Tytuł ukradłam Krzysztofowi Orłowskiemu, który w Businessman Magazine napisał
artykuł pod tytułem „ Epitafium dla cwaniaków czyli o roli zaufania i postępowaniu w biznesie by na to zaufanie zasługiwać.”
„Jeśli ktoś nie dostrzega, że to od tego, czy jest osobą godną zaufania, zależy, czy przedsięwzięcie mu się powiedzie, czy nie, to nigdy nie stworzy trwałego biznesu. Może być co najwyżej większym lub mniejszym cwaniakiem” – rozpoczyna Orłowski.
Autor skupił się na zaufaniu w biznesie ale kwestia zaufania rozciąga się na wszystkie sfery naszego życia. Fakt, że ktoś lub firma sobie na nie zasługuje nie wynika z jakże emocjonalnego powiedzenia patrząc w oczy „zaufaj mi” ale z całokształtu postępowania na przestrzeni minionego czasu. Nie na darmo, zanim wejdzie się w biznes z partnerem sprawdza się wpierw jego wiarygodność chociażby w kartotece dłużników czy też weryfikuje dane w CV potencjalnego, nowego pracownika o opinie poprzednich pracodawców w procesie rekrutacyjnym. Wystarczy jeden „wyciek” w życiorysie a marka przestaje istnieć lub traci nieodwracalnie na wartości, podobnie jak człowiek. Przykładem Arthur Andersen po aferze z Enronem.
Nie wyrobiłam sobie jednoznacznej opinii, czy jeżeli ktoś jest uczciwy w biznesie jest równie uczciwy w życiu prywatnym. Dwulicowość bywa powszechna o czym świadczą życiorysy chociażby niepokalanych polityków do niektórych prezydentów Stanów Zjednoczonych włącznie, którzy w życiu prywatnym prezentowali zupełnie inny wizerunek niż w życiu zawodowym. A fakt, że ktoś się dochrapał wysokiego statusu zawodowego absolutnie nie może świadczyć o nim jako o człowieku. Dlatego też niepomiernie zdumiało mnie kiedyś sformułowanie znajomego, poznanego na portalu randkowym, który dobrze rokował na przyszłość i co tu dużo mówić, podobał mi się. Na moją prośbę aby opowiedział coś o sobie odrzekł, że to co znajdę w internecie powinno mi wystarczyć. W mojej opinii miał wiele do ukrycia, tym bardziej, że na pierwszym spotkaniu, na moje, uważam, że wcale nie wścibskie pytania, po prostu kiwał głową, że nie. Że nie odpowie. Bardzo szybko zniechęciłam się na tyle skutecznie, że postanowiłam zakończyć tę znajomość. I nie tylko z tego powodu.
Są granice, których nie należy przekraczać. Jeżeli ktoś chce powiedzieć, powie to sam z własnej woli. Najgorsze są sytuacje, kiedy nieciekawa prawda sama wychodzi na jaw i dotyczy w kontekście nas samych. Wracając do zaufania w biznesie Krzysztof Orłowski wspomina w artykule o moim byłym, wieloletnim szefie.
„Początki swojej kariery podobnie wspomina Maciej Grelowski, do niedawna prezes Orbisu. W jego wypadku, jak ocenia, kluczem do powodzenia było zaufanie okazane mu przez związki zawodowe. Zanim został szefem całej spółki, od kilkunastu lat pracował w
należących do niej warszawskich hotelach (Bristolu, Europejskim, a na końcu w latach 90-93 był dyrektorem Victorii). Pracownicy go znali i to na pewno miało pewien wpływ na jego wybór. Ale sytuacja, w której zaproponowano mu stanowisko, była daleka od komfortowej – karuzela personalna (w ciągu dwóch lat zmieniono 3 prezesów), fatalna atmosfera, skandale, kłótnie. Grelowski wspomina, że się specjalnie do tego stołka nie palił. Postawił związkom zawodowym wówczas bardzo trudne do przełknięcia warunki (m.in. wysokie wynagrodzenie). Tak naprawdę jednak może to właśnie ta gorzka pigułka na samym początku zadecydowała, że związkowcy, wymordowani ciągłymi wojnami, zacisnęli zęby i postanowili mu jednak zaufać. Opierając się na tym zaufaniu, przeprowadził firmę przez pierwszy trudny okres, zrestrukturyzował, wprowadził ją na giełdę.”
Byłam świadkiem wydarzeń, o których mowa powyżej. Atmosfera była gorąca, to prawda a klimat nieciekawy. Okazane mojemu szefowi zaufanie zaprocentowało znakomicie, chociaż prywatnie było mi szkoda, gdyż straciłam szefa, do którego ja również miałam wielkie zaufanie.
Lojalność…..
Cel człowieczeństwa – realizowanie własnego prawa moralnego wyznacza naszą godność, wartość i autonomię – Emanuel Kant
Byłeś mi drogowskazem
Na różnych rozstajach
Zakazem i nakazem
Zaufaniem i mądrością
Żaglem i pagajem
Wiatrem przyszłości
Oparciem i wyzwaniem
W życia zmaganiach.
Byłeś mi rzetelny i oddany
Uczciwy w swych osądach
Szczery choć nieznany
Koniem łagodnym truchtem
Na grzbiecie mnie wiozącym
Ocierałeś oczy smutne
Rozsądkiem zawieranym
W męskich poglądach.
Byłeś mi prawomyślnym
Surowym w obliczu prawa
Występków nieumyślnych
Uważnym obserwatorem
Szefem wspaniałomyślnym
Sprawiedliwość honorem
Lojalność obowiązkiem
Powołaniem ludzka sprawa.
Moralnie prawo właściwe
Każdy nad sobą wyznacza
Troszczy się, by było żywe
Nie na kartkach spisane
Sam sobie człowiek narzuca
Co chce, by mu było dane
Czego się w życiu trzymać
Do czego chce powracać.
Wierność wobec siebie
I tych, do których zaufanie
Nawet w słusznym gniewie
Gdy coś lojalność zaskoczy
Nie zawiedzie, nie oszuka
Jesteś zawsze pewien
Odpowiedzialności moralnej
Swego zobowiązania.
Gdy nie wiesz, o czym mowa
Nie znasz miejsca w etyce
Gdy po próżnicy Twoje słowa
Lojalność się nie liczy
Jeśli fałsz masz na obliczu
I nikt Cię nie rozliczy
Może znajdziesz zrozumienie
W Kanta polityce.
Na szczęście, w kilka lat później, ponownie trafiłam bezpośrednio pod jego skrzydła. To stare już dzieje ale dla mnie osobiście stanowią istotny i godny zapamiętania rozdział w życiu.
„Samo stwierdzenie, że warto być postrzeganym jako osoba czy firma godna zaufania, nie budzi kontrowersji. Każdy (a zwłaszcza oszust) chce, żeby mu ufano. To, co mniej oczywiste, to druga część równania: żeby osiągać sukcesy, trzeba samemu ufać innym – partnerom w biznesie i swoim pracownikom”. Moja czytelniczka napisała do mnie, że nie ufa ludziom, którzy jedzą mięso. Sama kultywuje wegetarianizm. Każdy ma jakieś swoje kryteria. Poza tym ludzie są słabi, ulegają pokusom i ograniczeniom, patrzą na swoje korzyści. Zmienia się również otoczenie i to co było istotne wczoraj dzisiaj nie ma już znaczenia. Zaufanie ma ścisłe powiązanie z etyką, etyka zaś z filozofią albo moralnością. Stąd rodzą się pytania natury: czy jeżeli ktoś był nieetyczny czyli nieuczciwy w stosunku do mnie, zawiódł moje zaufanie i tak dalej.. ja mogę czuć się zwolniony z tych samych norm w stosunku do niego czy też mam trzymać się kurczowo własnych nakazów moralnych? Można się odciąć od tematu ale czasami odciąć się nie da, kiedy mowa o najbliższej rodzinie – a to się zdarza, niestety, nagminnie. Wtedy trzeba zająć stanowisko, wybaczyć, rozstać się lub zrobić sto innych, możliwych do zrobienia rzeczy.
„Baju, baju… Gadanie o zaufaniu (czy o etyce w biznesie, a te dwie rzeczy się ze sobą ściśle łączą) to taki sztafaż, żeby się dobrze pokazać, a faktycznie rządzi pieniądz (jeszcze lepiej brzmi: liczy się kasa). W biznesie chodzi o to, żeby wszystkich wokół przechytrzyć – tak myśli wciąż wielu przedsiębiorców. Większość z nich nie docenia znaczenia, jakie ma w biznesie zaufanie. Jak pokazują badania, nawet mając w tej dziedzinie spory potencjał, firmy nie potrafią bądź nie chcą go wykorzystywać. Tymczasem nikt, kto bagatelizuje rolę zaufania, wielkiego biznesu nie zrobi.”
Baju, baju….Gadanie o zaufaniu. Podobno najbezpieczniej jest stosować taktykę ograniczonego zaufania. Dzierżyński swego czasu powiedział: „dowieraj no prowieraj” – ufaj ale sprawdzaj. Czyli zaufanie z wyrachowania. Czy naprawdę o to chodzi?
„Ufać, ale sprawdzać… Maciej Grelowski – były prezes Orbis SA
Tak naprawdę zrozumiałem wagę zaufania, gdy Orbis stał się spółką giełdową i zaczęły się moje kontakty z inwestorami zagranicznymi. Była połowa lat 90. Pamiętam pierwsze wyjazdy do londyńskiego City. Na początku byłem zaskoczony, gdy organizatorzy wymagali, żebym był tam obecny. Sądziłem, że analitycy biorą do ręki analizę techniczną, oceniają perspektywy rynku i na tej podstawie podejmują decyzje. Tymczasem, co bardzo mi odpowiadało, oni nadają swoim decyzjom wymiar personalny, tak niedoceniany u nas. Okazało się, że to właśnie zaufanie na tym bezdusznym finansowym rynku jest fundamentem działalności, że zaufanie do jednej osoby może zdeterminować obraz spółki. Mamy zresztą i u nas takie spółki, których akcje są notowane znacznie powyżej fundamentów, dlatego że inwestorzy mają zaufanie do lidera”.
Znajomości owego czasu nie zakończyłam dając facetowi jeszcze szansę, której nie wykorzystał do dzisiaj. Nie wiem gdzie jest i co się z nim dzieje. Może w zaświatach?
Epitafium
I tylko groby….
Szeregiem granitowych tablic, marmurowych pomników
Przemawiają kamiennym milczeniem, nawołują z niebytu
Nie skarżą się. Nic nie boli. Nie płaczą. Nic nie wzrusza
Epitafium wyryte …..krótki napis… gdzie dusza?
Matka schylona nad dziecka mogiłą słucha cichego głosu
Dziewczyna oplata kochanka pajęczyną rozpiętych włosów
Żołnierz na baczność hołd oddaje ostatni towarzyszom broni
A do mnie któż przemówi? Z zaświatów któż mi się pokłoni?
I tylko Ty…..
Masz wieczne epitafium w moim sercu wierszem ułożone
Pomnik wystawiony żarliwą poezją miłości niespełnionej
Pamięć absolutną uwięzioną w ponadczasowych strofach
Pogodę ducha gdy w niebiesiech deszcz siąpi, błoto i słota
Przemów więc do mnie wietrzykiem na smutnej twarzy
Przemów wierzby gałązką, bazi puchem na miłości ołtarzu
Niech usłyszę jak do mnie tęskni Twa dusza w zaświatach
Niech poczuję, gdy z Tobą moja dusza staje się bogata.![]()

Facebook
Zwierzolubni