjemnością wyczytałam, że dzisiaj stanowi lekturę obowiązkową dla klas drugich szkól podstawowych oraz ukazał się ciąg dalszy przygód Karolci, z tym, że niebieski koralik zastąpiła niebieska kredka.
Karolcia znalazła koralik w szparze podłogi dotychczasowego mieszkania, kiedy to ona i jej rodzina wyprowadzali się do nowego lokum. Koralik był niebieski, posiadał moc magiczną spełniania życzeń ale niestety, po spełnieniu kolejnego i kolejnego życzenia błękit stawał się coraz to bardziej wyblakły……a moc miał tylko kolor niebieski.
Oczywiście, oprócz pozytywnego bohatera w postaci przyjaciela o imieniu Piotr w opowieści występuje też wiedźma Filomena, która za wszelką cenę chce zdobyć koralik, podobnie jak Cruella Demon chciała ukatrupić pieski na futro w filmie Disneya o stu i jednym dalmatyńczykach. Najważniejszym przesłaniem książki, w mojej opinii, jest fakt, że niedoścignionym marzeniem Karolci było stać się dorosłą z dnia na dzień w miejsce powolnego dorastania. I stało się… po czym…koralik zaginął.
Jak wynika z powyższego przesłania, życzenia należy wypowiadać bardzo ale to bardzo ostrożnie., ponieważ można wpaść jak śliwka w kompot, czego dowodem niejedna bajeczka, w której nie do końca się dostało to, co miał autor życzenia na myśli. Potem to już chyba tylko pozostaje się stać niewidzialnym albo wyparować.
- Taaak?! – zdenerwował się teraz z kolei Piotr – Taka jesteś ważna? A na pewno nie potrafisz stać się… niewidzialna! – Niewidzialna? – Karolcia wzruszyła ramionami. – Przecież to drobnostka dla mnie. Zaraz mogę to zrobić. – E, śmieszna jesteś z tymi przechwałkami. Myślisz, że ci uwierzę? – szydził Piotr. – Tak? No, to zaraz zobaczysz! I w jednej chwili Karolcia stała się przezroczysta jak szkło. Tylko wiszący na jej szyi koralik jaśniał jak błękitny kwiatek unoszący się w powietrzu. …
Wszystkie bajki powinny się kończyć happy endem, gdyż czytane są dzieciom na dobranoc. Z bajek z niebieskim w tle pamiętam jeszcze film „Błękitna laguna”, w której zadebiutowała wnuczka Hemingwaya, „Błękitny anioł” z Marleną Dietrich i „Trzy kolory” (Trois couleurs: Bleu) Kieślowskiego, w których niebieski grał jedną z głównych ról. Pozostali bohaterowie to biel i czerwień. „Tytułowe trzy kolory nawiązują do barw francuskiej flagi i haseł Wielkiej Rewolucji Francuskiej: Wolność, Równość, Braterstwo – Wikipedia.
O Rewolucji Francuskiej mam swoją opinię ale to kiedy indziej.
Trzy kolory…
Czerwonego podarowałeś mi maka
Niebieskich chabrów dałeś mi pąk
Bukiet pełnego lata
Włożyłeś mi do rąk
Rubinem w zbożu dojrzewał mak
W turkusie słońce się przeglądało
Powiedz najmilsza: tak
Daj duszę i daj ciało
Obrączka z kamieni w słońcu lśni
Trzema barwami szlif się mieni
Czerwień i błękit dałeś mi
Na nieskazitelnej bieli
Na zakończenie dywagacji w kolorze blue przytoczę wypowiedź Weroniki z IIb, którą to (wypowiedź) znalazłam na jakimś forum i w której to (Weronika) własnymi słowami opowiedziała o jednej z przygód Karolci.
„Moją ulubioną przygodą Karolci, jest historyjka pt. ” Dziwne zwierzę”. W tej historii Karolcia, pan Prezydent i Piotr odwiedzili ZOO, aby znaleźć uwięzione przez Filomenę lwy. Tuż przy wejściu do ZOO spotkali Filomenę, ze swoją parasolką. Nos miała wydłużony i czerwony, krzycząc jak opętana na zamknięte w klatce lwy. W ZOO dzieci spotkały, również Małpki, które, okazały się pomocne w uwolnieniu lwów, otwierając lwią klatkę. Kolejnymi mieszkańcami ZOO były słonie, które stojąc w jednym rzędzie trąbiły głośno, ostrzegając wszystkich o obecności Filomeny. Kiedy lwom udało się wyjść z klatki, pan Prezydent z lwami uciekł do auta. Następnie pan Prezydent zawołał Karolcię i Piotra, którzy byli w tym momencie niewidzialni i nic złego nie mogło im się stać. Małpki w tym czasie wepchnęły Filomenę do klatki. Gdy Filomena zdjęła kapelusz, który małpki założyły jej na oczy, zobaczyła gdzie się znajduje i dostała szału. Piotr w pośpiechu wyjął z kieszeni czerwoną kredkę i skreślił podpis na lwiej klatce, podpisując Filomenę, jako dziwne zwierzę. A tym czasem tata, który nie miał pojęcia o całym zajściu, czytał w domu poranną gazetę, gdzie była opisana przygoda Karolci i Piotra. Tata postanowił, że po powrocie Karolci do domu, koniecznie muszą zobaczyć to dziwne zwierzę. Ale Karolcia nie była zachwycona propozycją ponownego spotkania z Filomeną.”.
Zbyt duża doza niebieskiego powoduje oziębłość i niechęć a więc:
Więc chodź pomaluj mój świat
Na żółto i na niebiesko
Niech na niebie stanie tęcza
Malowana Twoją kredką
Więc chodź pomaluj mi życie
Niech świat mój się zarumieni
Niechaj mi zalśni w pełnym słońcu
Kolorami całej Ziemi …(Dwa plus jeden).
Facebook
Zwierzolubni
DZIĘKUJĘ:):):):)!
Dziękuję za wrażenie po lekturze wpisu. I pomyśleć, że kończę powieść która nosić będzie tytuł „Kiedyś przy Błękitnym Księżycu”…. I opisuję w niej trzynastą pełnię… Tak niewiele ludzi pisze o tym zjawisku, a tymczasem… znalazłam tu bratnią duszę.